Farma wiatrowa wciąż szuka klientów

Agnieszka Berger
09-07-2001, 00:00

Farma wiatrowa wciąż szuka klientów

W piątek Elektrownie Wiatrowe, ZE Koszalin i Stoen podpisały kontrakt na odbiór zielonej energii. Niestety, tylko na czerwiec. Wojciech Romaniszyn, właściciel EW, liczy, że wkrótce zdobędzie stałego odbiorcę.

Konflikt między EW a koszalińską spółką dystrybucyjną, do której sieci podłączone jest ekologicze źródło prądu, wbrew zapowiedziom Wojciecha Romaniszyna, nie skończył się w prokuraturze. Wprawdzie ZE Koszalin nadal nie jest zainteresowany zakupem zielonej energii z EW po cenie proponowanej przez producenta (zwłaszcza że zawarł już kontrakty pokrywające tegoroczne zapotrzebowanie), nie odłączył jednak farmy wiatrowej od swojej sieci i cały czas odbiera prąd z wiatraków.

Klient na chwilę

— Staramy się pomóc EW w znalezieniu klienta. Uczestniczyliśmy w rozmowach elektrowni z warszawskim Stoenem, który ostatecznie kupił za naszym pośrednictwem czerwcową produkcję EW — mówi Krzysztof Łukasik, prezes ZE Koszalin.

Wojciech Romaniszyn ma nadzieję, że wkrótce uda mu się dojść do porozumienia z przynajmniej jednym z trzech potencjalnych odbiorców, z którymi prowadzi rozmowy. Oczekuje, że uda mu się sprzedać produkcję po około 300 zł za MWh netto.

— Taka cena zapewniłaby nam pokrycie kosztów i minimalny poziom zwrotu z kapitału — twierdzi prezes i właściciel farmy.

Stoen kupił energię od EW po około 230 zł za MWh, czyli za cenę zbliżoną do górnej granicy kosztów uzasadnionych, wskazanej przez Urząd Regulacji Energetyki.

Od początku 2000 r. obowiązkiem zakupu energii ze źródeł odnawialnych i niekonwencjonalnych (do poziomu 2,4 proc. rocznej sprzedaży) objęte są wszystkie firmy zajmujące się hurtowym handlem energią, a więc spółki obrotu i dystrybutorzy. Rozporządzenie, które wprowadziło ten obowiązek, miało na celu wspieranie inwestycji w ekologiczne źródła prądu, których w Polsce jest jak na lekarstwo. Zielona energia jest 2-3-krotnie droższa od wytwarzanej w elektrowniach konwencjonalnych.

Tłok na Wybrzeżu

Najwięcej odnawialnych źródeł — głównie wiatrowych — powstaje na Wybrzeżu.

— Na naszym terenie wkrótce przybędzie około 200 MW zielonych mocy. Podaż znacznie przekroczy nasze zapotrzebowanie. Dlatego niezbędny jest mechanizm umożliwiający zakup ekologicznej energii przez dystrybutora, który nie ma połączenia sieciowego z jej producentem. Zaprojektowaliśmy taki system rozliczeń. To powinno ułatwić EW nawiązanie kontaktów handlowych z innymi odbiorcami — mówi Jarosław Ciechanowicz, członek zarządu ZE Koszalin.

Według przedstawicieli zakładu, koszalińska spółka nie podpisała dłuższego kontraktu z EW, ponieważ producent proponował zdecydowanie zbyt wysoką cenę — 445 zł za MWh netto. Po wygaśnięciu kilkumiesięcznej umowy (ze znacznie niższą ceną), ZE zapowiedział odłączenie farmy od sieci, ponieważ EW nie wskazały nabywcy swojego prądu. W odpowiedzi Wojciech Romaniszyn zagroził interwencją w prokuraturze. Ostatecznie jednak żadna ze stron nie zrealizowała gróźb.

4 lipca podczas pierwszego notowania na Giełdzie Energii kontraktów terminowych na dostawę zielonego prądu (ZKT) sprzedano cztery ZKT na sierpień — dwa po 205 i dwa po 210 zł za MWh.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Farma wiatrowa wciąż szuka klientów