Enea i Kozienice na GPW

Agnieszka Berger, KZ
29-06-2005, 00:00

Enea nie może się opędzić od chętnych do wspólnych inwestycji, a jej zarząd od związkowców, którzy chcą zablokować prywatyzację.

Komisja Papierów Wartościowych i Giełd dopuściła wczoraj do obrotu publicznego akcje dwóch kontrolowanych przez skarb państwa dużych spółek z branży energetycznej. Wielkopolska grupa Enea ma szansę stać się pierwszym giełdowym dystrybutorem energii w Polsce, a Kozienice — pierwszą notowaną na GPW elektrownią. W przyszłości spółki mogą połączyć siły, bo Enea jest na krótkiej liście w przetargu na Kozienice, do których Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) chce wprowadzić inwestora strategicznego. Niewykluczone, że na podobny krok zdecyduje się wobec Enei. Wskazują na to m.in. przewidywane rozmiary oferty publicznej.

25 proc. do wzięcia

MSP zakłada, że zaoferuje na giełdzie blisko 27,7 mln akcji, w tym prawie 22,2 mln z nowej emisji, z której wpływy Enea ma przeznaczyć na zakup Kozienic lub innego producenta energii. To oznacza, że na giełdzie znajdzie się zaledwie 11,4 proc. akcji (po podwyższeniu kapitału). Kolejne 13,6 proc. trafi do pracowników. MSP może więc sprzedać jeszcze blisko 25 proc. akcji, zachowując większościowy udział w kapitale spółki. Jest bardzo prawdopodobne, że właśnie taką pulę zaoferuje inwestorowi branżowemu. Nieoficjalnie mówi się, że resort skłania się ku takiemu rozwiązaniu, bo obawia się niepowodzenia oferty publicznej. Grupa miała tylko 42 mln zł zysku netto i 484 mln zł EBITDA w 2004 r. przy przychodach 4,4 mld zł i bez perspektywy uporządkowania jej przez inwestora branżowego może nie skusić giełdowych nabywców.

Kandydatów na inwestora strategicznego w Enei raczej nie zabraknie, choć nie ma wątpliwości, że 25-proc. pakiet to na dłuższą metę za mało. Na razie do spółki zgłaszają się chętni, którzy chcą z nią współpracować m.in. przy zakupie Kozienic (na giełdę ma trafić 15,7 mln akcji, czyli 35 proc., a do inwestora pakiet większościowy).

— Nie zaprzeczam, że do spółki wpływają propozycje współpracy przy inwestowaniu w branżę energetyczną, także Elektrownię Kozienice, ale na tym etapie prywatyzacji zarówno Enei, jak i Kozienic nie zamierzamy tworzyć konsorcjów. Nie wykluczamy natomiast budowania ich w przyszłości — mówi Jerzy Gruszka, prezes Enei.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że do dystrybutora zgłaszają się inwestorzy konkurujący z nim o Kozienice, m.in. czeski CEZ, włoski Enel i Hiszpanie (nie wiadomo, czy chodzi o Endesę czy Iberdrolę). Nie ma jednak wątpliwości, że podjęcie współpracy z którymkolwiek z nich stawiałoby skarb państwa w kłopotliwej sytuacji, gdyby miało dojść do wyboru inwestora dla Enei.

Obiecali, niech dadzą

Giełdowy debiut Enei jest planowany na listopad. Do tego czasu spółka musi rozwiązać choć część swoich problemów. Zarząd spiera się ze związkami o restrukturyzację. Są problemy z wprowadzeniem w grupie (powstałej z połączenia pięciu zakładów) jednolitego układu zbiorowego. Związki przeciwstawiają się też prywatyzacji spółki. Powołując się na kuriozalne porozumienie z 1996 r. zawarte z ówczesnym zarządem Energetyki Poznańskiej (poprzedniczki Enei), domagają się wycofania wniosku o prywatyzację, bo zarząd nie zapewnił im udziału w przygotowaniach do tego procesu, a przede wszystkim — dodatkowych 15 proc. akcji, które mieliby kupić po preferencyjnych cenach w ofercie publicznej, w dodatku za pieniądze pożyczone od spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger, KZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Enea i Kozienice na GPW