Euro 2008: Beenhakker - To nie jest jeszcze koniec

PAP
13-06-2008, 15:44

Dalsze losy piłkarskiej reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy nie zależą już tylko od nas, ale to jeszcze nie koniec - stwierdził selekcjoner Leo Beenhakker. Z dorobkiem jednego punktu polski zespół zajmuje ostatnie, czwarte miejsce w tabeli grupy B Euro.

"To jeszcze nie koniec, będziemy walczyli. Najgorsze, że nasze dalsze losy zależą od innych. Jesteśmy uzależnieni od wyniku meczu Niemców z Austriakami. Jeśli wygrają Niemcy, wówczas jesteśmy wyeliminowani, ale w innym przypadku, zachowujemy szanse, choć musielibyśmy wygrać z Chorwacją różnicą trzech lub czterech bramek" - powiedział Beenhakker na piątkowej konferencji prasowej w Bad Waltersdorf.

Szkoleniowiec polskiej drużyny narodowej jest rozgoryczony decyzją sędziego głównego Howarda Webba, który w doliczonym czasie czwartkowego spotkania z Austrią podyktował rzut karny dla rywali. Gol Ivicy Vastica na 1:1 sprawił, że reprezentanci Polski mają niewielkie szanse na awans do ćwierćfinałów Euro.

"Jestem pewien, że arbiter popełnił błąd. Oglądałem tę sytuację wielokrotnie, i w nocy i nad ranem. A jeśli ktoś uważa, że bramka dla Polski padła ze spalonego, wtedy powiem, że sędzia popełnił dwa błędy - przyznał szkoleniowiec. - Widziałem takie zdarzenia i reakcje zawodników w jedenastu wcześniejszych spotkaniach w tych mistrzostwach. I gdyby w każdym z nich sędziowie dyktowali takie karne, to mielibyśmy ich mnóstwo w turnieju. Nie ma konsekwencji w działaniach sędziów. Zresztą w czwartkowej konfrontacji byłoby cztery albo pięć "jedenastek", i już mniej istotne, czy dla Polski czy przeciwko nam. Jestem zawiedziony i jest mi przykro, gdyż zawodnicy, którzy ciężko pracowali, nie zasłużyli na to, co się stało. Szkoda mi też polskich kibiców" - dodał.

Według holenderskiego trenera, polscy zawodnicy byli przygotowani na agresywną grę przeciwników w pierwszych minutach spotkania. "Tymczasem my nie prezentowaliśmy się tak jak sobie założyliśmy. Mamy jednak dobrego bramkarza, żeby ratował nas w takich sytuacjach. W drugiej połowie prezentowaliśmy się lepiej" - stwierdził.

"Można przyjąć przegraną, jeśli przeciwnik jest lepszy na boisku. Lecz wczorajsza przegrana boli dwa-trzy razy bardziej. Jeśli chodzi o grę obrony, trzeba zrozumieć, że tracąc piłkę w środku pola defensywa nie będzie w pełni zorganizowana. Im drużyna lepiej gra w piłkę, tym łatwiej jest jej obrońcom. Bo jeśli strata przydarzy się dalej od własnej bramki, oni mają więcej czasu na przygotowanie się na akcję rywali" - ocenił Beenhakker.

W poniedziałek, w ostatnim meczu grupowym, Polacy zmierzą się w Klagenfurcie z Chorwacją. W dwóch kolejkach "biało-czerwoni" zdobyli tylko punkt. "Każda drużyna ma swoje wzloty i upadki. Z jakichś powodów piłkarze, którzy potrafią zmienić losy meczu, niestety tym razem nie są w stanie tego zrobić" - zakończył trener reprezentacji Polski.

Z Bad Waltersdorf - Radosław Gielo (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Euro 2008: Beenhakker - To nie jest jeszcze koniec