Euro: więcej zalet niż realnych wad

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 29-04-2005, 00:00

Wciąż nie wiadomo, kiedy zamienimy złote na euro. Ekonomiści są jednak przekonani, że taki krok byłby dla naszej gospodarki korzystny.

Decydując się na przyłączenie do grona państw tworzących Unię Europejską, zdecydowaliśmy także o tym, aby zamienić złote na euro. Nie mamy wyboru — do strefy euro wejść musimy, choć nie jesteśmy zobligowani konkretnym terminem.

Rok 2009...

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się, że może to nastąpić w 2007 r. Dziś ekonomiści są w prognozach mniej optymistyczni i mówią o końcówce tej czy nawet początku następnej dekady.

— Najwcześniejszą możliwą datą jest 2009 r. To dość ambitny cel, biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe „sukcesy” na polu reformowania finansów publicznych. Ambitny, lecz realny — uważa Piotr Bielski, analityk Banku Zachodniego WBK.

Podobnego zdania są eksperci Banku Światowego, którzy w swym ostatnim kwartalnym raporcie uznali, że nasz kraj będzie mógł spełnić kryterium fiskalne (ramka) w 2007 r., co oznacza możliwość przyjęcia euro w dwa lata później. W latach 2007-09 Polska zobowiązana będzie pozostawać w poprzedzającym wejście do strefy mechanizmie ERM II (w tym czasie będziemy musieli utrzymać kurs złotego na odpowiednim poziomie względem euro).

— Kwestia redukcji deficytu fiskalnego będzie tu kluczowa. To jednak będzie wymagało woli politycznej do przeprowadzenia niezbędnych reform — mówi Piotr Bielski.

...albo później

O tym, że na wspólną walutę zmuszeni będziemy poczekać w Polsce dłużej, przekonany jest natomiast Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Jego zdaniem Rada Unii Europejskiej nie zgodzi się na przyjęcie Polski do strefy euro z deficytem wynoszącym około 3,5 proc. PKB i brakiem perspektyw na jego obniżenie poniżej 3 proc. w 2008 r., a nawet w 2009 r.

— A takiego właśnie deficytu się spodziewam. Dlatego uważam, że najbliższym realnym terminem będą lata 2011-12 — twierdzi ekonomista PKO BP.

Marek Rogalski, ekonomista Palladia Capital Markets, przyznaje, że termin wejścia Polski do Eurolandu zależy od postawy polityków i tego, w jaki sposób kształtować się będzie nasza scena polityczna.

A niepewność jest duża, zważywszy na nagłe wysunięcie się na pozycję lidera w przedwyborczych sondażach Prawa i Sprawiedliwości, której członkowie nie opowiadają się za szybkim wprowadzaniem euro. Chciałaby tego natomiast Platforma Obywatelska. Zdaniem Jana Marii Rokity, wprowadzenie w Polsce wspólnej waluty, które byłoby impulsem prorozwojowym, powinno nastąpić jak najszybciej, czyli w 2009 r.

Czy się PO-PiSzą?

— Wzrost poparcia dla PiS napawa obawami, czy ten termin będzie realny. Ta partia nie jest ugrupowaniem, które w swym programie sygnalizuje chęć przeprowadzenia reform gospodarczych, niezbędnych z punktu widzenia konieczności spełnienia przez Polskę kryteriów z Maastricht. Jeśli sondaże się potwierdzą, PO będzie musiała dostosować się do PiS, co prawdopodobnie opóźni przeprowadzenie reform, a tym samym także nasze przystąpienie do Eurolandu — uważa ekonomista Palladii.

— Ewentualne większe poparcie dla PiS podczas nadchodzących wyborów może skutkować oddaleniem perspektywy wejścia Polski do strefy poza 2010 r. — dodaje Piotr Bielski.

Więcej plusów

Ekonomiści są zgodni co do tego, że wejście do strefy euro będzie dla naszego kraju korzystne.

— Na pewno się opłaci. Dla polskiej gospodarki korzyści przewyższą koszty integracji — zapewnia ekonomista BZ WBK.

Słychać co prawda obawy, że na początku mogą pojawić się problemy z szybko rosnącymi cenami, ale w dłuższej perspektywie powinniśmy odczuć przyspieszony rozwój gospodarki. Uważa tak również Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego, który, nawiasem mówiąc, po wejściu do Eurolandu straci możliwość np. kształtowania stóp procentowych.

— Przyjęcie euro doda rocznie 0,2-0,4 proc. wzrostu gospodarczego. Stanie się tak za sprawą wzrostu handlu i przyciągnięcia inwestycji — wyjaśnia Leszek Balcerowicz.

Najbardziej powinni się jednak cieszyć się przedsiębiorcy. Jedna europejska waluta to dla eksporterów spadek kosztów związanych z wymianą walut, marżami dla banków, księgowością czy zabezpieczeniem przed ryzykiem kursowym. Stopy procentowe obniżą się niejako automatycznie do poziomu ustalonego przez Europejski Bank Centralny, co dla przedsiębiorców i inwestorów zasadnicze znaczenie. Podobnie jak po naszym wejściu do Unii Europejskiej, także po wejściu do strefy euro możemy spodziewać się dalszego wzrostu zaufania inwestorów zagranicznych do naszego kraju, awansów w ratingach itd.

Walutowa polisa

— Strefa euro byłaby też dla Polski polisą ubezpieczeniową. Dziś wciąż jesteśmy narażeni na ataki spekulacyjne inwestorów portfelowych, które znikną, kiedy zostaniemy członkiem Eurolandu — mówi Piotr Bielski.

Strefa euro to także szansa na naprawę finansów publicznych. Zabiera się do niej każdy rząd, lecz dotychczas żadnemu nie udało się jej przeprowadzić. Jeśli myślimy o strefie euro poważnie, kolejny rząd musi wcześniej poważnie pomyśleć o uporządkowaniu finansów publicznych. Wszyscy zyskamy, jeśli to się w końcu uda.

Okiem eksperta

Trudne prognozy

Jeszcze dwa lata temu każdy diler czy ekonomista „dałby się zabić”, że Polska wejdzie do strefy euro w 2007 r. Dziś jednak sytuacja się zmieniła i mówi się o latach 2009-10 jako możliwych terminach. Byłbym jednakże ostrożny w prognozowaniu ostatecznej daty zamiany złotych na euro. Za rok może się bowiem okazać, że znów termin zostanie przesunięty o rok-dwa. Oczywiście warto przystąpić do unii monetarnej, ale patrząc na to, co ostatnio się w niej zdarza — dążenia do separowania się części gospodarek — dobrze zadać sobie pytanie, czy powinniśmy się starać o wejście do tej strefy tak szybko, jak to tylko możliwe. Być może rozsądniejsza byłaby strategia polegająca na bacznym obserwowaniu tego, co się w Eurolandzie dzieje.

Marcin Mróz główny ekonomista Societe-Generale

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Euro: więcej zalet niż realnych wad