Emperia urośnie w cieniu Eurocashu

Marcel Zatoński
12-12-2011, 00:00

Nowe hale Cash & Carry mają pomóc w rozwoju spółki. Jednak wyrok arbitrażu może pokrzyżować jej plany.

Stokrotka idzie pod młotek, a Tradis — po zwycięstwo. Tak w telegraficznym skrócie można opisać strategię Emperii, giełdowej grupy handlowej z Lublina.

— Jesteśmy zadowoleni z wyników Tradisu w czwartym kwartale. Przekonało się do nas wielu nowych klientów, którzy wystawioną na sprzedaż sieć detaliczną Emperii uznawali za konkurencyjną dla swojej działalności. W tym miesiącu otworzymy jeszcze jedną halę Cash & Carry, w przyszłym roku kilka kolejnych placówek — mówi Artur Kawa, prezes Emperii.

Dziś Tradis ma 35 hal Cash & Carry w Polsce. Nowe hale mają pomóc w rozwoju partnerskiej sieci sklepów Minutka, której powstanie ogłoszono we wrześniu. Do końca tego roku ma dobić do ok. 100 placówek. To znacznie mniej, niż mają główni konkurenci — rozwijana przez Makro sieć Odido liczy 500 placówek, a ABC Eurocashu dystansuje wszystkich, z siecią ponad 4,3 tys. sklepów.

— Nie mamy ambicji, by zostać liderem pod względem wielkości franczyzy, ale nasze sieci będą się rozwijać — deklaruje Artur Kawa. Jak dodaje, Tradis nadal będzie opierał się głównie na serwisie — sprzedaży towarów z dowozem do klientów. Dzisiaj

zapewnia ok. 80 proc. przychodów spółki.

Arbitralny klincz

Może się jednak okazać, że plany wobec Tradisu są palcem na wodzie pisane. Emperia czeka bowiem na rozstrzygnięcie sądu arbitrażowego, który zajmuje się sporem właściciela Tradisu z Eurocashem. Giełdowy rywal Emperii miał kupić Tradis za ok. 926 mln zł. Umowę podpisano niemal równo rok temu, ale przeciągające się procedury w UOKiK sprawiły, że Emperia uznała ją za niebyłą. UOKiK w końcu wyraził warunkową zgodę, ale konfrontacyjnego nastawienia spółek to nie zmieniło.

— Arbitraż to jednoinstancyjna procedura, która zakończy się w ciągu 6-9 miesięcy. Sprawa nie jest skomplikowana — Emperia, choć nic jej do tego nie uprawniało, chciała samodzielnie zmienić wycenę Tradisu, co było zadaniem wspólnie wybranego audytora. Mamy bardzo mocne argumenty i ze spokojem czekamy na rozstrzygnięcie sporu — mówi Jan Domański, rzecznik Eurocashu. Emperia jest jednak pewna swego.

— Spodziewamy się, że arbitraż zakończy się w ciągu kilku, kilkunastu miesięcy. Jesteśmy przekonani, że postępowanie potwierdzi nasze racje. Umowa nie obowiązuje, a od Eurocashu domagamy się 200 mln zł odszkodowania — mówi Artur Kawa.

Wąchanie Stokrotek

Tymczasem detaliczne ramię Emperii (z supermarketami Stokrotka) nadal czeka na kupca. Zainteresowani złożyli oferty wiążące 7 listopada.

— Oferty wiążące są takimi tylko z nazwy, obecnie prowadzimy negocjacje z kilkoma potencjalnymi inwestorami w celu uzgodnienia ostatecznych warunków transakcji. Jesteśmy dobrej myśli, za detal powinniśmy uzyskać ponad 900 mln zł — mówi Artur Kawa. Analitycy mają jednak coraz większe wątpliwości.

— Na początku listopada widać było duże zainteresowanie inwestorów, a Emperia zapowiadała szybki wybór krótkiej listy podmiotów, z którymi będzie prowadzić ostateczne negocjacje. Wówczas prezes Kawa informował, że do Emperii wpłynęły więcej niż trzy oferty wiążące. Wtedy cena na poziomie 900 mln zł wydawała się realna do uzyskania. Minął jednak miesiąc, a Emperia nie ujawniła żadnych dalszych szczegółów. Pojawia się ryzyko związane z niepewną sytuacją gospodarczą, która może rzutować na decyzje inwestorów — ocenia Maria Szymańska, analityk Espirito Santo Investment Bank.

Stokrotką mają być zainteresowane zagraniczni inwestorzy branżowi i fundusze inwestycyjne. Serwis MergerMarket, zajmujący się transakcjami fuzji i przejęć, podawał w zeszłym tygodniu, że te ostatnie mogą mieć problemy z uzyskaniem finansowania zakupu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Emperia urośnie w cieniu Eurocashu