EQT stawia na średnie firmy i mniejsze pakiety

AT
opublikowano: 05-06-2013, 00:00

Fundusz wziął na celownik małe i średnie firmy, m.in. z branży medycznej, telekomunikacyjnej oraz internetowej.

Potwierdziły się informacje „PB” sprzed kilku miesięcy o zmianie strategii EQT, funduszu private equity. Po zmianach personalnych (na stanowisku dyrektora biura Piotra Czapskiego zastąpił Bartłomiej Trzebiński) przyszła kolej na nową strategię inwestycyjną. Polski zespół od niedawna ma znacznie więcej pracy, bo zamiast szukać — tak jak do tej pory — spółek, w które zainwestuje co najmniej 100 mln EUR, szuka takich, na które wyda 100 mln, ale złotych. W myśl nowej strategii może też przejmować mniejszościowe pakiety.

— Jesteśmy zadowoleni ze zmian, ponieważ liczba potencjalnych celów akwizycyjnych zwiększyła się nawet dziesięciokrotnie. Aby to zobrazować, jesteśmy trochę jak dzieci, które nagle znalazły się w sklepie ze słodyczami. Choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w tym segmencie mamy znacznie większą konkurencję, i to taką, która może pochwalić się wieloletnim doświadczeniem — mówi Bartłomiej Trzebiński, dyrektor warszawskiego biura EQT.

Zdaniem konkurentów, w Polsce nie jest znowu aż tak bardzo tłoczno.

— Wszyscy się znają, a liczących się inwestorów można policzyć na palcach. To nie konkurencja, ale centrala funduszu może być barierą dla EQT. Tak duże podmioty są przyzwyczajone do dużych transakcji. Mniejsze inwestycje mają zupełnieinne parametry, choć ich przeprowadzenie wymaga podobnych kosztów — twierdzi Ryszard Wojtkowski, partner w Resource Partners.

Jakie sektory ma na oku EQT? Nadal interesuje się ochroną zdrowia, mimo że wysokie wyceny na rynku — nie tylko polskim — nie zachęcają do inwestycji. Ale właśnie z tej branży jest jedyna polska inwestycja funduszu — HTL Strefa, producent nakłuwaczy i lancetów personalnych. Firmę mającą ponad połowę światowego rynku fundusz kupił pod koniec 2009 r. za 885 mln zł. Oprócz medycyny EQT jest zainteresowany szeroko pojętym sektorem usług.

— Szeroko rozumiana branża telekomunikacyjna oraz internetowa też należą do ciekawych. Poszukamy też silnych marek konsumpcyjnych — mówi Bartek Trzebiński.

W Polsce oprócz poszukiwania celów akwizycyjnych zarządzający zajmą się rozwojem HTL Strefy.

— W tym roku planujemy inwestycje warte 10 mln EUR, głównie w rozbudowę mocy produkcyjnych — mówi Bartłomiej Trzebiński. Z nowych linii będą zjeżdżać m.in. igły insulinowe. Jak twierdzi Bartłomiej Trzebiński, ten rynek należy do bardzo perspektywicznych, ponieważ zwiększa się zachorowalność na cukrzycę. Według szacunków EQT, rynek rośnie ponad 10 proc. rocznie i jest wart 100 mln EUR. Jego potencjał doskonale widać na przykładzie Chin, gdzie producent jest obecny.

— Jest tam 40 mln cukrzyków, z czego leczy się około 10 proc. Liczbę niezdiagnozowanych cukrzyków szacuje się na 25 mln — mówi Bartek Trzebiński.

Rynek nakłuwaczy i lancetów jest wyceniany na ponad 150 mln EUR. Rocznie zwiększa się o 5-10 proc.

— HTL Strefie udaje się rosnąć szybciej niż rynek — twierdzi Bartłomiej Trzebiński. W 2012 r. HTL Strefa należała do perełek w portfelu EQT — jej przychody zwiększyły się o 15 proc., do 55 mln EUR (233,8 mln zł), przy EBITDA na poziomie 21 mln RUR (89,3 mln zł). W bieżącym roku spółka chce rosnąć jeszcze szybciej. Dobre wyniki niewątpliwie dostrzegą potencjalni inwestorzy. W przyszłym roku minie pięć lat od inwestycji w producenta, pytanie więc, kiedy zostanie on wystawiony na sprzedaż.

— Na razie nie przygotowujemy się do transakcji. Oczywiście kupiliśmy, żeby później sprzedać, ale na razie sporo inwestujemy i spółka ma duże możliwości wzrostu — twierdzi Bartek Trzebińki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu