Energetyczna rewolucja a' la Kowalski

Michalina Szczepańska
opublikowano: 18-10-2011, 00:00

Co kryje się za niespodziewanym boomem na zmianę sprzedawcy prądu? Strach przed podwyżkami, aktywność brokerów, a może afera…

W ostatnich miesiącach rekordowa liczba klientów indywidualnych zmieniła sprzedawcę energii elektrycznej — wynika z danych Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Tylko w lipcu i sierpniu zdecydowało się na to 3,2 tys. gospodarstw domowych — tyle, ile wcześniej przez cztery lata. Liczne analizy, m.in. raport „Barometr rynku energii” przygotowany przez RWE Polska, wskazują na to, że jedną z większych barier dla rozwoju konkurencji na rynku energetycznym jest nieświadomość klientów. Czyżby więc Kowalski nagle doznał olśnienia?

Na entuzjazm chyba jeszcze za wcześnie. Zdaniem przedstawicieli Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), za niespodziewanym letnim boomem kryje się… afera. — To wynik działań jednej z firm na rynku sprzedaży detalicznej, która oferowała tańszą energię elektryczną klientom z taryfy G (gospodarstwa domowe), jednak z dodatkowymi opłatami i bardzo wysokimi karami.

Zgodnie z prawem konsumenckim, wiele osób zrezygnowało z tych umów — tłumaczy Sylwia Filimon, rzecznik PGE. O działalności nieuczciwych konkurentów informuje też anonimowo osoba związana z gdańską Energą. Ofiarami małych sprzedawców padać miały głównie wprowadzone w błąd i zastraszone podwyżkami starsze osoby.

Zazdroszczą firmom

Żadna z firm nie ujawnia skali problemu, nie wiadomo więc, czy tym procederem można tłumaczyć cały letni boom na zmianę sprzedawcy. Urząd Regulacji Energetyki twierdzi, że ani latem, ani jesienią liczba skarg w tej sprawie nie wzrosła znacząco.

Zdaniem URE, za lipcowo-sierpniową rewolucją mogą się kryć intensywne działania brokerów. Z kolei poznańska Enea uważa, że to wynik kampanii marketingowej — skierowanej do małych i średnich przedsiębiorstw. O ten segment rynku firmy energetyczne już zaczęły rywalizować.

— Klienci dowiadują się z kampanii reklamowych, że mogą wybrać sprzedawcę prądu w swoich firmach i sprawdzają, czy jest to możliwe również w ich gospodarstwach domowych. To zainteresowanie potęguje groźba wzrostu cen energii, o której wszędzie słyszą. A my gwarantujemy im stałość

Klienci na rynku

Liczba indywidualnych odbiorców energii, którzy zmienili sprzedawcę cen — tłumaczy Andrzej Górski, dyrektor departamentu handlu Enei. Jednak Kowalskim firmy na razie się nie interesują. Dwóch pragnących zachować anonimowość brokerów przekonuje, że różnice w cenie prądu są za małe, by opłacało się pośredniczyć w sprzedaży energii elektrycznej odbiorcom indywidualnym.

Z raportu „Barometr rynku energii RWE” wynika, że polski rynek jest mało przyjazny, chociaż z rozbudowaną obsługą... nieświadomych klientów. Grupa energetyczna porównała unijne rynki energii. Najlepiej wiedzie się odbiorcom prądu w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Bardziej przyjazne od naszego są również rynki Czech i Słowacji. Polska wciąż czeka na pełną deregulację. URE twierdzi, że przedsiębiorcy są już do niej gotowi. Brakuje tylko prawa. — Potrzebujemy spełnienia trzech warunków, żeby uwolnić rynek: klient musi dostawaćjedną fakturę, najubożsi odbiorcy muszą być chronieni, a wszyscy potrzebują tzw. sprzedawcy awaryjnego, który przejmie ich obsługę, gdy dotychczasowy sprzedawca np. splajtuje.

Część projektowanych przepisów jest w fazie konsultacji — tłumaczy Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE. Firmy energetyczne deklarują gotowość do walki o klienta, który dziś nie jest dla nich łakomym kąskiem. Dlaczego ma się stać atrakcyjny po uwolnieniu cen? Mogą na to wpłynąć podwyżki. — Obecnie odbiorca indywidualny nie jest rentowny. Można się więc spodziewać wzrostu cen o kilka bądź kilkanaście procent. Jednak uwolnienie rynku pozwoli na obniżenie kosztów.

Rynek wymusi też konkurowanie ceną. Dlatego trudno dziś przewidywać, czy ceny pójdą w górę, czy w dół, i o ile — mówi Maksymilian Górniak, wiceprezes ds. handlu Enei.

Zdaniem RWE, klienci indywidualni już dzisiaj przynoszą firmie zyski.

— Nie tracimy na tym segmencie. Jeśli ktoś subsydiuje jedną grupę klientów wyższymi marżami uzyskanymi na innej grupie, to jest to sprzeczne z zasadami prowadzenia biznesu. Bazując na naszych doświadczeniach z innych rynków, mogę zapewnić, że sama deregulacja nie oznacza wzrostu cen, bo jest to niezgodne z ideą wolnej konkurencji. Wtedy zawsze pojawia się firma, która oferuje energię taniej, więc podwyżki oznaczałyby utratę klientów — uważa Filip Thon, prezes RWE Polska. URE mówi wręcz o potencjalnych obniżkach.

— W Niemczech czy Wielkiej Brytanii po uwolnieniu cen nastąpił spadek cen energii. W pełni wolny rynek najlepiej będzie stymulował konkurencję, również cenową — twierdzi Agnieszka Głośniewska.

Jak sprzedawcy „zabiegają” o gniazdka Kowalskiego?

Enea: dwie oferty dla domu

Energa: „Przepraszamy, ale na wybranym przez Ciebie obszarze oferta dla domu jest czasowo niedostępna”

PGE: dwie oferty dla domu (każda w dwóch wariantach)

RWE: indywidualna propozycja cenowa niższa od oferowanej przez obecnego sprzedawcę

Tauron: „Oferta cenowa sprzedaży energii dla gospodarstw domowych proponowana przez dotychczasowego sprzedawcę (...) jest dla Pana najbardziej korzystna. Poszukiwanie lepszej oferty sprzedaży energii elektrycznej i nowego sprzedawcy stanie się, naszym zdaniem, uzasadnione ekonomicznie dla Pana dopiero po odstąpieniu przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki od regulacji cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych”; trzy oferty dla domu

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu