Europosłowie koalicji rządzącej popierają Saryusz- Wolskiego

16-01-2007, 21:39

Europosłowie partii koalicji rządzącej chcą by szefem Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego był Jacek Saryusz-Wolski.

Europosłowie partii koalicji rządzącej w Polsce zaapelowali we wtorek do lidera Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska, by obstawał przy stanowisku szefa Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego dla Jacka Saryusz-Wolskiego.

"Dobiegły do nas informacje, że lider PO Donald Tusk w rozmowie z liderem CDU Angelą Merkel obiecał rezygnację przez PO z popierania Jacka Saryusz-Wolskiego. Apelujemy do Donalda Tuska o zmianę tej decyzji, deklarując jednocześnie, że Jacek Saryusz-Wolski ma nasze pełne poparcie i szacunek" - napisali w przesłanej PAP deklaracji eurodeputowani PiS, Samoobrony i LPR. W Parlamencie Europejskim zasiadają oni we frakcji Unia na Rzecz Europy Narodów (UEN).

"Wiemy, że kandydatura ta spotyka się ze zdecydowanym oporem części posłów, w tym reprezentujących CDU i CSU. (...) Polska nie może tracić swojej ogromnej szansy wpływu na politykę UE przez wewnętrzne rozgrywki PO" - czytamy dalej w apelu polskich eurodeputowanych UEN do władz Platformy.

Wraz z upływem połowy kadencji, w PE trwają obecnie zmiany na najważniejszych stanowiskach. Po utracie stanowiska wiceprzewodniczącego PE, szef delegacji PO Jacek Saryusz-Wolski dąży do przejęcia funkcji przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych, kierowanej od prawie 10 lat przez niemieckiego eurodeputowanego CDU Elmara Broka.

O podziale stanowisk w PE decyduje zasada proporcjonalności (tzw. reguła d'Hondta). Zgodnie z nią najważniejsze stanowiska w PE otrzymują największe frakcje polityczne (czyli najpierw chadecja, potem socjaliści, liberałowie, itd.), a we frakcjach - największe delegacje narodowe (w chadecji - najpierw Niemcy, potem Brytyjczycy, Hiszpanie, Włosi, Francuzi, Polacy). Ponieważ większe delegacje dostały już stanowiska w prezydium PE, a także we władzach frakcji chadeckiej, z formuły d'Hondta wynika, że to polska delegacja w Europejskiej Partii Ludowej, licząca 15 eurodeputowanych (14 z PO i jeden z PSL), jako pierwsza będzie wybierać dla siebie przewodnictwo jednej z 20 komisji parlamentarnych.

Konsekwencją wyboru przewodnictwa Komisji spraw Zagranicznych będzie nie tylko narażenie się Niemcom, ale też utrata ważnej - jeśli nie najważniejszej z punktu widzenia traktatowych kompetencji Parlamentu Europejskiego - Komisji ds. Budżetu, której przewodniczy obecnie Janusz Lewandowski (PO).

Biorąc pod uwagę, że Polacy są we frakcji chadeckiej dopiero szóstą pod względem wielkości delegacją, mogą liczyć najwyżej na jedno ważne stanowisko w PE; nie ma mowy o przewodnictwie w dwóch komisjach. Dlatego muszą dokonać wyboru.

"Komisja Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego jest zdecydowanie najbardziej prestiżową i wpływową komisją, i to w niej w ciągu najbliższych lat rozstrzygane będą kluczowe dla Polski i jej interesów sprawy" - napisali w deklaracji polscy posłowie UEN.

Z nieoficjalnych informacji PAP, uzyskanych od polityków PO zarówno w Strasburgu, jak i w kraju, wynika, że szef Platformy Donald Tusk wciąż nie dokonał wyboru.

Jak powiedziały PAP źródła w PO, do Tuska dzwoniło we wtorek kilku polityków europejskich, w tym szef Europejskiej Partii Ludowej, niemiecki polityk Wilfried Martens (CDU) i przywódca hiszpańskiej Partii Ludowej (PP) Mariano Rajoy Brey. Apelowali, by Platforma Obywatelska nie zmieniała nagle wcześniejszych ustaleń i zdecydowała się na utrzymanie przewodnictwa komisji budżetowej.

DI, PAP

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Europosłowie koalicji rządzącej popierają Saryusz- Wolskiego