Enterprise Investors na foreksie

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 05-10-2010, 00:00

Za 224 mln zł fundusz nabył mniejszościowy pakiet w X-Trade Brokers. Razem firmy chcą podbić świat.

Za 224 mln zł fundusz nabył mniejszościowy pakiet w X-Trade Brokers. Razem firmy chcą podbić świat.

Logo na bolidzie Formuły 1 ma być wizerunkowym przyspieszeniem dla X-Trade Brokers (XTB). Wczoraj dom maklerski wyspecjalizowany w inwestowaniu na rynku foreks dostał drugi silnik — Enterprise Investors (EI) za 224 mln zł nabył "istotny pakiet mniejszościowy".

— Zostawiliśmy sobie elastyczność co do wielkości pakietu. Jest to uzależnione od kilku czynników. Znacząca większość zainwestowanej kwoty zasili sfinansowanie dalszego rozwoju spółki — mówi Sebastian Król, partner EI.

XTB to rzadki przykład, gdy Polska instytucja prowadzi międzynarodową ekspansję. Ma już biura w 13 krajach m.in. w Czechach, na Słowacji, we Włoszech, Francji, w Niemczech, Hiszpanii czy Indiach. Czeka na licencję w Anglii. Dotychczas spółka finansowała rozwój samodzielnie. Jednak, o ile dzięki wykorzystywaniu unijnego paszportu otwieranie biur w Europie nie wiązało się z dużymi kosztami, to na kolejne kroki potrzebuje wsparcia.

— Chcemy utrzymać pozycję lidera w regionie i być w pierwszej piątce Europy. Przygotowujemy się do wejścia do Ameryki Południowej, a ekspansja poza Unię Europejską wiąże się z dużo większymi nakładami, bo trzeba zbudować strukturę i ubiegać się o licencję. Jedną z dróg rozwoju jest wejście na nowe rynki przez akwizycję i konsolidacja — mówi Jakub Zabłocki, prezes XTB.

I właśnie ta wizja skusiła fundusz.

— Firma bardzo intensywnie się rozwija, widać determinację do ekspansji międzynarodowej. Jednocześnie corocznie wypracowuje dobre wyniki. Rynek dynamicznie rośnie, wyścig dopiero się rozpoczął. Jest szansa wyhodować światowego czempiona wywodzącego się znad Wisły — mówi Sebastian Król.

XTB obsługuje 25 tys. inwestorów z 20 krajów. W 2009 r. wypracowało 48 mln zł zysku netto.

— W tym roku zakładamy przynajmniej 30-procentowy wzrost zysku. Zaczynamy zarabiać na operacjach zagranicznych — mówi Jakub Zabłocki.

Bardzo prawdopodobne, że za kilka lat spółka wejdzie na giełdę.

— Rozważaliśmy tę opcję, ale giełda daje mniejszą elastyczność i na najbliższe trzy-cztery lata lepszym partnerem będzie fundusz — mówi Jakub Zabłocki.

Wcale nie jest przesądzone, że będzie to warszawska GPW.

— Pytanie, czy Warszawa to najlepsze miejsce na notowanie spółki o regionalnej skali. Lepiej, gdy na rynku są spółki, do których można debiutanta porównać. W grę wchodziłby Londyn lub notowanie równoległe — mówi Michał Kędzia, dyrektor inwestycyjny EI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu