Expander: Sektor usług ważniejszy od bezrobocia w USA

Marek Arent
06-12-2010, 12:45

Początek ubiegłego tygodnia przyniósł kontynuację spadków zapoczątkowanych w I połowie listopada. Jednak późniejsza seria pozytywnych danych doprowadziła do dynamicznej poprawy światowych nastrojów. Wzrosły wskaźniki PMI dla Chin, Polski oraz państw Strefy Euro.

Na wysokim poziomie pozostaje wskaźnik ISM dla amerykańskiego sektora przemysłowego, natomiast ISM dla sektora usług znalazł się na najwyższym poziomie od ostatnich 6 miesięcy. Sektor usług w USA odpowiada za około 90 proc. gospodarki, dlatego też ostatnia publikacja szybko przywróciła entuzjazm po chwili niepewności wywołanej wzrostem stopy bezrobocia oraz mniejszą od oczekiwań liczbą nowoutworzonych etatów. Entuzjastyczne prognozy co do rynku pracy zostały rozpalone m.in. przez wcześniejszy raport przygotowany przez prywatną firmę ADP Employer Services. Pokazał on wzrost liczy miejsc pracy w sektorze prywatnym w listopadzie o 93 tys.

Według raportu sporządzonego przez amerykański Departament Pracy, w listopadzie w sektorze pozarolniczym przybyło 39 tys. nowych miejsc pracy. Analitycy ankietowani przez Bloomberg oczekiwali natomiast wzrostu o 150 tys. Publikacja miała negatywny wpływ na rynki akcji. Słabsze dane wcale nie muszą być interpretowane aż tak negatywnie. Skorygowano „in plus” (o +21 tys.) liczbę nowych etatów za październik. Kolejny miesiąc z rzędu przybywa nowych miejsc pracy tymczasowej, co świadczy o wzroście zapotrzebowania na nowych pracowników w firmach, a jednocześnie o obawach pracodawców by już zatrudniać ich na umowę o pracę. Jednak wydaje się, że wraz z dalszą poprawą amerykańskiej koniunktury sytuacja ta powinna się nadal poprawiać.

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska przedstawiła najnowsze wskaźniki nastrojów w gospodarce (ESI). Listopad okazał się kolejnym (szóstym) wzrostowym miesiącem zarówno dla indeksu obrazującego sytuację w Strefie Euro (+1,5 pkt.) jak również dla całej Unii Europejskiej (+1,3 pkt.). Spośród składowych ESI poprawie uległy przede wszystkim nastroje w usługach oraz przemyśle. Spośród głównych państw członkowskich najwyższe wzrosty wskaźnika odnotowano w Niemczech oraz we Włoszech.

Słabiej wypadł wskaźnik nastrojów w gospodarce obliczany przez Komisję Europejską dla Polski, który pozostał na niemienionym poziomie w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Indeks ten znajduje się już czwarty miesiąc z rzędu poniżej swojej długoterminowej średniej. Negatywny wydźwięk tej publikacji został błyskawicznie przyćmiony przez znacznie lepsze od oczekiwań dane dotyczące dynami wzrostu PKB w III kwartale 2010 roku. Produkt Krajowy Brutto w Polsce wzrósł o 4,2% r/r, co jest wynikiem znaczne lepszym od wcześniejszych oczekiwań ekonomistów.

Również ostatnie prognozy Komisji Europejskiej przedstawiają perspektywy koniunktury w Polsce w pozytywnym świetle. Według publikacji KE w 2011 Polska będzie drugim najszybciej rozwijającym się krajem wśród państw członkowskich, by w 2012 roku zostać liderem wzrostu PKB. Oczekuje się, iż filarem wzrostu gospodarczego w Polsce będzie konsumpcja prywatna, natomiast zaniknie pozytywny wkład eksportu netto (za sprawą wzrostu importu). Zagrożeniem pozostaje wysoki deficyt budżetowy, co równocześnie przekłada się na wzrost długu publicznego. Przewiduje sie, iż dług publiczny w 2012 roku napęcznieje do poziomu 59.6%. Natomiast ewentualne przekroczenie poziomu 60% grozi sankcjami przewidzianymi przez Konstytucję RP. Zgodnie z ustawą zasadniczą, po przekroczeniu państwowego długu publicznego 3/5 wartości rocznego PKB nie wolno będzie zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, co przełoży się na ograniczenie inwestycji w projekty infrastrukturalne jak i wyhamuje napływ funduszy unijnych.

Trendy

Za sprawą zwyżek indeksów akcji w pierwszych dniach grudnia oddaliło się widmo spadków. Co prawda martwią niższe obroty towarzyszące odbiciu ale i tak techniczny obraz uległ wyraźnej poprawie. Spadki indeksu WIG20 ponownie zatrzymały się w okolicach 2600-2610 punktów, co potwierdza znaczenie zlokalizowanego w tych rejonach wsparcia. Do czasu, w którym indeks dwudziestu największych spółek notowanych na warszawskim parkiecie utrzymuje się powyżej tego poziomu nie należy obawiać się głębszej przeceny na rynku.

Amerykański S&P 500 był w ubiegłym tygodniu jednym z liderów wzrostu wśród indeksów giełdowych państw rozwiniętych. Zyskał w tym czasie 3%, zatrzymując się niewiele pod poziomem listopadowego szczytu (1225,85 pkt.) trwającego od blisko 2 lat trendu wzrostowego. Gdyby nie rozczarowanie piątkowym raportem z rynku pracy, prawdopodobnie już w ubiegłym tygodniu ujrzelibyśmy nowe maksima. Dobrym prognostykiem na przyszłość pozostają utrzymujące się na wysokim poziomie indeksy ISM dla przemysłu oraz usług. Wskaźniki te należą do grupy wskaźników wyprzedzających koniunktury, które dość dobrze potwierdzają trendy występujące na rynkach akcji.

Pomimo ostatnich wzrostów trzeba jednak pamiętać, że w cieniu wciąż pozostały nierozwiązane problemy fiskalne peryferyjnych państw UE, kwestie związane z rosnąca inflacją Chin, czy też wzrostem napięć geopolitycznych pomiędzy Koreą Płn. i Koreą Płd. Każdy z tych czynników mógłby ponownie przyczynić się do powrotu awersji do ryzyka, co przełożyłoby się negatywnie na sentyment do rynku papierów udziałowych.

Ryzyko

Silnym wahaniom podlegały rentowności obligacji Irlandii. Po wcześniejszych wzrostach rentowności ubiegły tydzień przyniósł wyczekiwaną poprawę. Rentowność 10-letnich obligacji Irlandii spadła o 105 punktów bazowych, wciąż jednak utrzymuje się na historycznie wysokim poziomie (8,15%). W ostatnim czasie nasiliły się również obawy o rozszerzenie listy zagrożonych państw Stefy Euro o Włochy i Belgię.

W ubiegłym tygodniu odnotowano wyraźny spadek spreadu pomiędzy długiem rynków wschodzących a oprocentowaniem amerykańskich obligacji skarbowych. Indeks, który ilustruje tą zależność – EMBI Plus Sovereign Spread - stracił w ostatnim tygodniu 2,6%. Oznacza to, że coraz większa część inwestorów ponownie nie zadawala się niską rentownością amerykańskiego długu, tym samym poszukują oni wyższych stóp zwrotu na rynku obligacji państw Emerging Markets. Świadczy to jednoczenie o spadku awersji do ryzyka.

Poprawa rynkowych nastrojów dała również upust w notowaniach indeksu VIX. W mienionym tygodniu spadł on o -18,9%, do poziomu 18,01 punktu. Indeks VIX odzwierciedla implikowaną zmienność indeksu S&P 500. Stąd też, przynajmniej teoretycznie, powinien być to dobry prognostyk przyszłej zmienności. W sytuacji gdy inwestorzy nabierają przekonania co do trafności obranego kierunku na giełdzie, mniej chętnie zabezpieczają swoje pozycje. Wówczas zmienność implikowana najczęściej zaczyna spadać.

Marek Arent
Analityk firmy Expander

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Arent

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Expander: Sektor usług ważniejszy od bezrobocia w USA