Elektrim: nie ma dnia bez nowych niemiłych niespodzianek

Michał Kobosko
04-06-2001, 19:54

Jeśli ktoś myślał, że Elektrim ma już dosyć problemów, był w błędzie. Tylko w poniedziałek okazało się, że z powodu wady prawnej holding szybko nie sprzeda Portu Praskiego, UOKiK blokuje transakcję akcjami Elektrimu Kable Polskie, a z powodu decyzji Sądu Apelacyjnego Elektrim nie może rozporządzać aktywami skupionymi w Elektrimie Telekomunikacja.

Tak złego obrotu spraw nie spodziewali się nawet członkowie nowej rady nadzorczej Elektrimu, którzy od trzech tygodni próbują poznać prawdziwą kondycję firmy i wykryć kolejne "trupy w jej szafach".

Poniedziałek przyniósł całą serię złych wiadomości dla akcjonariuszy spółki. Najpierw "Puls Biznesu" ujawnił, że przyczyną przesunięcia daty sprzedaży nieruchomości w warszawskim Porcie Praskim na rzecz Pol-Motu Holding jest spór prawny wokół własności części tych gruntów. Oznacza to w praktyce, że transakcja warta około 33 mln USD może w ogóle nie dojść do skutku.

W południe okazało się, że decyzją Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Krakowska Fabryka Kabli nie otrzymała zgody na przjęcie 70 proc. akcji Elektrimu Kable Polskie, za co miała zapłacić 100 mln USD. Urząd uznał bowiem, że w kilku asortymentach kabli firma powstała z połączenia EKP i KFK praktycznie zostałaby rynkowym monopolistą.

- Ta decyzja to sukces duńskiego NKT, zależnej od niego Śląskiej Fabryki Kabli oraz kilku dużych hurtowników kablowych. To oni przede wszystkim lobbowali na rzecz zablokowania transakcji EKP-KFK - komentowali analitycy.

Ich zdaniem, sytuacja Elektrimu stała się naprawdę krytyczna. Elektrim liczył, że wpływy z tych dwóch transakcji pozwolą zmniejszyć krótkoterminowe zadłużenie i przygotować się na ewentualny wykup obligacji zamiennych, co ma nastąpić w grudniu tego roku.

Najgorsza wiadomość przyszła jednak po południu, gdy Sąd Apelacyjny w Warszawie odrzucił zażalenie, jakie Elektrim złożył od kwietniowej decyzji Sądu Okręgowego, zabezpieczającej na akcjach Elektrimu Telekomunikacja i El-Netu roszczenia firmy Eastbridge.

W gąszczu sporów arbitrażowych prowadzonych przez Elektrim inwestorzy mogli zapomnieć o tej sprawie. Tymczasem ma ona ogromne znaczenie dla Elektrimu. Sam konflikt dotyczy niedoszłej do skutku transakcji przejęcia dwóch spółek internetowych (Easy Net i AGS New Media) należących do holdingu Eastbridge. Sprzedający uznał, że Elektrim złamał umowę przedwstępną i zażądał odszkodowania w wysokości 36,9 mln USD.

Pod koniec kwietnia Sąd Okręgowy zabezpieczył te roszczenia, ustanawiając zastaw na akcjach m.in. Elektrimu Telekomunikacja - spółki kontrolującej część udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej (sieć komórkowa Era). Elektrim natychmiast odwołał się od tej decyzji, wskazując m.in., że podjął ją niewłaściwy wydział sądu (Cywilny zamiast Gospodarczego). Jednak w poniedziałek zażalenie zostało oddalone przez Sąd Apelacyjny.

W praktyce oznacza to, że Elektrim nie może swobodnie decydować o losach Elektrimu Telekomunikacja. W szczególności nie może prowadzić finalnych rozmów o wyborze jednej z dwóch ofert złożonych mu przez Vivendi Universal oraz Deutsche Telekom. Ważność oferty od niemieckiego telekomu kończy się w poniedziałek, 8 czerwca.

Tymczasem w tym tygodniu ma się odbyć kolejne posiedzenie Rady Nadzorczej Elektrimu.

- Zdominowana przez inwestorów finansowych rada musi wreszcie zdecydować, kto będzie prezesem i kto go wesprze w zarządzie. Obecne bezkrólewie sprawiło m.in., że przedstawiciele Elektrimu byli bezczynni w czasie postępowania w UOKiK dotyczącego transakcji kablowej - powiedziała nam osoba zbliżona do nowej rady Elektrimu.

MK, Tomasz Siemieniec, t.siemieniec@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kobosko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Elektrim: nie ma dnia bez nowych niemiłych niespodzianek