Fed nie przestraszy się Kima

Mateusz Wojtala
15-08-2017, 22:00

Rynki nerwowo zareagowały na sytuację na Półwyspie Koreańskim, jednak to raczej dopiero Fed wskaże kierunek inwestującym w akcje.

Festiwal gróźb z udziałem Korei Północnej i Stanów Zjednoczonych spowodował, że po dłuższym okresie spokoju na rynkach zrobiło się nerwowo, a indeksy zaświeciły na czerwono. Napięcie na półwyspie rośnie co pewien czas od ponad 60 lat i choć inwestorzy przyzwyczaili się już do kolejnych testów rakietowych, przeprowadzanych przez reżim z Północy, to jawne groźby były nowością. Analitycy uspokajają i twierdzą, że także tym razemprawdopodobnie nic się nie wydarzy.

— To, co się dzieje, to raczej incydent i pretekst do głębszej korekty za granicą. Na razie wygląda to na typową zagrywkę Korei Północnej, czyli budowanie napięcia i jego deeskalacja, żeby wywalczyć jakieś ustępstwa ze strony Zachodu. Będzie się to odbijać echem jeszcze przez jakiś czas, aż nastąpi złagodzenie — komentuje Piotr Święcik, członek zarządu Opera TFI.

Biorąc pod uwagę sytuację na rynku amerykańskim i historycznie wysoki poziom notowań, każdy wzrost napięcia geopolitycznego może dać impuls do przeceny, jednak będą to raczej spadki krótkoterminowe, uważa Łukasz Majkowski z Esaliens TFI. Uwaga inwestorów powinna raczej skupić się na danych płynących z amerykańskiej gospodarki i działaniach tamtejszego banku centralnego. Zacieśnianie polityki monetarnej czy rozważana redukcja sumy bilansowej mogą mocniej poruszyć rynkiem niż zamieszanie wokół Korei Płn.

— W dłuższym horyzoncie to polityka Rezerwy Federalnej będzie problemem dla Stanów Zjednoczonych. Bilans Fedu jest mocno związany z siłą amerykańskich indeksów giełdowych. Jego spłaszczenie może pociągnąć za sobą spadek cen akcji, co może być problemem, ale naszym zdaniem, kapitał będzie wtedy odpływał ze Stanów Zjednoczonych i szukał zysków gdzie indziej — mówi Piotr Święcik.

W nieco lżejszym tonie wypowiada się Jarosław Antonik, członek zarządu KBC TFI. Tłumaczy on, że do tej pory polityka amerykańskiego banku centralnego była jasno komunikowana inwestorom, więc nie powinno być żadnych niespodzianek. Dlatego zmniejszanie bilansu należy traktować jako normalizację sytuacji, a nie zagrożenie. Jednak zdaniem niektórych ekspertów, potencjalny konflikt z Koreą Północną i najnowsze dane o inflacji w Stanach Zjednoczonych mogą wpłynąć na zmianę retoryki Fedu.

— Czynniki te mogą mieć znaczenie. To, co stanie się z inflacją nie tylko za oceanem, ale także w innych ważnych gospodarkach, stoi pod dużym znakiem zapytania. Notowania ropy wciąż są relatywnie nisko, więc z tej strony presji na wzrost cen nie będzie. Geopolityka może sprawić, że Fed zdecyduje się raczej poczekać z działaniami, niż straszyć rynki. Będzie wolał zasygnalizować chęć spłaszczenia bilansu, a nie od razu jego redukowania — uważa członek zarządu Opera TFI.

Łukasz Majkowski podkreśla, że Rezerwa Federalna raczej trzyma się twardych danych, więc bez dalszej eskalacji konfliktu pozostanie to bez większego znaczenia dla retoryki władz monetarnych. Podobnego zdania jest Jarosław Antonik, który dodaje,że sama inflacja mogłaby mieć wpływ, ale w obecnej sytuacji nie sądzi on, by Fed zmienił politykę. Eksperci są również spokojni o przyszłość warszawskiego parkietu.

— Nie mam dużych obaw. U podstaw wzrostu mamy dobrą sytuację makroekonomiczną. Jesteśmy też na wczesnym etapie hossy, wyceny ruszyły w górę dopiero pod koniec zeszłego roku, nie jest to tak późny moment jak w Stanach Zjednoczonych. Niskie stopy procentowe bez perspektyw ich wzrostu sprawiają, że akcje dalej są atrakcyjne. Polska powinna dobrze sobie radzić — uważa Piotr Święcik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fed nie przestraszy się Kima