Energetyka: nie brakuje miejsca dla inwestorów

Agnieszka Berger
18-02-2003, 00:00

W tej chwili w energetyce nie warto inwestować w nowe moce produkcyjne. Eksperci oceniają, że zapotrzebowanie na energię szybko nie wzrośnie, stąd potencjalni inwestorzy powinni zainteresować się procesami prywatyzacyjnymi. Problem w tym, że zaczyna brakować kupców.

Na trzykrotność rocznej sprzedaży, a więc 40-50 mld zł, szacuje wartość brutto firm energetycznych zaliczanych do podsektora wytwórców systemowych (a więc największych) Stanisław Poręba, prezes PSE-Electra (spółki zależnej Polskich Sieci Elektroenergetycznych), ekspert w dziedzinie energetyki.

— Zgodnie z programem przyjętym w styczniu przez rząd, w najbliższych latach sprzedawane będą akcje firm obejmujących około połowy tego potencjału — mówi Stanisław Poręba.

Część firm już przeszła w ręce inwestorów, a niektóre, jak El Bełchatów, Opole i Turów, mają być konsolidowane i przynajmniej przez jakiś czas pozostaną państwowe jako zasób strategiczny (np. Elektrownia Połaniec, Rybnik czy Skawina). Niektóre, jak El Kozienice czy ZE Ostrołęka, są w trakcie prywatyzacji, jednak uzyskanie za nie cen wynikających z szacunków opartych na wielkości rocznych przychodów jest mało realne.

— Środki dostępne na akwizycje w energetyce zostały ograniczone. Firmy amerykańskie nie wychylają nosa poza własny kontynent, dzielą resztki pozostałe po upadku Enrona i prawdopodobnie nieprędko pojawią się w Polsce. Koncerny europejskie, takie jak EDF czy Vattenfall, które zainwestowały u nas najwięcej, mają swoje problemy i ze względów strategicznych ograniczyły inwestycje. W tej chwili można znaleźć nabywców tylko na najbardziej wartościowe aktywa — najnowocześniejsze i najlepiej ulokowane w systemie energetycznym — jak np. Zespół Elektrowni Dolna-Odra — uważa Igor Muszyński z kancelarii White & Case.

Mimo wszystko, zdaniem Stanisława Poręby, zakup istniejących mocy produkcyjnych pozostanie w najbliższych latach największym obszarem do inwestowania w tym podsektorze.

— Na razie nie ma potrzeby budowania nowych mocy wytwórczych. Mogą one powstawać jedynie w ramach odtwarzania istniejącego potencjału. Chodzi o 1,5-2 tys. MW do 2008 r. i dalsze 2-3 tys. MW do 2015 r. Kolejny obszar do inwestowania — modernizacje — będzie podporządkowany dotrzymaniu limitów emisji zanieczyszczeń do 2008 r. — uważa ekspert z PSE-Electra.

W jego opinii, poza trwającymi inwestycjami finansowanymi kontraktami długoterminowymi, wystarczą niewielkie modernizacje o łącznych nakładach 1-1,5 mld zł. W następnych latach, do 2017 r., nakłady mogą sięgać 15-20 mld zł.

Zdaniem Stanisława Poręby, szanse na duże inwestycje w budowę nowych mocy produkujących w systemie skojarzonym prąd i ciepło są niewielkie. Opłacalna jest budowa takich źródeł o mocy od kilku MW do 100-150 MW, a potencjalne możliwości dotyczą łącznie około 3 tys. MW. W najbliższych latach powstanie ich jednak prawdopodobnie najwyżej 500 MW.

Większe perspektywy rozwoju ma energetyka odnawialna, głównie wiatrowa.

— Do 2010 r. udział źródeł odnawialnych w produkcji energii ma sięgnąć 7,5 proc., co odpowiada 8 TWh rocznie. Nowe elektrownie wodne mogą dostarczyć 0,5-1 TWh, a wykorzystanie biomasy może zapewnić drugie tyle. Reszta przypadnie na farmy wiatrowe. Trzeba zbudować wiatraki o łącznej mocy 2-2,5 tys. MW, co oznacza inwestycje rzędu 8 mld zł — ocenia Stanisław Poręba.

Jego zdaniem, rozwój farm wiatrowych wymaga znacznej rozbudowy sieci energetycznych.

W zakresie rozbudowy sieci przesyłowej, pozostającej w gestii krajowego operatora systemu, rola inwestorów zewnętrznych będzie się sprowadzać do dostarczenia środków na finansowanie inwestycji. Przedmiotem ich działania może być natomiast rozbudowa połączeń międzynarodowych, np. z Litwą (nakłady rzędu 2 mld zł).

Rynek inwestycyjny w dziedzinie dystrybucji energii ekspert szacuje na 30-40 mld zł. Jego zdaniem, rozbudowa i modernizacja sieci dystrybucyjnych będzie podporządkowana dużym zmianom strukturalnym polskiej gospodarki po wejściu do UE oraz zastępowaniu węgla kamiennego zużywanego przez odbiorców końcowych innymi nośnikami energii.

— Kolejny obszar do inwestowania to poprawa jakości dostaw energii i budowa systemów pomiarowo-rozliczeniowych. Nakłady w dystrybucji mogą przejściowo wzrosnąć z 2 mld zł rocznie do 3-4, a cały wzrost powinien pochodzić ze środków zewnętrznych. Obecnie ten podsektor energetyki nie ma zadłużenia inwestycyjnego i może być atrakcyjnym partnerem dla banków i inwestorów — komentuje ekspert.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Energetyka: nie brakuje miejsca dla inwestorów