Expander: Silne wsparcie osiągnięte

Expander
opublikowano: 17-01-2008, 11:04

Prezentowany przez nas od dłuższego czasu scenariusz spadku WIG w rejon 46 tys. pkt na wczorajszej sesji zrealizował się i  w związku z tym powstaje pytanie co dalej? Czy zniżka dobiega końca, czy istnieje groźba przełamania tej bariery i kontynuowania ruchu w dół, jak silne może być odbicie od wsparcia, czy w ogóle do niego dojdzie?

Nie ulega wątpliwości, że głównie ze względu na koniunkturę na światowych rynkach, jak również ryzyko dalszych wypłat z funduszy inwestycyjnych, dalsze perspektywy nie rysują się wciąż w różowych kolorach. Jednak wydaje się, że w krótkim terminie jest szansa na poprawę klimatu na naszym parkiecie. Może nie stanie się to już dziś, czy jutro, bo jednak strach jest na rynku duży i w związku z tym presja podażowa może się dalej utrzymywać. Jednak nie wydaje się, żeby w najbliższych dniach mogło też dojść do przełamania wsparcia, związanego ze szczytami z wiosny i lata 2006 r., wypadającego nieco poniżej 46 tys. pkt. Ta nadzieja opiera się głównie na tym, że pojawiły się wczoraj bardzo duże obroty (ponad 3,4 mld zł), co wskazuje na większe pieniądze zainteresowane naszymi akcjami. Zapewne pochodziły od OFE, bo zagraniczni inwestorzy raczej w obecnej sytuacji, gdy wyprzedaż trwa praktycznie na wszystkich giełdach świata, nie interesują się warszawską giełdą. Jednocześnie jednak świeże pieniądze na parkiecie nie zdołały w istotny sposób odmienić biegu zdarzeń na rynku. WIG i tak spadł bardzo mocno. To ogranicza optymizm związany z dużą aktywnością inwestorów na wczorajszej sesji.

Do ostrożności skłania również coraz bardziej widoczna zmiana nastawienia do rynków wschodzących. Wczoraj indeks tej grupy giełd spadł do najniższego poziomu od 4 miesięcy. Traciły na wartości waluty z emerging markets. Pod presją są też obligacje, co znajduje odbicie we wzroście różnicy między rentownością na rynkach wschodzących i dojrzałych. Przypomnijmy, że emerging markets jako całość były do tego tygodnia prawdziwą oazą spokoju i skutecznie opierały się przecenie na dojrzałych parkietach. Była to sytuacja dość nietypowa, jak na ostatnie lata, kiedy to kolejne korekty hossy przekładały się na znacznie silniejszą zniżkę na rynkach wschodzących niż dojrzałych. Tę zmianę nastawienia może również sygnalizować umocnienie dolara, który w takich sytuacjach jest traktowany jako bezpieczna przystań. Wzrost dolara zaś to zła wiadomość dla rynku towarów, szczególnie ropy naftowej w ostatnich miesiącach mocno powiązanej z amerykańską walutą. Gorsze notowania surowców dodatkowo przekładałyby się na postrzeganie rynków wschodzących.

Wszelkie doniesienia makroekonomiczne nie miały wczoraj większego znaczenia. Były raczej tłem dla wydarzeń, które rozgrywały się bardziej w sferze emocji niż racjonalizmu. Pierwszy raz od dłuższego czasu przynajmniej z amerykańskiej gospodarki napływały dane lepsze od spodziewanych, choć obiektywnie patrząc dobre to one nie były. Chodzi szczególnie o wysokość grudniowej inflacji w Ameryce, która w przypadku ogólnego wskaźnika CPI spadła z 4,3% jedynie do 4,1%, a ponadto wskaźnik bazowy wzrósł do 2,4%. Wysoka pozostaje też inflacja w strefie euro – 3,1%. Pozytywnie wypadła produkcja przemysłowa w USA, ale generalnie do informacja o małym znaczeniu dla rynków, bo to sektor usług w największym stopniu decyduje o kondycji gospodarki. Na naszym podwórku, pierwszy raz od długiego czasu, płace zwiększyły się znacznie mniej niż oczekiwano, choć to i tak oznacza coraz wyższe koszty działania przedsiębiorstw.

O przebiegu sesji w Ameryce zadecydowały szacunki Intela dotyczące przychodów. Okazały się wyraźnie niższe od oczekiwanych przez analityków, więc notowania zakończyły się pod kreską. Inwestorzy przypomnieli sobie, że spowolnienie może dotknąć także inne branże i informacje Intela zostały uznane za potwierdzenie takich obaw.

Dziś początek dnia powinien przynieść odreagowanie, bo rynki azjatyckie wyraźnie zyskały. Jednocześnie po południu poznamy grudniowe dane o pozwoleniach na budowę i rozpoczętych budowach domów, które przy utrzymujących się złych nastrojach i dużej zmienności mogą odwrócić przebieg sesji. Zresztą po tym, jak wczoraj mieliśmy tak duże obroty lepszym rozwiązaniem byłoby ostrożne podejście do akcji, a nie pojawienie się nagłego optymizmu, bo świadczyłby on, że mamy jedynie do czynienia z korekcyjnym odbiciem od wsparcia. Do trwalszego ruchu w gorę potrzeba dłuższego okresu akumulacji walorów.

Katarzyna Siwek, Expander

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Expander

Polecane