Enea szykuje się do bitwy o Kowalskiego

opublikowano: 17-02-2012, 00:00

Jeśli akwizycje, to wiatrowe. Jeśli całkowite uwolnienie rynku, to z gotowym systemem obsługi klienta.

Od kilku tygodni branża energetyczna aktywnie spekuluje, gdzie na zakupy wybierze się poznańska Enea. Najpierw, zdaniem ekspertów, spółka miała przejmować Bogdankę, która dostarcza większość węgla potrzebnego należącej do Enei Elektrowni Kozienice. Następnie skarb państwa przyznał, że rozważa połączenie dwóch swoich spółek energetycznych — Enei i gdańskiej Energi. W końcu w nowej strategii Polska Grupa Energetyczna ogłosiła, że chce sprzedać połowę udziałów w wartej 11,6 mld zł inwestycji w Elektrowni Opole. Analitycy w roli partnera widzieli poznańską spółkę.

— Koncentrujemy się na rozbudowie własnych mocy wytwórczych, czyli nowego bloku w Kozienicach. Nie ma żadnych opóźnień w realizacji tej inwestycji i pierwszy prąd popłynie w 2016 r. Nasza strategia nie zakłada zakupu Energi, Bogdanki czy Opola — ucina Maciej Owczarek, prezes Enei. Sam pomysł sprzedaży części Elektrowni Opole jakiejkolwiek innej spółce energetycznej jest, zdaniem prezesa Enei, kontrowersyjny. — Problemem byłoby zarządzanie operacyjne takim obiektem, w sytuacji gdy jego właścicielami byliby dwaj rynkowi konkurenci — mówi Maciej Owczarek.

Analityk namawia jednak spółkę do zaangażowania się w przejęcia na rynku.

— Enea w zakresie wytwarzania bazuje w przeważającej części na węglu. Spółka powinna iść w stronę dywersyfikacji źródeł, bo nie można być pewnym rentowności: czy to na węglu, gazie, czy nawet na odnawialnych źródłach energii, co udowadniają ostatnio zmieniane przepisy. Bezpieczniej więc byłoby, żeby Enea skoncentrowała się na zwiększeniu mocy w gazie i źródłach odnawialnych. Firma posiada 2,5 mld gotówki, które spokojnie mogłaby przeznaczyć na akwizycje w tych dwóch sektorach, nie rezygnując równocześnie z własnych projektów rozbudowy mocy węglowych — twierdzi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

Częściowo pokrywa się to z planami poznańskiej grupy.

— Jedyne przewidziane akwizycje dotyczą sektora odnawialnych źródeł energii. Do 2020 r. chcemy mieć 350 MW zainstalowanych w farmach wiatrowych, ale nie jesteśmy ich deweloperem, więc musimy je kupić na rynku. W tej chwili analizujemy kilkadziesiąt takich projektów — opowiada Maciej Owczarek. W najbliższych miesiącach spółkę czeka natomiast przygotowanie do całkowitej liberalizacji rynku energii, czyli momentu, gdy Urząd Regulacji Energetyki uwolni taryfę dla gospodarstw domowych.

— Może to nastąpić w 2013 r. Do tego czasu chcemy zbudować cały system obsługi klienta, który pozwoli na zarządzanie relacjami z tą grupą. Dotąd żadna ze spółek energetycznych nie musiała ponosić kosztu uzyskiwania klientów indywidualnych i zatrzymywania ich, a spodziewamy się, że w momencie pełnej liberalizacji rynku 10-20 proc. klientów z taryfy G [czyli gospodarstw domowych — przyp. red.] może chcieć zmienić sprzedawcę energii — tłumaczy prezes Enei. [MICH]

Konferencje pb.pl

O tym, jak szacować i minimalizować ryzyko w projektach wiatrowych oraz przyspieszać ich realizację, dowiedzą się Państwo podczas warsztatów „Inwestycje w energię wiatrową”, które odbędą się 8-9 marca 2012 r. w Hotelu Hyatt Regency w Warszawie. Szczegóły na stroniewww. konferencje.pb.pl, tel.: 22/333 97 77.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane