Fed zaszkodzi rynkom akcji?

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 22-02-2013, 00:00

Słowa Fedu lub Bernankego inwestorom na rynkach akcji kojarzą się wyłącznie dobrze.

Słysząc je, statystyczny inwestor widzi przed oczyma drukowane dolary, które od 2009 r. systematycznie podbijają ceny akcji. Nawet jednak z takim przewodniczącym jak Bernanke to eldorado musi się kiedyś skończyć. W tym tygodniu dostaliśmy próbkę tego, jak to może wyglądać.

Już publikacja minutes FOMC na początku stycznia wywołała lekką nerwowość na rynkach, ponieważ w dyskusji wspomniano o tym, że kiedyś trzeba będzie zakończyć proces kupowania aktywów. Strach był jednak krótkotrwały. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Dyskusja była znacznie bardziej szczegółowa, a amerykański rynek akcji jest sporo wyżej. W dokumencie czytamy, że „wielu członków Komitetu wyraziło obawy o koszty dalszych zakupów, a kilku boi się, iż kolejne zakupy utrudnią wycofanie obecnej polityki w przyszłości. Paru członków wyraziło też zaniepokojenie, że dalsze zakupy aktywów będą promować niewłaściwe zachowanie rynków finansowych, które w przyszłości zaszkodzą stabilności systemu finansowego”. To ostatnie zdanie sugeruje, iż w Fedzie pojawiają się jednak głosy rozsądku, a część członków preferuje powolny zwrot w polityce, zanim perspektywy dla rynku pracy poprawią się w zadowalającym stopniu. Z drugiej strony, w minutes odnotowano, że „kilku członków ostrzegło przed zbyt szybkim wycofaniem się z ekspansji”.

Z naszych analiz wynika, że najgorsze dla rynków akcji są okresy, kiedy rynek zaczyna silnie dyskontować cykl podwyżek stóp. Z reguły jest to jeszcze przed pierwszą podwyżką — rentowności obligacji rosną wtedy o 2-3 pkt proc. w ciągu kilku do kilkunastu tygodni. To nam na razie nie grozi. Jednak jeśli dane z USA będą nadal zadowalające, a tacy członkowie Fedu jak James Bullard będą częściej mówić o potrzebie zmiany polityki, będzie to wystarczające,aby wystraszyć rynki. Należy pamiętać też, że na początku przyszłego roku kończy się kadencja Bernankego i nie jest jeszcze przesądzone, że zostanie on prezesem, a do głosu dojdzie dwóch jastrzębio nastawionych członków Komitetu. Zatem w oczekiwanym obecnie scenariuszu ożywienia, do zmiany polityki dojdzie najpóźniej na początku przyszłego roku, z szansą na zmniejszenie skali zakupów już w roku bieżącym. Tymczasem rynek oczekiwał niedawno, że zakupy nie zostaną ruszone do wiosny 2014, a pierwsza podwyżka nastąpi dopiero w trzecim kwartale 2015 r.

Podsumowując, nie oczekujemy w tym roku istotnego zaostrzenia polityki monetarnej. Z drugiej strony hossa na Wall Street zaszła zdecydowanie za daleko i nie potrzeba wiele, aby uzasadnić korektę. Zagrożenie zmniejszeniem skali zakupów w perspektywie kilku miesięcy jest realne, a jeśli członkowie Fedu będą taką opcję sygnalizować w wystąpieniach, rynek może zacząć ją dyskontować już teraz. To świetny pretekst na korektę na S&P500 rzędu 150 pkt, która przedłużyłaby też przecenę w Warszawie. Zagrożenie zmianą polityki Fedu wyeliminowałoby pogorszenie koniunktury, ale to akurat dla rynków akcji byłoby marnym pocieszeniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień, X-Trade Brokers DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu