Fedak chce zmusić OFE do konkurowania

Grzegorz Nawacki
05-02-2010, 00:00

Niech opłata za zarządzanie będzie uzależniona głównie od wyników funduszy — apeluje minister.

Minister pracy wycofała się z pomysłu obniżenia składek trafiających do II filaru

Niech opłata za zarządzanie będzie uzależniona głównie od wyników funduszy — apeluje minister.

W marcu Rada Ministrów ma się zająć projektem reformy OFE — zapowiada Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej. Wszystko wskazuje na to, że w projekcie przedłożonym przez resort nie będzie obniżenia z 7,3 do 3 proc. składki trafiającej do OFE. Pomysł spotkał się z powszechną krytyką ekspertów, a także niektórych ministrów. Jolanta Fedak dała się przekonać.

— Chciałam rozpocząć debatę, która toczyłaby się nad konkretnymi propozycjami. Istotne jest zdiagnozowanie sytuacji. Zarówno ja, jak i izba zrzeszająca OFE, przedstawiciele ZUS i pan minister Boni mamy podobną diagnozę — system wymaga korekty. A proporcja składki między ZUS i OFE jest kategorią drugorzędną — powiedziała Jolanta Fedak podczas debaty zorganizowanej przez Konfederację Pracodawców Polskich.

Zagonić do rywalizacji

Minister pracy piętnuje główną wadę.

— Instytucje miały konkurować, a nie konkurują, ani jakością, ani ceną. Zastanawiam się, czy nie zwrócić się do nadzoru finansowego, aby zbadał, czy nie jest to zmowa kartelowa. Wygląda to tak, jakby fundusze umawiały się w kwestii polityki inwestycyjnej — mówi Jolanta Fedak.

— Sytuacja oligopolu jest nieunikniona, bo zarządzanie aktywami to nie sprzedaż pietruszki. Mądra polityka państwa może skłonić do zwiększenia konkurencji — odpowiada dr Dariusz Stańko ze Szkoły Głównej Handlowej.

Zarządzający OFE wskazują, że do naśladownictwa w polityce inwestycyjnej zmusza ich mechanizm minimalnej wymaganej stopy zwrotu wyliczany w odniesieniu do średniej. Minister zapowiada, że zrobi wszystko, aby wprowadzić konkurencję.

— Rozważymy możliwość, by opłata za zarządzanie była w głównej mierze uzależniona od zysków, które fundusze wypracują dla przyszłych emerytów — zapowiada Jolanta Fedak.

Taką koncepcję przygotował prof. Wojciech Otto z Uniwersytetu Warszawskiego. W jego propozycji opłata za zarządzanie podzielona będzie na część stałą i zmienną, uzależnioną od wyników. Ta druga będzie miała dwa składniki: opłatę solidarnościową pobieraną tylko w momentach, gdy wartość jednostki jest powyżej historycznego maksimum. Uzupełnia ją opłata za nadwyżkę lub niedobór — jeśli na koniec roku fundusz pobije benchmark, dostanie premię, jeśli nie, będzie musiał dopłacić.

Nie tylko opłaty

Przedstawiciele powszechnych towarzystw emerytalnych (PTE) akceptują nowy system wynagradzania. Ale przekonują, że potrzeba więcej zmian.

— Trzeba umożliwić taką politykę inwestycyjną, aby fundusze mogły wypracowywać wyższe stopy zwrotu, bo to bardzo istotnie wpływa na kapitał, z którego będą wypłacane emerytury. Uelastycznić limity, wprowadzić różne typy funduszy i zmienić sposób oceny wyników funduszy — wylicza Andrzej Sołdek, prezes PTE PZU Złota Jesień.

Wizję zmian mają też związkowcy.

— Jeśli otwarte fundusze emerytalne chcą się obronić przed krytyką, zróbmy to, co na Słowacji, czyli dajmy możliwość wyjścia. Jeśli obywatele będą zadowoleni, zostaną — mówi Wiesława Taranowska z OPZZ.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fedak chce zmusić OFE do konkurowania