Fiat obiecuje, że u nas zwiększy zatrudnienie

Paweł Janas
opublikowano: 24-07-2003, 00:00

W Europie Grupa Fiat planuje zwolnienia. W Polsce wręcz przeciwnie. Fiat Auto Poland planuje w tym roku wzrost zatrudnienia o około 500 osób. A wszystko ma związek z planami produkcji Fiata Gingo.

Fabryka Fiata w Tychach może odetchnąć z ulgą. I to nie tylko dlatego, że nie zaplanowano tam cięć w zatrudnieniu. Włoski producent zamierza w Polsce przyjmować do pracy nowe osoby, choć na świecie zwalnia.

— Na przełomie lipca i sierpnia kończymy proces rekrutacji robotników i kadry inżynieryjnej. W sumie liczba zatrudnionych w spółce Fiat Auto Poland zwiększy się z około 3100 do 3300 osób. Na tym nie koniec. Do końca roku chcemy zwiększyć zatrudnienie do 3600 osób. Nowe miejsca pracy powstaną głównie w naszej fabryce w Tychach — mówi Enrico Pavoni, prezes Fiat Auto Poland i Fiat Polska.

Skąd taki optymizm? Wyniki za pierwsze półrocze rzeczywiście nie były złe. Fiat sprzedał w tym okresie na polskim rynku 31,1 tys. nowych aut, a wynik był lepszy od ubiegłorocznego o ponad 13 proc. Jeśli chodzi o samochody wyprodukowane w Polsce, to wynik nie był już tak dobry. Do rąk krajowych klientów trafiło 19,4 tys. samochodów z Tychów, co oznacza minimalny spadek. Motorem napędowym był Fiat Seicento (18,2 tys.). Teraz jednak Włosi wiążą ogromne nadzieje z nowym modelem Gingo.

— Mamy już w Polsce około 2 tys. zgłoszeń na nasze nowe auto — deklaruje prezes Pavoni.

Zgodnie z planami, jeszcze w tym roku w Tychach ma powstać 70 tys. sztuk tego modelu. W przyszłym roku z linii montażowych ma zjechać 250 tys. aut, z tego około 200 tys. mają stanowić właśnie Gingo. Niecierpliwie czekają już krajowi dealerzy.

— Rok temu nie wierzyliśmy w możliwość wzrostu sprzedaży. Nie gwarantował jej ani mało konkurencyjny wówczas Stilo, ani starsza wersja Punto czy nawet Seicento. Teraz musi się udać — komentuje Grażyna Dukiewicz, współwłaścicielka warszawskiego salonu Fiata Dukiewicz Styl Auto.

Cały projekt związany z uruchomieniem w Polsce produkcji Fiata Gingo (badania, zakup linii produkcyjnych) pochłonął około 570 mln EUR. W ubiegłym roku niewiele jednak brakowało, by inwestycja wymknęła się polskiej gospodarce z rąk. Niektórzy przedstawiciele włoskiego rządu apelowali wtedy, by produkcja została ulokowana w zagrożonej redukcją zatrudnienia fabryce Fiata na Sycylii, a nie w Tychach.

Prezes Pavoni nie wyklucza kolejnych inwestycji Fiata w Polsce.

— Trzeba z tym trochę poczekać. Być może jednak już w przyszłym roku zaczniemy zastanawiać się, co dalej. Z pewnością przydałyby się produkcja nowej skrzynii biegów w Bielsku — mówi.

Okiem eksperta

Widoki na przyszłość

Można przypuszczać, że druga połowa roku będzie dla Fiata jeszcze lepsza. Przedsprzedaż Gingo, który prawdopodobnie trafi do salonów we wrześniu, idzie bardzo dobrze. Zanim pierwszy samochód trafi w ręce klienta, liczba oczekujących może sięgnąć ponad 4 tys. osób, a to oznacza znaczną poprawę sytuacji.

Wojciech Drzewiecki prezes SAMAR

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fiat obiecuje, że u nas zwiększy zatrudnienie