Fałszerze żywności na celowniku

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 28-04-2009, 00:00

Państwowa inspekcja wkrótce poda nazwy firm spożywczych, które przyłapała na fałszowaniu produktów żywnościowych.

Bat na nieuczciwe firmy poszedł w ruch

Państwowa inspekcja wkrótce poda nazwy firm spożywczych, które przyłapała na fałszowaniu produktów żywnościowych.

Miliony polskich konsumentów padły w ostatnich latach ofiarą fałszerzy żywności, przeważnie nieświadomie. Proceder stał się dość powszechny, zwłaszcza w branży mleczarskiej i mięsnej, bo kary za fałszowanie jakości artykułów rolno-spożywczych (ich składu fizykochemicznego lub informacji na opakowaniu) były dotychczas śmiesznie niskie. Od tego roku sytuacja ma się jednak zdecydowanie poprawić. Widać już pierwsze efekty grudniowej nowelizacji ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, która zaostrzyła kary dla nieuczciwych producentów.

Polowanie na fałszerzy

— Walka z fałszowaniem żywności w tym roku jest priorytetem. Jesteśmy już po pierwszej kwartalnej turze kontroli według nowego prawa. Nie mamy jeszcze pełnych wyników, ale już wiadomo, że nałożone w tym roku kary finansowe za fałszerstwa są dużo wyższe niż w latach poprzednich. Do tej pory mandaty były bardzo niskie i sięgały przeciętnie 200-300 zł. Teraz minimalny wymiar kary za obniżoną jakość produktów (niezgodność z normą) to 500 zł, a za fałszerstwo (zafałszowany skład, opakowanie) 1000 zł — mówi Stanisław Kowalczyk, główny inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.

Najwyższy wymiar kary przewidziany w znowelizowanej ustawie to aż 10 proc. rocznych przychodów firmy. Ma być stosowany w przypadku największych fałszerstw i recydywy.

— Wysokie kary finansowe to jednak nie wszystkie możliwe sankcje, jakie od tego roku będziemy nakładać na firmy. Gdy inspektor wojewódzki stwierdzi zafałszowanie artykułu spożywczego, wówczas informacja ta wraz z nazwą firmy fałszującej żywność zostanie podana do publicznej wiadomości — zapowiada Stanisław Kowalczyk.

Nazwy pierwszych firm, które przyłapano w tym roku na fałszowaniu żywności, mają zostać ujawnione już w maju, jak tylko uprawomocnią się decyzje.

Producenci żywności się cieszą, przynajmniej niektórzy.

— Skala fałszerstw wyrobów mleczarskich była dotychczas znaczna. Przyniosły one rynkowi dużo szkody. Wiele firm na nich bazowało, stwarzając nieuczciwą konkurencję i sztucznie zaniżając ceny na rynku. Mam nadzieję, że dotkliwe kary wystraszą fałszerzy i zmuszą do produkcji zgodnej z normami jakości — mówi Kazimierz Łoś, prezes grupy Lacpol.

Nie brak jednak również głosów sceptycznych.

— Myślę, że rewolucji nie będzie. Najmocniej badane są bowiem firmy, które intensywnie współpracują z dużymi sieciami handlowymi i mają znane marki, a te firmy na ogół zachowują standardy, bo mają dużo do stracenia. Fałszerzy żywności, wśród których zdarzają się całkiem duże firmy, trzeba raczej szukać wśród zaopatrujących tzw. handel tradycyjny tanich dostawców, których marki są słabo rozpoznawalne — uważa Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.

Wielka pokusa

Wszystkich fałszerstw nie uda się jednak wykryć.

— Z naszym ograniczonym budżetem (42 mln zł) i środkami (650 osób, dziewięć laboratoriów) nie jesteśmy w stanie skontrolować wszystkich produktów żywnościowych na rynku. Rocznie przeprowadzamy 4-5 tys. kontroli jakości w różnych firmach — mówi Stanisław Kowalczyk.

Tymczasem w Polsce działa kilkanaście tysięcy firm spożywczych, a na rynku są setki tysięcy produktów żywnościowych.

— Nowe prawo, zaostrzające kary dla fałszerzy, to ważny krok do oczyszczenia rynku z nieuczciwych praktyk. Firmy z naszej branży mają jednak nadzieję, że będzie stosowane z rozsądkiem, zwłaszcza w kwestii oceny nazewnictwa produktów spożywczych, które często wywołuje wątpliwości i różnice zdań między firmami a inspektorami — mówi Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Stanisław Kowalczyk dodaje, że dużą rolę w walce z fałszerzami może odegrać w przyszłości ruch konsumencki. Same firmy spożywcze nie donoszą bowiem na siebie. Przynajmniej nie bezpośrednio.

— W walce o wyższą jakość żywności być może pomogłaby w Polsce też konsolidacja kilku odpowiedzialnych za to służb w jeden silny i efektywny organizm. Taką centralizację zastosowano niedawno w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Norwegii, Australii i Nowej Zelandii — zastanawia się Stanisław Kowalczyk.

Do najczęściej fałszowanych produktów spożywczych należą: bułka tarta (40 proc. badanych partii zawierało zanieczyszczenia i domieszki), przetwory rybne (35 proc., m.in. zaniżanie wagi ryby), sery topione (30 proc., dodawanie tłuszczy roślinnych), masło (15-30 proc., fałszowanie tłuszczami roślinnymi), twarogi (30 proc., zbyt duży udział wody), napoje bezalkoholowe (25 proc., sztuczne aromaty i barwniki zamiast soku), przetwory mięsne: kiełbasy, konserwy (5-20 proc., użycie gorszych gatunków mięsa i podrobów, zwiększona zawartość tłuszczu i wody).

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno- -Spożywczych planuje w 2009 roku 4-5 tys. kontroli jakości artykułów spożywczych, w tym głównie przetworów mięsnych, mleczarskich, rybnych, pieczywa, owoców i warzyw, napojów oraz produktów na bazie soi i kukurydzy, pod kątem zawartości organizmów genetycznie modyfikowanych.

Zafałszowania wykrywane są w każdej grupie produktów rolno-spożywczych. Popełniają je wszystkie rodzaje firm, duże i małe. Problem dotyczy około 10 proc. produktów w przypadku fałszerstw fizykochemicznych składu oraz 30 proc. w przypadku opakowań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu