Fed i Wall Street różnią sie w ocenie potrzeb amerykańskiej gospodarki

Włodzimierz Uniszewski
11-12-2007, 22:23

Gdy we wtorek punktualnie o 20.15 podano do  wiadomości decyzję FOMC, przez giełdowe parkiety i dealing roomy przetoczył się zbiorowy jęk zawodu. Chociaż ekipa pod kierownictwem Bena Bernanke obniżyła zgodnie z oczekiwaniami podstawową stopę procentową o 25 pkt. bazowych, przedstawiciele sektora finansowego liczyli po cichu na większy prezent.

Po piątkowych niezłych danych z rynku pracy zwątpili co prawda w cięcie o 50 pkt., ale mieli nadzieję, że Federal Reserve odniesie się agresywniej do problemu płynności rynku międzybankowego. Plotkowano zatem o sięgającej co najmniej 50 pkt. bazowych redukcji stopy dyskontowej. Tymczasem FOMC obciął ją w takim samym stopniu jak stopę podstawową.

Kolejne rozczarowanie sprawił komunikat opublikowany po posiedzeniu FOMC. Liczono, że znajdą się w nim akcenty  jednoznacznie sugerujące determinację FED do kontynuacji obniżek w nadchodzących miesiącach z powodu szybko pogarszającej się sytuacji w gospodarce. Okazało się jednak, że sytuacja makroekonomiczna z perspektywy FED jest odmienna od tej widzianej oczami przedstawicieli sektora finansowego. Wymowa komunikatu była jednoznaczna - FED nie widzi potrzeby sięgania po radykalne środki i w obliczu niepewnej sytuacji preferuje stopniowe i elastyczne dostosowywanie polityki monetarnej do potrzeb gospodarki.

Wygląda na to, że poglądy FED i Wall Street na monetarne potrzeby gospodarki pozostaną nadal odmienne. Przedstawiciele sektora finansowego pragną szybkich i głębokich obniżek dla przywrócenia aktywności finansowej sprzed kryzysu. To życzenie nie dziwi, biorąc pod uwagę skalę zarobków firm finansowych w tłustych latach kredytowego boomu. Jednak bank centralny musi być ostrożniejszy i koncentrować się bardziej na realnej gospodarce, gdzie spowolnienie jest znacznie mniej widoczne niż w sektorze finansowym. Nadmierne poluzowanie polityki pieniężnej pod naciskiem lobby z Wall Street groziłoby oprócz utraty wiarygodności także podgrzaniem i tak już relatywnie wysokich oczekiwań inflacyjnych. Poza czasową poprawą płynności w sektorze finansowym mogłoby nie wpłynąć na realną koniunkturę gospodarczą, za to otworzyć drzwi na oścież dla podwyżek cen.

Rozczarowująca decyzja FED popsuła zatem rynkom przedświąteczną hossę - nowojorskie indeksy zanurkowały i skończyły dzień na minimach, tracąc średnio ponad 2 proc. Poza rynkiem akcji zmiany nie były tak dramatyczne. Dolar nieco się umocnił, lekko wzrosły także notowania ropy. Pierwsza reakcja giełdy była zatem bolesna dla posiadaczy akcji, ale Wall Street cały czas ma nadzieję, że przyszłymi obniżkami FED odkupi swój wtorkowy grzech. Nadal bowiem powszechnie liczy się na kontynuację serii cięć. Teraz głównie od polityki komunikacyjnej FED zależy, czy ta nadzieja wydźwignie szybko rynek. Następne posiedzenie FOMC odbędzie się dopiero pod koniec stycznia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Fed i Wall Street różnią sie w ocenie potrzeb amerykańskiej gospodarki