Filmowy haracz w trybunale

Jarosław Królak
opublikowano: 09-10-2006, 00:00

Dziś ma okazać się, czy Instytut Sztuki Filmowej może pobierać 1,5-procentowy haracz od przychodów stacji telewizyjnych i kin.

Poniedziałek będzie sądnym dniem dla Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF), którego powołaniu w 2005 r. ostro sprzeciwiali się przedsiębiorcy z branży mediów. Dziś Trybunał Konstytucyjny (TK) zajmie się skargą Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO) na przepisy pozwalające instytutowi na pobieranie 1,5 proc. rocznych przychodów od nadawców telewizyjnych, operatorów kablówek, platform cyfrowych, dystrybutorów filmów oraz kin.

— Jeżeli trybunał przyzna rację rzecznikowi, to instytut filmowy nie będzie mógł żądać tych pieniędzy od firm. Liczymy na taki wyrok — przyznaje Krzysztof Kajda z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP).

Rzecznik zarzuca

PISF został utworzony ustawą o kinematografii w sierpniu 2005 r. Jego celem jest wspieranie produkcji polskich filmów, wspieranie ich dystrybucji oraz promowanie w kraju i za granicą. Idea szczytna i godna poparcia. Problem w tym, że gros pieniędzy na utrzymanie tej instytucji muszą łożyć przedsiębiorcy z branży filmowej. Ustawa nakazuje im wpłacać 1,5 proc. rocznych przychodów (pierwotnie rząd chciał aż 3 proc.). Do dziś na rzecz PISF firmy wpłaciły 40,5 mln zł. Do końca roku ma wpłynąć 75 mln zł.

Skarżąc sprawę do trybunału, RPO argumentował, że niezgodny z konstytucją jest przepis dający dyrektorowi instytutu uprawnienia organu podatkowego do pobierania tych 1,5 proc. od firm. Rzecznik uważa, że wyposażenie państwowej osoby prawnej w uprawnienia organu podatkowego narusza m.in. zasadę zaufania obywateli do państwa. RPO twierdzi, że ten błąd narusza prawa podatników.

Urząd znajdzie sposób

Podobną skargę złożyła też PKPP, której TK nie rozpoznał, gdyż uznał, że nie ma ona prawa do składania skargi.

— Naszym zdaniem, niezgodne z konstytucją jest to, że niektóre podmioty gospodarcze są zmuszone finansować działalność innego podmiotu. Skarga RPO jest węższa od naszej, ale cieszymy się, że sprawą zajmie się trybunał. Jeśli rzecznik wygra, ustawa musi być znowelizowana, a wtedy pojawi się okazja do dyskusji na temat instytutu — mówi Krzysztof Kajda.

O dziwo, pogląd RPO podziela... dyrektor PISF.

— Niezależnie od wyroku trybunału, 1,5 proc. i tak będzie pobierane. Jeśli nie przez nas, to po zmianie przepisów będą to robić organy skarbowe. Na to liczę, gdyż nie chcemy być urzędem skarbowym — mówi Agnieszka Odorowicz, dyrektor PISF.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu