Emisja akcji Hoopa może zakończyć się powodzeniem

Artur Szymański
opublikowano: 17-07-2003, 00:00

W przeddzień zapisów na akcje nowej emisji Hoopa w internecie ukazał się nieprzychylny spółce raport autorstwa Jarosława Supłacza, niezależnego inwestora i analityka. Hoop wytoczy mu proces.

Zarzuty postawione w raporcie osobom zarządzającym Hoopem oraz samej spółce są bardzo poważne. Autor twierdzi m.in., że Hoop stoi na skraju bankructwa. Tymczasem dziś i jutro przyjmowane będą zapisy na 5 mln nowych akcji spółki, która na przełomie lipca i sierpnia ma zadebiutować na GPW.

Zdaniem Jarosława Supłacza, publiczna oferta akcji Hoop ma charakter emisji ratunkowej.

„Główni właściciele Hoopa od kilku miesięcy starali się wyprowadzić ze spółki pieniądze (...) najgorszą rzeczą jest, iż Hoop ma tak wysoki poziom zadłużenia, że potrzebował i potrzebuje podniesienia kapitałów własnych. De facto Hoop jest na granicy bankructwa lub już tę granicę przekroczył” — czytamy w analizie Jarosława Supłacza, określającego się jako niezależny analityk. Swoje teorie zamieszcza na internetowej stronie firmy PolandSecurities.com, której Jarosław Supłacz jest prezesem.

Na konferencji prasowej członkowie zarządu zaprzeczyli tezom zawartym w analizie.

— Ten człowiek jest absolutnie niekompetentny, by pisać jakiekolwiek analizy. To się w ogóle kupy nie trzyma! Celem tego pana jest zwrócenie na siebie uwagi mediów — twierdzili zgodnie Dariusz Wojdyga i Marek Jutkiewicz, prezes i wiceprezes Hoopa.

W szczególne zadziwienie wprawiła ich teza, jakoby Hoop dysponował „paletą możliwości kreowania wyników”.

Prezes Hoopa zapowiedział podanie autora analizy do sądu.

— Nigdy nie było pompowania wyników Hoopa, a zarzut ten kwalifikuje się do wszczęcia postępowania prokuratorskiego. Dołożymy starań, by pan Supłacz już nigdy nie oczernił żadnej spółki — zapowiedział Dariusz Wojdyga.

Podkreślił też, że spółka nie odpowiadała na e-maile i faksy ze strony Jarosława Supłacza. Ich zdaniem, dawał on do zrozumienia, że może wstrzymać publikację.

— Wprost nie wysunął konkretnych żądań. Sugerował natomiast, że mógłby dla nas pracować — mówi Marek Jutkiewicz.

Temu z kolei zaprzecza sam zainteresowany.

— Nie uzależniałem wycofania analizy od jakichkolwiek działań ze strony spółki Hoop. Zadałem kilka pytań, gdy pisałem analizę — twierdzi Jarosław Supłacz.

Sprawą interesuje się Komisja Papierów Wartościowych i Giełd.

Jarosław Supłacz w zamieszczonym na stronach internetowych życiorysie wspomina swoją pracę w PKN Orlen. Pracownikom działu relacji z inwestorami jest dobrze znany.

— Pan Supłacz rzeczywiście przez kilkanaście miesięcy był pracownikiem PKN Orlen w dziale ds. gospodarki rynkowej. Jednak jego teorie i opinie często były jakby nie z tej ziemi, często wyimaginowane. W efekcie stosunek pracy z nim ustał. Obecnie w swoich internetowych publikacjach stara się dokopać nie tylko nam, ale i innym spółkom giełdowym — twierdzi Arkadiusz Ciesielski z biura prasowego PKN Orlen.

Wiadomo, że wcześniej z krewkim inwestorem miały do czynienia m.in. Mostostal Gdańsk i Agros, oraz ITI Holdings w czasie ubiegłorocznej nieudanej oferty publicznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Emisja akcji Hoopa może zakończyć się powodzeniem