Eurobiurokracja jest na rękę strefom

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 08-01-2007, 00:00

W 2007 r. firmy nie będą mogły liczyć na wsparcie inwestycji, bo unijne programy ruszą najwcześniej jesienią. Ale nie ma tego złego...

 

3,3 mld EUR na wspieranie inwestycji w latach 2007-13, przewidziane w ramach programu operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, brzmi świetnie. Problem w tym, że przedsiębiorcy nie zobaczą tych pieniędzy przynajmniej do jesieni. Powód jest bardzo prosty: program nie może ruszyć, bo nie zatwierdziła go jeszcze Komisja Europejska (KE).

Urzędnicza machina

Winna jest jak zwykle biurokracja, ale wyjątkowo nie polska.

— To akurat nie jest wina Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Przedłużyły się prace związane z akceptacją nowego budżetu unijnego, Rada UE dopiero w październiku 2006 r. przyjęła „Strategiczne wytyczne wspólnoty dla spójności”, czyli dokument stanowiący podstawę dla programów operacyjnych przygotowywanych przez państwa członkowskie. Stąd poślizg — wyjaśnia Paweł Tynel z Ernst & Young.

I tak start programów przedstawiciele polskiego rządu szybko przesunęli z nierealnego od początku stycznia tego roku na drugi, a teraz na trzeci kwartał.

— Cztery podstawowe programy, w tym Innowacyjna Gospodarka, już zostały wysłane do Komisji Europejskiej. Natomiast programy regionalne zostaną wysłane w styczniu-lutym, ponieważ chcemy, by po wyborach zaakceptowały je nowe zarządy województw. Teraz wszystko zależy od tego, jak szybko Komisja Europejska oceni te programy i się do nich ustosunkuje. Z sygnałów płynących z Brukseli wynika, że będzie to maj-czerwiec. Do tego czasu zrobimy wszystko, co można zrobić bez akceptacji KE, czyli przygotujemy niezbędne rozporządzenia i wytyczne. Rundy aplikacyjne mogłyby ruszyć w sierpniu-wrześniu — mówi Tomasz Nowakowski, wiceminister rozwoju regionalnego.

Znając życie, nikt nie będzie niczego zaczynał przed wakacjami. Przedsiębiorcy będą więc mogli składać wnioski najwcześniej we wrześniu.

Potwierdzenie na piśmie

Tymczasem działania 4.4 i 4.5 z programu Innowacyjna Gospodarka oraz programy regionalne to najważniejsze źródła unijnych pieniędzy dla firm planujących nowe inwestycje.

Niestety, to nie koniec ich kłopotów: zgodnie z unijnymi regulacjami inwestycję można rozpocząć dopiero po pisemnym zawiadomieniu od organu udzielającego wsparcia, że wniosek kwalifikuje się do pomocy publicznej. Ciekawe, ile czasu zajmie to instytucjom rozdzielającym unijne pieniądze, zważywszy, że wnioski liczyć można na tysiące…

— Takie są, niestety, unijne regulacje dotyczące pomocy publicznej.

Obowiązują w całej UE. Ten pierwszy rok perspektywy finansowej 2007-13 jest trudny, bo wszystko jest nowe. Musimy ustalić zasady obowiązujące przez 7 lat — pociesza Tomasz Nowakowski.

Strefy pomocy

Do czasu wejścia w życie rozporządzeń dotyczących programów operacyjnych przedsiębiorcy nie mogą liczyć na wsparcie inwestycji.

— Poza programem 2.2.1, którego runda aplikacyjna skończy się w tym miesiącu, pewnie nie będzie innego bezpośredniego wsparcia inwestycji — przewiduje Paweł Tynel.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Niektórzy powinni zacierać ręce.

— Jedynym sposobem na uzyskanie pomocy publicznej na nowe przedsięwzięcia jest lokalizacja projektu w specjalnej strefie ekonomicznej — przewiduje Paweł Tynel.

Czyżby rozpoczął się kolejny fantastyczny rok dla stref?

— Boom w strefach rozpoczął się, gdy dostępne były środki unijne. Z drugiej strony przez jakiś czas nie będzie możliwości sięgania po dotacje, więc przedsiębiorcy faktycznie mogą bardziej interesować się strefami — mówi Tomasz Nowakowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Eurobiurokracja jest na rękę strefom