Europa rosła, tylko Warszawa pod kreską

Artur Szymański
opublikowano: 21-12-2006, 00:00

Środa na warszawskiej giełdzie przyniosła pogłębienie realizacji zysków po poniedziałkowym rekordzie WIG20. Nastroje inwestorów są kiepskie, czemu nie można się dziwić, zważywszy, że GPW była najsłabszym rynkiem w Europie. Podczas gdy inwestorzy na parkietach zachodnioeuropejskich, a także na Węgrzech cieszyli się coraz to wyższymi zyskami, z kieszeni polskich inwestorów ubywało pieniędzy.

Początek wczorajszych notowań wypadł na przyzwoitym plusie dzięki spektakularnemu finiszowi wtorkowej sesji na Wall Street, uwieńczonej nowym rekordem indeksu Dow Jones. Okazało się jednak, że wysokie otwarcie to w zasadzie wszystko, na co stać graczy na GPW. Zamiast iść wyżej, WIG20 zaczął się osuwać, gdy inwestorzy uświadomili sobie, że nie ma większych szans na windowanie indeksu. Powtórzył się scenariusz z wtorku. Skutkiem tego na wykresie świecowym indeksu powstał drugi kolejny czarny korpus.

Sytuacja posiadaczy akcji wygląda kiepsko, ale nie są jeszcze całkiem skazani na porażkę. Szansą na powstrzymanie spadku daje pierwsze zniesienie Fibonacciego, na poziomie którego zamknął sesję WIG20. Nawet jednak gdyby indeks miał iść dalej w dół, to w okolicach poziomu 3278 pkt przebiega linia krótkoterminowego trendu wzrostowego zapoczątkowanego na początku października. Tak się składa, że dokładnie na tym poziomie WIG20 ustanowił środowy dołek, po czym odbił o 25 pkt w ostatniej godzinie notowań.

Największym balastem dla indeksu czołowej dwudziestki były w środę akcje KGHM. Kurs miedziowego kombinatu mocno spadał już trzecią kolejną sesję. Na zakończeniu sesji za jedną akcję płacono 92 zł, czyli najmniej od końca czerwca. Pogłębione zostały minima wtorkowej sesji oraz dołek z drugiej połowy listopada. Tym samym zanegowane zostało odbicie, jakiego KGHM doświadczył w końcówce ubiegłego i na początku obecnego miesiąca. Niechęć inwestorów do akcji KGHM była duża, obroty podsumowano na ponad 187 mln zł. Powodem była taniejąca miedź, ponieważ rosną zapasy metalu monitorowane przez giełdę w Londynie. W transakcjach trzymiesięcznych na LME za tonę miedzi płaciło się 6465 USD, czyli 2,6 proc. mniej niż dzień wcześniej.

Strach zajrzał też w oczy akcjonariuszom mniejszych komponentów WIG20, np. GTC, który potaniał o 5 proc., TVN (-4,7 proc.) czy Polimeksu Mostostalu (-4,2 proc.). Spadki hamowały telekomy: Netia i TP. Z gigantów najlepiej zaprezentował się PKO BP (1,3 proc. wzrostu). W górę poszły też notowania Lotosu i MOL, którym sprzyja dużo wyższy od oczekiwanego spadek zapasów ropy w USA. Nie podrożał Orlen, który po przejęciu Możejek ma apetyt na kupno terminalu naftowego w Kłajpedzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy