Famed na długi dystans

Adrian Boczkowski
08-04-2008, 07:42

Akcje żywieckiej fabryki sprzętu szpitalnego (ma ponad 50 proc. polskiego rynku) to oferta dla inwestorów długoterminowych.

Wartość rynku sprzętu medycznego tylko w Polsce wyniosła w 2007 r. 4 mld zł, podczas gdy za 3-4 lata ma to być już około 10 mld zł. Dlatego też spółka nie powinna mieć problemu ze sprzedażą nowych walorów funduszom — głównie emerytalnym, bo TFI nie będą raczej zbytnio zainteresowane (jest zbyt dużo umorzeń jednostek). Trudno może być z zainteresowaniem indywidualnych inwestorów transzą detaliczną. Dlatego też spółka przeznaczyła dla nich jedynie 14,3 proc. nowych akcji. Jeśli jednak drobni gracze zgłosiliby dużo większy popyt, firma może zaoferować im dodatkowo nawet 1,25 mln walorów (te akcje nie są jeszcze przypisane do żadnej grupy).

W sprzedaży oferty, która obejmuje jedynie nowe papiery (seria D), miało pomóc obniżenie widełek ceny emisyjnej z 20-24 zł do 18-22 zł za jeden obecnie. Famed nie zdecydował się na większe cięcie wyceny. Spółka sprzedała jesienią zeszłego roku 300 tys. akcji na rynku niepublicznym, po 18 zł za sztukę. Ta wartość, według kierownictwa firmy, jest minimalną, jaką można zaakceptować. Cena emisyjna około 20 zł za akcję jest atrakcyjna w perspektywie kilku lat, ale tylko wtedy, kiedy Famed zrealizuje prognozy zysku. Emitent nie podaje ich wprost, ale można je wyczytać z planów programu opcji menedżerskich, wartego przynajmniej kilkanaście milionów złotych.

Czesław Wandzel, prezes i akcjonariusz Famedu , uznaje te prognozy za realne i do tego niezbyt wyśrubowane. Przyjmując, że zysk netto będzie wynosić — tak jak w ostatnich okresach — około 50 proc. EBITDA (zysku przed odjęciem odsetek od kredytów, podatków i amortyzacji), można wyliczyć spodziewane wartości wskaźnika cena do zysku (C/Z). Gdyby cała oferta sprzedała się po maksymalnej cenie z widełek, wskaźnik C/Z na ten rok wyniósłby ponad 26. W Trakcji Polskiej, której oferta warta 160 mln zł zakończyła się niedawno sukcesem, było to dwa razy mniej. Dlatego można spodziewać się ustalenia ceny emisyjnej Famedu raczej w dolnych granicach widełek. Choć przy takiej wycenie C/Z na ten rok powinien wynieść i tak sporo (21,5), to kuszą prognozy przyszłej zyskowności. Za dwa lata wskaźnik C/Z powinien wynieść 14,7, a w 2012 r. 8,5. W dłuższej perspektywie będzie można więc liczyć zyski. Wycena notowanego w Sztokholmie Getinge, lidera z branży, utrzymuje się — mimo dekoniunktury na światowych giełdach — na poziomie około 25 razy wyższym niż zysk netto.

Gdyby nie wzrost notowań złotego , Famed nie musiałby iść na giełdę. Zdaniem prezesa, spółka mogłaby bez problemu odłożyć ponad 100 mln zł z zysków na inwestycje. Niemniej można spodziewać się dalszego spadku kursu dolara i euro względem złotego. Famed, który około 60 proc. produkcji sprzedaje za granicę, miałby problemy z zyskownością, gdyby nie postawił na automatyzację (redukcja kosztów i wzrost jakości). Tym bardziej że planowana ekspansja na rynki zachodniej Europy i Ameryki Łacińskiej będzie wymagała od spółki podobnej efektywności, jaką prezentują konkurenci z Zachodu.

Na realizację programu inwestycyjnego firma potrzebuje około 100 mln zł. Trzy czwarte tej sumy pójdzie na budowę hali przeznaczonej do produkcji łóżek szpitalnych i jej wyposażenie m.in. w wycinarki laserowe i automaty spawalnicze (na ich zadatkowanie przeznaczone były pieniądze z jesiennej emisji niepublicznej). Famed zamierza również przejąć w kilka miesięcy za 15 mln zł niedużą firmę handlującą materiałami jednorazowymi dla szpitali oraz spółkę produkcyjną (prawdopodobnie wytwórcę strzykawek). Famed nie liczy na razie na znaczne zyski tych firm, ale na kontakty ze szpitalami.

Jednorazowe, ale znaczące zyski Famed może realizować dzięki sprzedaży udziałów w spółkach medycznych, do których sprzęt wnosi aportem. W zeszłym roku zarobił w ten sposób na czysto 3 mln zł (zbył udziały w krakowskim Scanmedzie). Obecnie żywiecka spółka negocjuje umowy wniesienia aportu do trzech przedsięwzięć. Spore zyski może przynieść za kilka lat Ortopunkt, spółka zależna Famedu. Już w tym roku ma ona zwiększyć sieć sprzedaży sprzętu rehabilitacyjnego z 5 do 50 placówek. Mają one za trzy lata zajmować się głównie wypożyczaniem np. specjalistycznych łóżek czy wózków. Działalność ta jest na zachodzie Europy rozpowszechniona, a do tego bardzo rentowna. Wysoką rentownością cechuje się również budowa szpitali pod klucz, którą Famed chce się zająć od 2012 r. Te segmenty rynku są jednak na razie Famedowi obce. Ale to od nich w dużej mierze będą zależały przyszłe wyniki żywieckiej firmy.

Adrian Boczkowski, a.boczkowski@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Famed na długi dystans