Euro już było w ogródku, już witało się z…

Kamil Zatoński
opublikowano: 21-07-2010, 00:00

Rośnie niepewność na rynkach walutowych. Wszystko przez słabe wyniki amerykańskich firm i problemy Węgrów.

Od dołka z 7 czerwca wspólna waluta zyskała prawie 8 proc. do dolara. Wczoraj na rynek wrócili jednak pesymiści

Rośnie niepewność na rynkach walutowych. Wszystko przez słabe wyniki amerykańskich firm i problemy Węgrów.

Kurs euro do dolara już w godzinach nocnych z poniedziałku na wtorek przekroczył barierę 1,30. Tak silna europejska waluta nie była od 4 maja. Nie trwało to długo. Ruch powrotny był dynamiczny i notowania EUR/USD jeszcze wczoraj przed południem spadły poniżej 1,29. Natychmiast też osłabł złoty. Za euro na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić prawie 4,14 zł (rano jeszcze 4,11 zł), a za dolara 3,22 zł (rano 3,16 zł).

— Rynki chyba przestraszyły się wyników spółek. Systematycznie osuwające się wskaźniki europejskich giełd i kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy zaważyły na notowaniach głównej pary walutowej — mówi Marcin R. Kiepas, analityk DM XTB.

Wyniki już nie pomagają

Rozczarowujące były przede wszystkim osiągnięcia banku Goldman Sachs, którego zysk netto był aż o 60 proc. niższy od oczekiwań.

— Wyniki spółek z USA już nie pomagają, bo spółki pokazują mniejsze przychody, a inwestorzy zaczynają dostrzegać ryzyko poważniejszego spowolnienia gospodarki —dodaje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Jego zdaniem, na euro zaciążył też nieco problem węgierski, w tym wczorajsza nieudana aukcja długu i ostrzeżenia EBOiR, że problemy Węgier mogą powtórzyć się w innych krajach Europy. Węgry nie sprzedały wczoraj całej oferowanej puli bonów, co przysłoniło udane aukcje papierów dłużnych w Hiszpanii, Irlandii i Grecji. Te trzy kraje uplasowały papiery za prawie 10 mld EUR, a duże wzięcie miały głównie papiery krótkoterminowe.

Banki do tablicy

Do końca tygodnia w centrum uwagi będą tzw. stress testy, którym poddawane są europejskie banki. Jeśli jakaś instytucja nie przejdzie weryfikacji, będzie musiała uzupełniać kapitały, a o to w obecnej sytuacji nie będzie łatwo.

— Jeśli stress testy będą dobre, to rynek uzna, iż jest to w cenach. Jeżeli w kilku bankach pojawią się poważniejsze problemy, to rynek zareaguje negatywnie — uważa Marek Rogalski.

Specjalista prognozuje, że w najbliższych dniach kurs EUR/USD spadnie do mniej więcej 1,27, tj. maksimum z 9 lipca. Dla złotego nie jest to dobry scenariusz. Obawy o europejską gospodarkę i nieco gorsza sytuacja w regionie spowodowana problemami Węgier mogą sprawić, że do końca tygodnia euro znajdzie się znów powyżej 4,15 zł.

— Jeszcze więcej zyskać mogą dolar i frank szwajcarski — ostrzega analityk DM BOŚ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy