Fałszywy makler idzie na 3 lata do więzienia

PAP
opublikowano: 24-09-2015, 16:35

Sąd Okręgowy w Opolu skazał w czwartek 35-latka z Leśnicy (Opolskie), który podawał się za maklera lub finansistę, obiecywał zyskowne inwestycje i od blisko 60 osób wyłudził miliony złotych. Straty poszkodowanych to w sumie blisko 3,2 mln zł.

Zobacz więcej

Anatol Chomicz/FORUM

Sąd skazał za wyłudzenie mężczyznę, który podawał się za maklera

Sąd Okręgowy w Opolu skazał w czwartek 35-latka z Leśnicy (Opolskie), który podawał się za maklera lub finansistę, obiecywał zyskowne inwestycje i od blisko 60 osób wyłudził miliony złotych. Straty poszkodowanych to w sumie blisko 3,2 mln zł.

Arkadiusz B. został skazany na 3 lata i 8 miesięcy więzienia oraz grzywnę w wysokości 15 tys. zł. 35-latek, który podawał się za maklera, brał pieniądze i obiecywał duże zyski, ma też naprawić szkody zwracając poszkodowanym pieniądze, które stracili. Łącznie straty wszystkich poszkodowanych sąd wyliczył na prawie 3,2 mln zł.

W uzasadnieniu wydanego w czwartek wyroku sędzia Mateusz Świst uznał, że Arkadiusz B. stworzył swego rodzaju „lokalną piramidę finansową”, w czym pomogło mu np. to, że był zięciem szanowanego obywatela, czy że budował dom. „Wymierzona oskarżonemu kara wydaje się adekwatna i dolegliwa” – mówił Świst. Argumentował, że Arkadiusz B. wyłudzał pieniądze wykorzystując zaufanie ludzi, powodując czasem „ludzkie dramaty” lub biorąc od poszkodowanych „przysłowiowy ostatni wdowi grosz”.

W przypadku sześciu zarzutów postawionych w akcie oskarżenia Arkadiusza B. uniewinniono – np. przez wzgląd na mało wiarygodne w tych przypadkach zeznania świadków.

Proces rzekomego maklera z Leśnicy ruszył we wrześniu ub. roku. Został on oskarżony o wyłudzenie w sumie ponad 4 mln zł od ponad 60 osób - bliskich, znajomych i obcych. Jak wynika z aktu oskarżenia do przestępstw tych miało dochodzić od grudnia 2006 do marca 2012 roku w kilkunastu miejscowościach woj. opolskiego i śląskiego oraz w Dortmundzie w Niemczech.

W tym czasie „w obrocie” Arkadiusz B. miał mieć łącznie ponad 12 mln zł i ponad 130 tys. euro, tzn. tyle oszukiwani przez niego ludzie mieli mu przekazywać i np. dostawać z powrotem jako rzekome zyski. Najniższa kwota, jaką Arkadiusz B. wziął od poszkodowanych, to 1 tys. zł, a najwyższa - 1,7 mln zł. 34-latek obiecywał poszkodowanym wysokie - nawet 20-procentowe zyski w krótkim czasie.

Według prokuratury, by uwiarygodnić swoje obietnice B. po jakimś czasie przekazywał im mniejsze kwoty i mówił, że to osiągnięty już zysk. Części pobranych pieniędzy nie zwrócił jednak do dziś.

Arkadiusz B. miał nakłaniać do przekazywania mu pieniędzy, powołując się na biegłą znajomość rynków inwestycyjnych. Twierdził, że wie, w jakie przedsięwzięcia biznesowe inwestować, by przyniosły w krótkim czasie duży zysk. Brak możliwości zwrotu pieniędzy tłumaczył przejściowymi problemami finansowymi albo np. nieopłacalnością likwidowania konkretnej inwestycji w danym momencie. Sąd ustalił, że w tym czasie nie prowadził on jednak żadnych inwestycji.

Zeznając Arkadiusz B. mówił m.in., że od lat interesował się giełdą, rynkami finansowymi i inwestowaniem pieniędzy. Jeździł na liczne szkolenia z tego zakresu i z czasem zaczął inwestować pieniądze - najpierw swoje, a potem znajomych.

Tłumaczył, że na jednym ze szkoleń miał poznać Piotra B. ze Śląska, który zapewniał go, że inwestuje na giełdach zagranicznych i ma z tego duże zyski. 35-latek z Leśnicy przekonywał, że z czasem zaczął przekazywać Piotrowi B. - najczęściej na parkingach przy autostradzie - większe kwoty pieniędzy brane od innych. Jakiś czas później Piotr B. miał zniknąć, a mieszkańcowi Leśnicy nie udało się go znaleźć.

Tym zeznaniom sąd nie dał jednak wiary. Uznał, że część oszukanych osób Arkadiusz B. sam wprowadzał w błąd co do tego, że zyskownie zainwestuje ich pieniądze, a w części przypadków poszkodowani byli wprowadzani w błąd przez kogoś innego.

„Oskarżony przyjmując od nich pieniądze działał jednak z zamiarem doprowadzenia tych osób - przez wyzyskanie ich błędów - do niekorzystnego rozporządzenia mieniem” – zaznaczył sędzia Świst tłumacząc, że za oskarżonym „szła fama, iż jest +cudownym dzieckiem giełdy+”.

Zdaniem sądu na początku Arkadiusz B., by wypłacać osobom od których brał pieniądze rzekome zyski, miał nawet pewną pulę swoich środków. Jak uznał sędzia był to swoisty „fundusz oszukańczy”.

Wydany w czwartek wyrok jest nieprawomocny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fałszywy makler idzie na 3 lata do więzienia