Europejscy inwestorzy nadal wierzą w hossę

Piotr Kuczyński
27-11-2003, 00:00

Wydawało się, że we wtorek w USA byki dostały wszystko to, co chciały. Dane makro były znakomite. O ile można było podejrzewać, że wzrost PKB w trzecim kwartale przekroczy osiem proc., to indeks zaufania konsumenta był zaskakująco dobry. Trudno to sobie nawet wytłumaczyć, dlaczego był aż tak dobry. Indeksy giełdowe w listopadzie buksowały w miejscu, a nawet lekko spadały. Amerykanie mają coraz większe problemy w Iraku i terroryzm przybiera na sile. A nastroje konsumentów są niezwykle dobre. To chyba tylko propaganda sukcesu w wykonaniu mediów amerykańskich wytwarza takie nastroje. Ale tak czy inaczej, to dobrze dla gospodarki, bo konsument wierzący w rozwój kraju więcej kupuje i pomaga jej w rozwoju.

Na rynek nie dotarły żadne złe informacje, więc wydawało się, że byki zmasakrują obóz niedźwiedzi. Ale indeksy krążyły koło poniedziałkowego zamknięcia tak, że można było zacząć podejrzewać, że nawet tak dobre dane są już zawarte w cenach. Nikomu się już nic nie chciało, a rynek już był w świątecznym nastroju. Nie skreślałbym z tego powodu możliwości dalszej zwyżki. Już wiele razy takie pułapki rynki amerykańskie zastawiały, a okres przed długimi światami jest bardzo specyficzny. I tak dobrze, że inwestorzy, którzy spokojnie chcą spędzić święta, nie spowodowali wyprzedaży. Dziwne jest tylko to, że spadła rentowność obligacji, tak jakby rynek przewidywał, że te dane są ostatnimi tak dobrymi. Jednak czasem, szczególnie pod koniec miesiąca, rynki zachowują się dziwnie i na podstawie jednej sesji nie ma co wyciągać wniosków.

Wczoraj w Europie indeksy rosły. Nie zaszkodziło im nawet wzmacniające się euro. Gracze zobaczyli, że doskonałe amerykańskie dane makro wcale nie wzmacniają dolara, więc doszli do wniosku, że amerykańska waluta skazana jest na osłabienie i zaczęli ją sprzedawać. Inwestorzy woleli jednak skupić się na dobrych prognozach Hannover Re i na kolejnych pogłoskach o fuzjach niemieckich banków. Nadal liczono na to, że kolejne dobre dane makro z USA pomogą we wzrostach indeksów. I rzeczywiście pierwsze dane były doskonałe. Dzisiaj w USA giełdy są zamknięte z powodu Święta Dziękczynienia, co zazwyczaj znacznie spowalnia handel na całym świecie, ale zdarza się też, że giełdy Europy na małym wolumenie starają się wyprzedzić to, co może się wydarzyć w USA następnego dnia.

Nasz rynek od rana odbijał pociągnięty europejskim przykładem. Po nocnym, utajnionym posiedzeniu Sejmu można było powiedzieć, że żadnej „sprawy Balcerowicza” nie będzie, mimo że LPR zapowiedział złożenie wniosku o powołanie komisji śledczej. Uważam, że jeśli z tego powodu sprzedawane były akcje, to sprzedający się mylili, a wczoraj usiłowali tę pomyłkę naprawić.

W tym samym nurcie można umieścić odbicie na akcjach Prokomu i Softbanku. Tyle że tu sprawa kontraktu na CEPiK wygląda poważniej i może jeszcze mieć duży wpływ na te spółki. Ciekawe, że jak napisało o tym „Nie”, a potem „Gazeta Wyborcza”, reakcji nie było żadnej. Dziwni ci nasi zarządzający. Czytają i nie wyciągają wniosków... A może nie czytają?

Odbicie było jednak słabe, a z pewnością nie takie, które zmieniałoby ogólnie słaby obraz rynku. Z całą pewnością niepokoił inwestorów mocny spadek węgierskiego BUX. Tyle że tam rząd ogłosił cenę akcji koncernu MOL, które mają być sprzedane w ofercie publicznej. Nasz rynek wytrzymał węgierski nacisk i jednak lekko wzrósł. To może być początek nieśmiałej akumulacji. Widać było na przykład, że wtorkowi liderzy zniżki byli wczorajszymi liderami wzrostów.

Kiedy trwa akumulacja, nastroje zmieniają się z sesji na sesję, a wykresy indeksów wyglądają jak piła zębata. Gdyby rynek miał w końcu ruszyć do góry, to taka akumulacja po dużych spadkach jest po prostu konieczna. Sytuacja techniczna jednak nie zmieniła się — nadal jest bardzo pesymistyczna i będzie taka, dopóki WIG20 nie powróci nad 1487 pkt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Europejscy inwestorzy nadal wierzą w hossę