Fali nie będzie

Krzysztof Kluska
25-01-2001, 00:00

Fali nie będzie

Nowe modele wprowadzane do salonów nie przełamią kiepskiej koniunktury, a spodziewana czteroletnia fala może nadejść dopiero za kilka lat.

Sytuację na rynku samochodowym miało poprawić nadejście tzw. czteroletniej fali. Jednak rok 2001 może nie przynieść oczekiwanych wyników sprzedaży. Polska jeszcze nie może mówić o falach zakupu samochodów z uwagi na zbyt młody rynek.

Co cztery lata

Specjaliści z branży motoryzacyjnej twierdzą, że kierowcy wymieniają samochody średnio raz na trzy, cztery lata. Jeśli jednak wziąć pod uwagę wyniki sprzedaży z lat ubiegłych, to spodziewana fala może nadejść dopiero w 2003 roku, ponieważ to rok 1999 był do tej pory najlepszy pod względem sprzedaży nowych aut. Jeśli prognozy sprzedaży będą budowane na podstawie wyników z lat 1997-98 i producenci będą liczyć na to, że kierowcy w tym roku zechcą wymienić swoje samochody, to średnia sprzedaż może stanąć na poziomie 400-450 tys. sztuk.

Porównanie wyników sprzedaży z 1999 roku i 11 miesięcy roku 2000 pokazuje, że właśnie w naszym kraju spadek był największy, bo aż 22-proc. Biorąc pod uwagę te wyniki, należy pamiętać, że rok 1999 był zdecydowanie najlepszy dla firm samochodowych, które sprzedały ponad 640 tys. nowych samochodów. Zdaniem fachowców z branży, to, co obecnie uważane jest za najlepszy wynik, powinno być standardem lub nawet minimum. Ubiegłoroczna sytuacja jednak rozwiała nadzieje na dalszy wzrost sprzedaży. Obecnie większość firm liczy na jej poprawę chociaż do poziomu z roku 1999.

Winna gospodarka

Powodów tego, że Polacy kupują mniej samochodów, należy chyba upatrywać przede wszystkim w ogólnej sytuacji ekonomicznej naszego społeczeństwa. Zdaniem Wojciecha Sierpowskiego, jednego z redaktorów tygodnika „Motor” i członka jury w konkursie Car of the Year, krajowy rynek samochodów nowych przekroczył po prostu pewną granicę nasycenia.

— Trudno mówić o czteroletniej fali już teraz. To zjawisko może nastąpić dopiero za kilka lat. O fali można mówić np. w USA — twierdzi Wojciech Sierpowski.

Od roku 1995 sukcesywnie rosła liczba kupowanych przez Polaków samochodów. Sytuacja ta jednak spowodowana była pojawieniem się na naszym rynku praktycznie wszystkich zachodnich marek.

— Samochód stał się tym dobrem konsumpcyjnym, które ludzie po prostu chcieli mieć bez względu na cenę. Obecnie zamiast zmieniać auto i wchodzić w nowe koszty, wolą zaopatrzyć się w inne towary, np. komputer, sprzęt audio i TV, również stanowiące element podwyższenia standardu życiowego — dodaje Wojciech Sierpowski.

Krzysztof Kluska

k.kluska@pb.pl tel. (22) 611-62-67

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kluska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fali nie będzie