Emil Wąsacz na ławie oskarżonych za PZU

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 04-02-2010, 00:00

Akt oskarżenia trafił do sądu specjalnym transportem. Waga sprawy jest niemała.

Akt oskarżenia trafił do sądu specjalnym transportem. Waga sprawy jest niemała.

130 tomów akt i kolejne 400 tomów załączników. Potrzeba było specjalnego transportu, żeby dostarczyć do sądu akt oskarżenia przeciwko byłemu ministrowi skarbu. Ale i waga zarzutów jest też niemała. Prokuratura zarzuca Emilowi Wąsaczowi, że podczas prywatyzacji PZU nie dopełnił obowiązków związanych z ochroną interesów skarbu państwa. Mówiąc prościej — chodzi głównie o to, że nie wynegocjował wyższej ceny za ubezpieczyciela. Emilowi Wąsaczowi grozi do 10 lat więzienia.

Kto dał więcej

Były minister z punktu odrzuca zarzuty. I tak, na słowa Krzysztofa Trynki, rzecznika Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, że wybierał ofertę Eureko, która "nie była najkorzystniejsza i która nie spełniała najpełniej celów i oczekiwań skarbu państwa oraz potrzeb spółki PZU, a także doprowadził do przyjęcia niekorzystnych dla skarbu państwa postanowień umowy sprzedaży akcji", odpowiada:

— Dla mnie te zarzuty są skandaliczne. Prokuratura niejako sugeruje, że powinienem ze szkodą dla skarbu państwa wybrać ofertę tańszą — tłumaczy Emil Wąsacz.

Prokuratura jest innego zdania. Uważa, że były minister nie podjął działań, które pozwoliłyby uzyskać wyższą cenę. Zarzuca mu, że przy sprzedaży akcji PZU odstąpił od negocjacji równoległych z dwoma oferentami: firmą AXA oraz konsorcjum Eureko i BiG BG, i prowadził negocjacje wyłącznie z drugim oferentem.

— Nie ma takiego prawa, które nakładałoby obowiązek równoległego prowadzenia negocjacji. Powoływanie się przez prokuraturę na przykład BPH, kiedy rozmawiano z dwoma oferentami, jest nietrafiony, ponieważ obydwie oferty były identyczne — mówi były minister skarbu.

I dodaje, że o ile ostatecznie cenę banku udało się podbić o 7 proc., to cena za PZU była o kilkanaście procent wyższa od wyjściowej.

— Ostateczna oferta AXA była o 30 proc. niższa od pierwotnej, natomiast ostateczna oferta Eureko przewyższała wyjściową cenę AXA — broni się Emil Wąsacz.

Kto łamie prawo

Śledczy uważają, że minister Wąsacz "naruszył też zasady uczciwości i konkurencyjności", nie pytając AXA o to, jak wpłynęłoby na ofertę tej firmy ewentualne przyznanie jej (jak to nastąpiło w przypadku konsorcjum Eureko i BiG BG) roli inwestora strategicznego.

— Pytał o to prokurator. Tak wynika z lektury akt. AXA odpowiedziała, że nawet wówczas nie dałaby takiej oferty jak Eureko — mówi Emil Wąsacz.

Nie zgadza się też z kolejnym zarzutem dotyczącym zasady obsadzania członków rady nadzorczej PZU. Prokuratura uważa, że Eure- ko otrzymało nadmierne uprawnienia w tym zakresie w stosunku do 30 proc. posiadanych akcji ubezpieczyciela.

— Chodziło tylko o jednego członka rady nadzorczej. Nie ma przepisów określających parytet udziałów w organach spółki w stosunku do liczby akcji. Jeśli ja złamałem prawo, to skarb państwa prowadzi działalność przestępczą, gdyż posiadając mniej niż 30 proc. akcji PKN Orlen, w pełni kontroluje działalność firmy — mówi Emil Wąsacz.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane