Europa wybiera polskie opakowania

  • Anna Bytniewska
opublikowano: 14-03-2012, 00:00

20 lat temu zagraniczni konkurenci nie dawali polskim firmom szans. A teraz jakością biją zachodnie, a ceną — Chińczyków

Niegdyś szare i siermiężne polskie opakowania w czasie ostatniego dwudziestolecia przeszły gigantyczną metamorfozę. Branża opakowaniowa przeistacza się w królową europejskiego rynku. Przykładem jest firma Plast Service Pack (PSP), która w najbliższym czasie podpisze umowę z brytyjską firmą Invopak, największym dystrybutorem opakowań na tamtejszym rynku i przejmie zamówienia, które do tej pory trafiały głównie do dwóch dużych koncernów niemieckich. PSP stanie się głównym dostawcą opakowań na produkty chemiczne (farby czy tynki) i żywność. Obroty, które w 2011 r. wyniosły 100 mln zł, w ciągu dwóch lat mają wzrosnąć o 60 proc.

— Brytyjczycy uznali, że jakość produkowanych w Polsce opakowań jest bardzo dobra. A ten rynek jest bardzo wymagający pod tym względem. Chcieliby je kupować także od innych polskich producentów — mówi Konrad Rumiński. Eksport napędzi wzrost branży — obecnie polski rynek produkcji opakowań wart jest 4 mld EUR (16 mld zł).

— Za dwa lata jego wartość wzrośnie do 6 mld EUR. Polska staje się największym producentem i dostawcą opakowań na europejski rynek — twierdzi Konrad Rumiński, właściciel firmy Plast Service Pack i projektant opakowań.

Chińczycy nie wytrzymują

W czym staliśmy się lepsi od zagranicznej konkurencji?

— Mamy niższe ceny. Nawet Chińczycy nie są w stanie nam dorównać. Jako dostawca jesteśmy więc rajem dla Europy Zachodniej. Godzina pracy w Polsce jest o wiele tańsza niż w Wielkiej Brytanii. Co ważniejsze potrafimy już konkurować jakością i designem z europejskimi liderami, mimo że 20 lat temu nie dawano nam na to dużych szans — podkreśla Konrad Rumiński.

Do sukcesu przyczynił się też kryzys, który dotknął Europy Zachodniej. Zmusza do szukania oszczędności, a więc również tańszych dostawców. Tym bardziej że od początku roku ceny polipropylenu (głównego surowca) rosną w zastraszającym tempie (o 27 proc.).

— „Inwazja” zagranicznych kontrahentów na polskie firmy produkujące opakowania trwa od roku. Jeśli nawet to efekt kryzysu, ważne jest, że polskie firmy zostały zauważone jako te, które mogą bez uszczerbku dla jakości zastąpić europejskich potentatów. Polscy menedżerowie radzą sobie z kryzysem — mówi Konrad Rumiński.

— Liczy się pomysł. Opracowujemy dla Brytyjczyków opakowania o specjalnej konstrukcji ze zmniejszoną zawartością polipropylenu — tłumaczy Szczepan Rutkowski, dyrektor techniczny PSP. Ale nie tylko Zachód chce kupować polskie opakowania.

— Rozpoczęliśmy rozmowy z Bey Trade, firmą z Libanu, która jest zainteresowana dystrybucją naszych opakowań. To otworzyłoby przed nami rynki krajów arabskich — twierdzi Konrad Rumiński.

Produkują pełną parą

Zapotrzebowanie na polskie opakowania jest duże także za wschodnią granicą.

— Mamy bardzo dużo zapytań o możliwość współpracy od zagranicznych odbiorców. Są nawet zainteresowani konfekcjonowaniem w Polsce. Brakuje nam jednak mocy produkcyjnych. Wystarczają ledwie na zaspokojenie potrzeb naszych krajowych klientów i kontrahentów ze Wschodu — mówi Jan Widomski, współwłaściciel PPH Polix, produkującej opakowania z tworzyw dla przemysłu chemicznego i chemii budowlanej.

Jego zdaniem, władze nie dostrzegają potencjału branży. — Niejednokrotnie ubiegaliśmy się o dofinansowanie unijne na inwestycje, ale bez skutku. Zawsze byliśmy o krok od celu. Zniechęciło nas to — mówi Jan Widomski. Firma Yanko, produkująca opakowania z tworzyw i papieru zanotowała w tym roku 30-40-procentowy wzrost zamówień.

— Jesteśmy zaskoczeni, bo wydawało się, że kryzys spowoduje spadek zainteresowania naszymi opakowaniami. Jest wręcz odwrotnie. Współpracą z nami zainteresowane są głównie firmy ze Wschodu, ale także z Zachodu. Sądzę, że to m.in. efekt wysokiego kursu euro — mówi Beata Tomoń–Bandzyra, specjalista do spraw handlowych Yanko. Can-Pack z Krakowa, wytwórca opakowań metalowych i szklanych do napojów notuje natomiast niewielki, ale systematyczny, wzrost sprzedaży. Ma jednak zakładyprodukcyjne poza granicami Polski, m.in. Wielkiej Brytanii.

— Eksportujemy opakowania z Polski i sprzedajemy je lokalnie. W czasie kryzysu najlepiej sprzedają się na rynkach skandynawskich i w Wielkiej Brytanii — mówi Stanisław Waśko, prezes Can-Pack.

Kraj też rośnie

Również w Polsce firmie Plast Service Pack zleceń nie brakuje. Pracuje nad projektami opakowań do lodów dla jednego ze znanych producentów z okazji mistrzostw EURO 2012. Kontrahentem PSP jest też Atlas, znany producent zapraw i klejów.

— Tym razem przygotowujemy dla Atlasa opakowania na farby. Będą tak zaprojektowane, by po zużyciu farby można je było wykorzystać w gospodarstwie domowym także do innych celów — mówi Konrad Rumiński. PSP rozpoczyna również rozmowy z międzynarodowymi sieciami handlowymi, takimi jak Auchan, Tesco, Carrefour.

— Są zainteresowane specjalnymi opakowaniami na produkty, które sprzedają pod markami własnymi — mówi Konrad Rumiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Europa wybiera polskie opakowania