Energia podrożeje, ale z poślizgiem

Agnieszka Berger
14-12-2009, 00:00

Tylko grupa Energa wzięła pod uwagę wytyczne nadzoru, z których — rzecz jasna — nie jest zadowolona.

Energetycy nie dostosowali taryf do wymagań regulatora. URE nie widzi szans na nowe ceny od 1 stycznia.

Tylko grupa Energa wzięła pod uwagę wytyczne nadzoru, z których — rzecz jasna — nie jest zadowolona.

Większość poprawionych projektów przyszłorocznych taryf na energię elektryczną, dostarczonych w czwartek do Urzędu Regulacji Energetyki (URE), wróci do kolejnej poprawki.

— Poza nielicznymi wyjątkami energetycy nie dostosowali cenników na przyszły rok do wytycznych regulatora. Wciąż domagają się większego wzrostu cen energii niż jesteśmy skłonni zaakceptować. Kolejny raz musimy wezwać firmy do poprawienia wniosków taryfowych, co oznacza, że nie ma szans, by nowe ceny weszły w życie od 1 stycznia 2010 r. — mówi Mariusz Swora, prezes URE.

Największym problemem są, według regulatora, taryfy na sprzedaż energii elektrycznej.

— Spór dotyczy przede wszystkim cen tzw. czarnej energii (produkowanej w źródłach konwencjonalnych — red.). Godzimy się na 170 zł/MWh netto, wobec 165 zł/MWh obowiązujących w 2009 r. Energetycy chcą więcej — w niektórych przypadkach nawet ponad 190 zł/MWh. Nie widzimy podstaw do takiej podwyżki — dodaje szef urzędu.

Lepszy rydz niż nic

Jak ustalił "Puls Biznesu", spośród grup energetycznych tylko jedna, gdańska Energa, przyjęła wytyczne URE i dostosowała do nich taryfę. Co ciekawe, właśnie ta grupa ma najmniej własnych mocy wytwórczych, co oznacza, że praktycznie nie ma wpływu na ceny, po których kupuje energię na rynku hurtowym. Jednak Energa też nie jest zadowolona z wymagań regulatora.

— Zgodziliśmy się na warunki URE tylko dlatego, że nie mamy nic do stracenia. Do sprzedaży energii odbiorcom z grupy taryfowej G (czyli gospodarstwom domowym — red.) i tak będziemy dopłacać. Z doświadczenia wiemy jednak, że spory z regulatorem bywają bardzo długie. Dlatego uznaliśmy, że na razie lepiej dostać nawet niewielką podwyżkę niż nic. Zobaczymy, co się stanie z taryfami innych grup. Jeśli URE zgodzi się na wyższe ceny u konkurencji, będziemy mieli twardą podstawę, żeby wystąpić o korektę cennika. W przeciwnym razie, będziemy domagać się wyrównania strat, jeżeli rzeczywiste ceny zakupu energii okażą się wyższe — zapowiada Mirosław Bieliński, prezes Energi.

Przypomnijmy, że Energa walczy już z URE o takie odszkodowanie za 2009 r.

— Domagamy się ponad 250 mln zł. Cierpliwie czekamy na rozprawę. To potrwa, ale pieniądze są dobrze oprocentowane, bo nie mamy wątpliwości, że sąd przyzna nam rację — dodaje szef gdańskiej grupy.

Prognozy były gorsze

Zapowiedziana przez URE kolejna tura poprawek oznacza, że od 1 stycznia nie wejdą w życie nowe cenniki energii w spółkach giełdowej Polskiej Grupy Energetycznej. Jak to wpłynie na wyniki PGE? Zdaniem Kamila Kliszcza, analityka DI BRE, nie ma czym się martwić.

— Dla PGE biznes detaliczny nie jest kluczowym segmentem działalności. Poza tym w naszych prognozach zakładaliśmy, że w 2010 r. marże w tym segmencie się obniżą — głównie z powodu wzrostu kosztów zakupu certyfikatów (na energię ze źródeł odnawialnych — red.) — co spowoduje spadek wyniku operacyjnego o około 200 mln zł. Przyjęliśmy, że w przyszłym roku w ogóle nie będzie podwyżki cen energii, co oznacza, że jeśli wzrost nastąpi — nawet z opóźnieniem — i tak będzie lepiej niż spodziewał się rynek — wyjaśnia Kamil Kliszcz.

Jego zdaniem, w dłuższej perspektywie większe znaczenie dla PGE i pozostałych kontrolowanych przez państwo grup energetycznych może mieć niekorzystny dla URE wyrok sądu w sprawie taryf na energię dla klientów Vattenfalla i RWE Stoen. Na początku grudnia sąd uznał, że — wbrew opinii regulatora — obie spółki nie miały obowiązku przedstawiania cenników do akceptacji.

Agnieszka

Berger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Energia podrożeje, ale z poślizgiem