EuCO inwestuje w sądowe pozwy

MGA
opublikowano: 17-11-2011, 00:00

4 mln zł wyłożyła już kancelaria na walkę w sądach o wyższe wypłaty z polis. Liczy, że żniwa ruszą w przyszłym roku.

Sąd to nie męczarnia, ale szansa na zyski — przekonuje Europejskie Centrum Odszkodowań (EuCO), jedna z większych na polskim rynku, notowana na giełdzie firma odszkodowawcza. Ale trzeba zainwestować, dlatego zdecydowała się na uiszczanie opłat sądowych za klientów i reprezentowanie ich w sądach w sporach z ubezpieczycielami o wypłatę świadczeń z polis.

— Sprawa w sądzie trwa średnio dwa lata, czyli pięć razy dłużej niż postępowanie z ubezpieczycielem. Nie każdego stać na zamrożenie własnych pieniędzy w postaci opłaty sądowej. Dlatego zdecydowaliśmy się uiszczać ją za klientów. Nikt inny na rynku tego nie robi — tłumaczy Krzysztof Lewandowski, prezes EuCO.

Zajmuje się tym stworzona w ramach EuCO kancelaria radców prawnych. Bo nie kryje się za tym działalność charytatywna, lecz biznes. Skierowanie sprawy do sądu oznacza wypłatę wyższego odszkodowania. To zaś daje EuCO wyższą marżę z prowadzonej sprawy przy znacznie niższych kosztach. Jednym słowem: czyste zyski. Choć na razie pozostają na papierze.

— Zainwestowaliśmy już w opłaty sądowe 4 mln zł. Dzięki temu liczba spraw prowadzonych przed sądami i poza nimi się zrównała. Liczę, że pierwsze duże efekty w postaci wypłaty odszkodowań zobaczymy w drugiej połowie przyszłego roku — mówi Krzysztof Lewandowski.

Ponieważ wartość opłaty sądowej to przeciętnie 5 proc. spornego odszkodowania, to wolumen spraw, które firma złożyła do sądu można szacować na około 80 mln zł.

EuCO czeka na efekty tej inwestycji. Jeśli będą tak pozytywne, jak oczekuje spółka, to będzie dalej inwestowała w rozwój tej działalności. Szczególnie że przy braku konkurencji na rynku pozwala ona na dynamiczny rozwój kancelarii radców prawnych. Po trzech kwartałach tego roku prowadziła sprawy o wartości 55 mln zł. Dla porównania rok temu było to 25 mln zł.

— Wzrost grupy jest w dużej mierze zasługą kancelarii radców — podkreśla prezes EuCO.

Dlatego jej dalszy rozwój będzie priorytetem na polskim rynku. Oprócz niego, spółka działa także w Czechach, na Węgrzech i od sierpnia na Słowacji.

— Liczę na dynamiczny rozwój węgierskiego biznesu ze względu na dziewiczy charakter rynku — mówi Krzysztof Lewandowski.

Tłumaczy, że wejście do Węgier kancelarii było szokiem dla miejscowych ubezpieczycieli. Wcześniej nikt w zorganizowany sposób nie walczył o wypłatę wyższych odszkodowań.

Polscy ubezpieczyciele alergicznie podchodzą do działalności kancelarii odszkodowawczych. Wskazują, że prowadzi ona do wypłaty coraz wyższych świadczeń z polis komunikacyjnych. I tym samym przyczynia się do wzrostu cen.

OKIEM KONKURENTA

Sądy to przyszłość branży

BARTŁOMIEJ KRUPA wiceprezes Votum, prezes Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych

Nasza firma także odnotowuje rosnącą dynamikę spraw, które trafią do sądów. To trend rynkowy, który wynika z działań ubezpieczycieli, którzy w tym roku zaostrzyli politykę wypłaty odszkodowań. Płacą mniej i liczą, że klienci nie pójdą do sądu. Ma to im przynosić oszczędności. Dodatkowo firmy odszkodowawcze mają coraz większe zaplecze kapitałowe i stać je na ponoszenie kosztów za klientów. W naszym przypadku chodzi o koszty reprezentacji sądowej. To pokazuje, że polski rynek upodabnia się do rynków zachodnioeuropejskich, w których dominują sprawy sądowe. Firmy odszkodowawcze, które nie będą rozbudowały struktur prawnych i zatrudniały adwokatów, są skazane na zniknięcie z rynku. Klient będzie bowiem wybierał współpracę z kancelarią, która zaoferuje mu pomoc w sądzie, a nie tylko samą likwidację szkody u ubezpieczyciela.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MGA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu