Europa nie trawi naszego mięsa

Mira Wszelaka
opublikowano: 03-08-2007, 00:00

To paskudztwo dzięki Rosji nie trafiło na unijne stoły — tak rosyjskie „Izwiestia” określają skutki blokady na polskie mięso.

To paskudztwo dzięki Rosji nie trafiło na unijne stoły — tak rosyjskie „Izwiestia” określają skutki blokady na polskie mięso.

Zbyt długo trwała cisza wokół problemu z eksportem krajowego mięsa do Rosji. Niewykluczone, że ponowne otwarcie puszki Pandory podyktowane zostało pełnią sezonu ogórkowego. Tym razem „Izwiestia”, dziennik należący do Gazpromu, dla podtrzymania swojej tezy o wyjątkowej marności polskich wyrobów, sięgnęły do wrześniowych wyników unijnej kontroli. Trzeba przyznać, że tak zjadliwego języka dawno nie używano.

— Wygląda na to, że nie będziemy musieli dowodzić eurourzędnikom, iż embargo na import polskiego mięsa wprowadziliśmy nie z powodu polityki, lecz z powodu jego obrzydliwej jakości — pisze rosyjski dziennik.

Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa nie ukrywa zaskoczenia.

— Na ponad dwadzieścia kontrolowanych przez Unię zakładów tylko w pięciu dopatrzono się usterek. Są to jednak firmy korzystające z okresu przejściowego, które nie mają prawa do jakiegokolwiek eksportu — wyjaśnia Witold Choiński.

Philip Tod, rzecznik Komisji Europejskiej, oświadczył, że polska produkcja mięsna spełnia wszystkie europejskie standardy i po raz kolejny wezwał Rosję do zniesienia embarga.

Co więcej, jeszcze niedawno najwyżsi urzędnicy państwowi, a także przedstawiciele służb weterynaryjno-sanitarnych oficjalnie przyznawali, że jest to problem czysto polityczny, który powinien być rozwiązany na najwyższym szczeblu państwowym.

Tymczasem dziennik wskazuje, że niektórzy polscy producenci wysyłają do Rosji różnego rodzaju paskudztwo, jak na przykład wątróbkę wołową dla kotów i psów, a także towar z przemytu. Najbardziej znany jest przypadek zatrzymania na granicy mięsa bawolego z Indii, które Polacy oferowali jako wołowinę.

Zdaniem moskiewskiej gazety, Unia powinna być wdzięczna Rosji.

— Wszak to dzięki Rosji do konsumentów UE nie trafiła niebezpieczna produkcja. Jeśli Moskwa nie byłaby wytrwała, Niemcy, Francuzi i Włosi jedliby dzisiaj steki z hinduskiego mięsa bawolego, nadającego się tylko na karmę. Albo zachwycaliby się smakiem wątróbkowego pasztetu dla zwierząt domowych — piszą „Izwiestia”.

25-30

mln EUR Za taką kwotę 19 firm mięsa czerwonego wysyłało swoje wyroby do Rosji przed blokadą w ciągu roku...

700

mln EUR ... a tyle wyniósł pełny eksport polskiego

mięsa czerwonego w 2006 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Europa nie trawi naszego mięsa