Fed ostrzega: to jeszcze nie jest koniec recesji

Sebastian Gawłowski
16-08-2002, 00:00

Stopy w USA pozostały bez zmian, a Fed zwrócił uwagę na możliwość ponownego osłabienia gospodarki. To wystarczyło do ogólnoświatowej przeceny. Analitycy uspokajają, że Fed panuje nad sytuacją.

Fed (rada amerykańskiego banku centralnego) nie zdecydował się na obniżkę stóp. Taki pogląd przeważał wśród inwestorów, więc o żadnej niespodziance nie może być mowy. Graczy przeraził jednak komunikat o możliwym ponownym osłabieniu koniunktury gospodarczej. Światowe rynki akcji, z Wall Street na czele, pogrążyły się w spadkach. Jednak specjaliści uważają, że powrót bessy nie jest jeszcze przesądzony. Również gracze na GPW muszą na później odłożyć nadzieje na kontynuację wtorkowych wzrostów. Na otwarciu WIG 20 stracił 0,7 proc. Z upływem czasu było jeszcze gorzej. Ostatecznie indeks największych spółek zniżkował 1,05 proc.

Obawy inwestorów przed efektem podwójnego dna recesyjnego w USA spowodowały wyprzedaż.

— Oświadczenie Fed nie miało tak bardzo negatywnej wymowy, ale przypomniało graczom o istniejących niebezpieczeństwach — mówi Donald Selkin, analityk banku inwestycyjnego Joseph Stevens.

Specjaliści zaznaczają jednocześnie, że Fed nie wyklucza kolejnych obniżek stóp procentowych.

— Na razie rynek takie możliwości zignorował. Kiepski sentyment może utrzymać się na najbliższych 2-3 sesjach. Później może jednak przeważyć pogląd, że Fed nie dopuści do załamania w gospodarce i rynek może rozpocząć dyskontowanie obniżki na następnym posiedzeniu. Po spadkach możliwa jest więc silniejsza fala wzrostowa — ocenia Dariusz Nawrot, analityk BM BPH PBK.

W środę indeksy giełd europejskich już na otwarciu znalazły się około 2 proc. niżej. Na kiepskie nastroje po fatalnym zakończeniu wtorkowych notowań za oceanem nałożyły się gorsze od oczekiwanych wyniki finansowe spółek. Na fali obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki, gracze dyskontowali przedłużającą się stagnację na rynku Unii Europejskiej. Lipcowa produkcja przemysłowa we Francji okazała się znacznie niższa od szacunków analityków.

— Wszelkie prognozy na rok bieżący i następny mijają się z prawdą. Teraz muszą być zrewidowane w dół — mówi Richard Lewis, zarządzający New Star AM.

Spadki na świecie pomieszały szyki graczom na warszawskiej giełdzie, którzy liczyli na kontynuację wzrostów po wtorkowym rajdzie. Dodatkowo handel w przededniu przerwy świątecznej nie skłaniał do zdecydowanych ruchów. Rodzimi inwestorzy poczekają więc do przyszłego tygodnia, spokojnie obserwując rozwój sytuacji na świecie.

Prognoza dla GPW

- Na piątkowej sesji spodziewam się bardzo niskich obrotów. Może nie będą one tak małe jak w poniedziałek, kiedy ich wartość sięgnęła 67,5 mln zł. Przypuszczam, że wyniosą one około 100 mln zł. Na taki stan rzeczy dominujący wpływ będzie oczywiście miała wakacyjna atmosfera związana z kolejnym długim weekendem. Część inwestorów na pewno będzie chciała odpocząć. Niższej aktywności spodziewam się również ze strony funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, które nie obracają dużymi sumami w dniach spodziewanej obniżonej aktywności innych graczy.

Rafał Gębicki

niezależny doradca inwestycyjny

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Fed ostrzega: to jeszcze nie jest koniec recesji