Expander: wyceny polskich akcji są nadal wygórowane

Katarzyna Siwek
27-08-2007, 10:51

W piątek znów na giełdach wiało optymizmem. Tym razem jego podstawy były mocniejsze, bo znajdowały wsparcie w fundamentach. Oprócz wskaźników dotyczących indeksów aktywności sektora produkcyjnego i usług w Eurolandzie (wstępne szacunki za sierpień) reszta wiadomości była korzystna.

Najbardziej czekano na doniesienia z rynku nieruchomości w USA. Liczba sprzedanych domów na rynku wtórnym okazała się wyższa niż się spodziewano, ale nie był to jakiś przełom – raczej możemy mówić o stabilizacji na niskim poziomie. Jednocześnie uwagę zwracały informacje o cenach domów. Nie były jednoznaczne. Średnia cena znacznie spadła, ale jeśli wziąć pod uwagę medianę (dzieli zbiór liczb dokładnie na dwie równe połowy) to odnotowano niewielki wzrost. Tak czy inaczej odbiór tych danych był korzystny. Indeksy w USA w piątek ponownie wyraźnie zyskały. Dziś kolejna wersyfikacja kondycji rynku nieruchomości – dużo ważniejsze dane o sytuacji na rynku wtórnym nieruchomości w USA.

Od lipcowego szczytu nasz rynek stracił blisko 18%. Po ostatnim odbiciu strata od górki wynosi 11%. W rezultacie letniej przeceny tegoroczne stopy zwrotu z funduszy akcyjnych zmniejszyły się do przeciętnie kilkunastu procent. Lepszymi osiągnięciami mogą pochwalić się jedynie fundusze małych i średnich spółek, ale tutaj i ryzyko jest znacznie większe. Te kilkanaście procent to z grubsza tyle ile na cały obecny rok zapowiadali u progu 2007 r. specjaliści z branży funduszy inwestycyjnych. To jednocześnie znacznie więcej niż przynoszą inne formy inwestowania. Natomiast takie zyski mogą rozczarowywać w kontekście reklam funduszy inwestycyjnych, które zachęcały znacznie większymi zyskami.

Mimo gwałtowności ostatniej wyprzedaży mamy raczej do czynienia z powrotem do pewnej normalności, gdzie w piątym kolejnym roku hossy trudno liczyć na tak spektakularne zyski, jakie notowano w pierwszej połowie tego roku. Nie jest to natomiast bezwarunkowa okazja do agresywnego kupna akcji. Dlaczego?

Po pierwsze, istnieje duże ryzyko, że problemy, jakie ujawniły się w związku z załamaniem na amerykańskim rynku nieruchomości, będą miały dalsze negatywne konsekwencje dla światowej gospodarki. Po drugie, wyceny polskich akcji na tle zagranicznych odpowiedników w dalszym ciągu pozostają wygórowane. Po trzecie, napływające dane makroekonomiczne wskazują na dalsze podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. To szczególnie może zaważyć na postrzeganiu małych i średnich spółek. Po czwarte, spadek cen polskich obligacji powoduje, że stopniowo stanowią coraz bardziej atrakcyjną alternatywę dla akcji. Po piąte, można oczekiwać utrzymywania się zwiększonej zmienności giełd, a ta oznacza dodatkowe ryzyko inwestycji.

Tymczasem inwestorzy spekulują co zrobi amerykański bank centralny, czyli Fed, ze stopami procentowymi. Oczekiwania, że zostaną zmniejszone, były jednym z najważniejszych czynników wpływających na poprawę koniunktury w ostatnich dniach. Fed już zmniejszył stopę procentową, po jakiej pożycza pieniądze bankom komercyjnym. Teraz oczekuje się na obniżenie stopy, po jakiej banki pożyczają środki między sobą, co bezpośrednio przekłada się na koszt kredytu.

To miałoby zmniejszyć kłopoty Amerykanów z obsługą zadłużenia. Jednak na dłuższą metę mogłoby być ryzykowne, gdyż groziłoby utrwaleniem problemu zamiast jego rozwiązania. Zaczynają się też pojawiać głosy, że cięcie stóp byłoby niekorzystne z punktu widzenia inflacji i mogłoby zamiast do spadku przyczynić się do wzrostu rentowności długoterminowych obligacji. Ta zaś jest odniesieniem dla kosztów kredytów hipotecznych, czy też oceny atrakcyjności wycen akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Siwek

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Expander: wyceny polskich akcji są nadal wygórowane