Fala uderzeniowa zawsze zaskakuje

Jacek Zalewski
17-09-2008, 00:00

Tytuł niniejszego komentarza nieprzypadkowo nawiązuje do elementu wybuchu jądrowego, ponieważ akurat w Rosji terminologia broni masowego rażenia — wszystko jedno, własnej czy obcej — pozostaje bardzo bliska i zrozumiała. Fala oryginalna wywoływana jest potężnym skokiem ciśnienia, rozprzestrzeniającym się z prędkością ponaddźwiękową. Dla porządku przypomnę, że pozostałe elementy wybuchu to trzy rodzaje promieniowania — elektromagnetyczne, cieplne i przenikliwe — a na końcu jeszcze opad promieniotwórczy.

Rosyjskie rynki jęknęły pod uderzeniem finansowej fali uderzeniowej, ale chyba wciąż nie rozumieją jej przyczyn. Tymczasem są one dość oczywiste — wybuchła kolejna przegrzana bania, innego typu, jak ta amerykańska z kredytami hipotecznymi, ale równie ciężka. Na dobrą sprawę całą gospodarkę kraju na styku Europy i Azji wypadałoby uznać za jedną wielką ruską banię. Dlatego tym bardziej zdumiewa dęta kariera Rosji podczas kadencji Władimira Putina właśnie w obszarze gospodarczym. Zauważmy, że zupełnie pominęła ona szczebel gospodarek wschodzących i od razu wskoczyła do ekstraklasy. Na szczyty G-7 najpierw była zapraszana do przedpokoju, wyłącznie ze względów polityczno-militarnych, a któregoś razu zasiadła jako pełnoprawny uczestnik — i tak już zostało. Klub G-7, a obecnie G-8, jest samozwańczy, ale z założenia zbiera najbardziej rozwinięte państwa świata. No to co tam w ogóle robi Rosja?

Skoro Zachód tak szybko uznał gospodarkę rosyjską za rozwiniętą, to trudno się dziwić rozbudzonym apetytom i mrzonkom Kremla. Zaledwie kilka miesięcy temu nowy prezydent Dmitrij Miedwiediew zapowiadał, że Moskwa wkrótce stanie się finmansową stolicą na styku dwóch kontynentów, a rubel awansuje do roli waluty na bezpośrednim zapleczu dolara, euro i jena. Forum ekonomiczne w Sankt Petersburgu zaczęło zaś rywalizować z Davos w miliardowych kwotach reprezentowanych przez uczestników.

Wystarczył zwrot cen ropy i cała ta czysto księgowa potęga się sypie. Rosja aż nadto dobitnie przypomniała sobie, że struktura jej eksportu jako żywo odpowiada krajowi kolonialnemu. Z tą jedynie różnicą, że dochody nie są transferowane gdzieś do metropolii, lecz zasilają wąską klasę oligarchów na miejscu.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Fala uderzeniowa zawsze zaskakuje