Europejska gospodarka na grząskim gruncie

  • Roman Przasnyski
opublikowano: 23-02-2012, 00:00

Po lekko optymistycznym początku handlu, gdy indeksy w Paryżu i we Frankfurcie zyskiwały po 0,1-0,3 proc., nastroje błyskawicznie się pogorszyły.

Wskaźniki aktywności gospodarczej w strefie euro rozczarowały, dając impuls spadkom na giełdach. Nastrojów nie poprawiły lepsze dane dotyczące zamówień w przemyśle. Korekta ma szanse się rozwinąć.

Obawy związane z kondycją i perspektywami europejskiej gospodarki znów dały znać o sobie. Rozczarowanie przyniosła publikacja większości wskaźników aktywności w przemyśle i usługach krajów strefy euro. Największy zawód sprawiły dane dotyczące Niemiec, gospodarki dotychczas wyglądającej niemal kwitnąco. Co prawda w lutym indeksy PMI, obrazujące sytuację w usługach i przemyśle, nadal trzymały się powyżej 50 punktów, ale okazały się niższe, niż przed miesiącem i gorsze, niż oczekiwano. W połączeniu z niedawno opublikowaną informacją o sięgającym 0,2 proc. spadku PKB w czwartym kwartale daje to obraz niezbyt optymistyczny. Nie były w stanie zmienić go ani nieco lepsze dane dotyczące przemysłu Francji i całejstrefy euro, ani wynosząca 1,9 proc., ponadtrzykrotnie wyższa, niż oczekiwano, dynamika nowych zamówień w europejskim przemyśle w grudniu. W porównaniu z grudniem 2010 r. była ona niższa o 1,7 proc., ale ten spadek był dużo słabszy, niż się obawiano.

Po lekko optymistycznym początku handlu, gdy indeksy w Paryżu i we Frankfurcie zyskiwały po 0,1-0,3 proc., nastroje błyskawicznie się pogorszyły. Wczesnym popołudniem francuski CAC40 tracił 0,6 proc., a niemiecki DAX spadał o 1,2 proc. Dopiero po osiągnięciu tych poziomów oba indeksy przystąpiły do odrabiania strat, choć o wyjściu nad kreskę trudno było marzyć. Strat nie musiał odrabiać jedynie londyński FTSE. Po porannej zwyżce o 0,2 proc. w południe zwiększył jej skalę do 0,5 proc. Na plusie trzymały się także wskaźniki w Bukareszcie i Stambule.

Indeksy w Warszawie na otwarciu rosły po około 0,2 proc. WIG20 zdołał się jednak utrzymać nad kreską jedynie przez pierwszą godzinę handlu. W najgorszym momencie zniżkował o 1,5 proc., spadając poniżej 2320 punktów. Późniejsze odreagowanie tej przeceny nie było imponujące. Jej skala zmniejszyła się do około 1 proc. W fazie spadków najmocniej traciły na wartości akcje PBG, przeceniane o ponad 4 proc. i GTC, zniżkujące o prawie 3 proc. Po ponad 2 proc. w dół szły również walory Pekao, PKO BP, KGHM i Kernela.

Indeksy na Wall Street zaczęły dzień od spadków po około 0,1 proc. W pierwszych godzinach inwestorzy nie wykazywali chęci do większych zmian. Lekko rozczarowujące dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym nieznacznie pogorszyły nastroje, ale bardziej trwałej i wyraźnej reakcji nie spowodowały. Gracze na naszym kontynencie nerwowo jednak spoglądali na to, co działo się za oceanem.

Indeks naszych największych spółek zakończył dzień spadkiem o 1,01 proc., WIG spadł o 0,95 proc., mWIG40 o 0,6 proc., a sWIG80 o 1,04 proc. Obroty wyniosły nieco ponad miliard złotych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Open Finance

Polecane