Firma Bagsika jak piramida finansowa

Dawid Tokarz
opublikowano: 12-08-2009, 00:00

Spółka twórcy Art-B zebrała od inwestorów 41 mln zł, a zwróciła im tylko 13 mln zł. Reszty nie ma.

Klienci Digit Serve nie mają szans na odzyskanie milionów złotych

Spółka twórcy Art-B zebrała od inwestorów 41 mln zł, a zwróciła im tylko 13 mln zł. Reszty nie ma.

Media od miesięcy szukają "polskiego Madoffa". Okazuje się, że poważnym kandydatem na tę funkcję jest Bogusław Bagsik, jeden z największych aferzystów III RP. Założona przez niego brytyjska spółka Digit Serve (DS) — tak jak fundusz Bernarda Madoffa — działała jak piramida finansowa. Na szczęście, na dużo mniejszą skalę.

Udało nam się dotrzeć do historii rachunków bankowych DS. Wynika z nich, że w 2005 r., na samym początku działalności spółki, pieniądze wpłacane przez klientów rzeczywiście były inwestowane na rynku forex. Potem jednak wypłaty "zysków" dla klientów, którzy zainwestowali wcześniej, pochodziły głównie z wpłat tych, którzy decydowali się na inwestycję później. Pod koniec działalności DS standardem było, że wpłacone przez daną osobę 100 tys. zł czy 200 tys. zł od razu trafiało na subkonta innych klientów: na wypłatę "zysków". Standardem było też przerzucanie pieniędzy między subkontami inwestorów: z tych, gdzie jeszcze były, na te już wyczyszczone.

Wypływ w jedną stronę

Przez ponad dwa lata operacyjnej działalności DS skusił ponad 120 osób, które zainwestowały od 100 tys. zł do 2,7 mln zł. Z analizy wyciągów bankowych i naszych rozmów z klientami wynika, że tylko kilku osobom udało się odzyskać wpłacone pieniądze lub nawet wyjść na niewielki plus. Większość klientów straciła więcej niż połowę wpłaconych pieniędzy, a ponad 50 z nich wszystko. To ci, którzy zdecydowali się na inwestycje pod koniec 2006 r. i na początku 2007 r. DS zebrał od nich aż 14 mln zł. A że wtedy podpisywał już umowy nie z wypłatą odsetek na bieżąco, ale dopiero po roku, mógł działać kolejnych kilka miesięcy.

Z wyliczeń "PB" wynika, że DS zebrał od ludzi ponad 41 mln zł, z czego do inwestorów wróciło tylko 13,1 mln zł. W założonej przez Bogusława Bagsika spółce klienci utopili więc 27,9 mln zł, oczywiście nie licząc obiecanych odsetek. Co się stało z tymi pieniędzmi? Z naszych ustaleń wynika, że większość trafiła z subkont klientów do firm i osób związanych z DS i byłym szefem Art-B. Tylko od marca 2006 r. do połowy maja 2007 r. z głównego konta DS w BRE Banku wypłynęło w ten sposób ponad 18 mln zł.

Sam Maciej Głowiński (na początku lat 90. dyrektor departamentu gospodarki rynkowej w Art-B) jako prezes powiązanej z DS spółki Ceng Polska wypłacił w tym czasie gotówką ponad 1 mln zł, a jego pracownicy kolejne blisko 200 tys. zł. Więcej trafiło jednak do samej spółki Ceng Polska — ponad 3 mln zł, a najwięcej do innej firmy związanej z DS: Vinsvinu — ponad 8 mln zł.

Maciej Głowiński przekazał nam, że nie chce rozmawiać o swojej roli w aferze DS. Udało nam się za to dotrzeć do szefa Vinsvinu. Zapewnia, że nie miał pojęcia, że DS był piramidą.

— Większość przelewów na naszą rzecz to prowizje. Z nich aż 70 proc. zainkasowali agenci, którzy w naszym imieniu pozyskiwali inwestorów. A około 2 mln zł wróciło do klientów w związku z nieudanym podwyższeniem kapitału szwajcarskiej spółki Ceng — wylicza Mariusz Cebula, szef Vinsvinu.

To właśnie Ceng, którego prezesem był Izraelczyk Meir Bar (zdaniem prokuratury, ukryty wspólnik Art-B), był kolejnym beneficjentem pieniędzy wpłaconych przez klientów DS. Do szwajcarskiej spółki trafiło prawie 3,75 mln zł. Ponad 1,75 mln zł przelano na inne konto DS, a 110 tys. zł do innej spółki z "grupy": E-cashing. Ponad 220 tys. zł zainkasował Bagsik (księgowano to zwykle jako "zwrot kosztów), a prawie 0,5 mln zł obsługujący DS prawnik.

Klienci na lodzie

Część przelewów i wypłat gotówkowych realizowana była jeszcze wiosną i latem 2007 r., kiedy klientom DS już nie wypłacano pieniędzy. I to nie tylko z głównego rachunku firmy, ale też bezpośrednio z subkont klientów. Maciej Głowiński wypłacił tak kolejne prawie 400 tys. zł, do Cengu przelano 550 tys. zł, Vinsvinu 300 tys. zł, a na inne konto DS 910 tys. zł.

Spore kwoty pochłonęły też wyjazdy zagraniczne szefów DS, mające miejsce też w dni wolne od pracy (sylwester, wakacje itp.) oraz wydatki na zasilanie kilkunastu telefonów pre-paid (ich właścicieli trudniej identyfikować), z których w DS korzystano wyjątkowo chętnie. Efekt? Konta spółki już na jesieni 2007 r. zostały wyczyszczone do zera, a ona sama — zlikwidowana w 2008 r.

Śledztwo w sprawie Digit Serve trwa już dwa lata. Kluczowe decyzje wkrótce.

Klienci Digit Serve (DS) stracili na inwestycji w tę spółkę aż 27,9 mln zł. Nie licząc odsetek. Kto odpowiada za ich straty? Prokuratura do dziś nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.

Śledztwo wciąż toczy się w sprawie oszustwa na szkodę klientów DS i prowadzenia przez tę spółkę działalności maklerskiej bez zezwolenia.

— Nie informujemy o planowanych działaniach — ucina Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Z naszych informacji wynika, że kluczowe dla śledztwa decyzje (o umorzeniu bądź przedstawieniu zarzutów) powinny zapaść we wrześniu. Powód? Na dniach w ręce śledczych trafi uzupełniająca opinia biegłego, który prześledził przepływy pieniężne na kontach DS i powiązanych z nią spółek. A to może być klucz do rozwikłania afery DS.

Czy będzie? Wątpią w to klienci spółki założonej przez Bogusława Bagsika, a nawet część, dziś już byłych, jego współpracowników. Ich zdaniem, śledztwo prowadzone jest w amatorski sposób. Z tym nie zgadzają się śledczy.

Jedno jest pewne: tempo pracy prokuratury sprawia, że o efekty śledztwa będzie trudno. Już po pierwszym tekście "PB" z grudnia 2007 r. zostały zlikwidowane polskie spółki z "grupy DS", a w maju 2008 r. sama brytyjska DS. Jej dokumentacja trafiła przy tym na Brytyjskie Wyspy Dziewicze, skąd prokuraturze będzie trudno cokolwiek wyciągnąć. To nie koniec. Dwa miesiące temu w stan likwidacji postawiono też ostatnią firmę z grupy: szwajcarski Ceng, którego właścicielem stała się z kolei inna spółka z Cypru.

Twórcą największej piramidy finansowej świata jest Bernard Madoff. Zobowiązania wobec inwestorów jego fundusz spłacał pieniędzmi przystępujących do niego później. Piramida zawaliła się w grudniu 2008 r., gdy okazało się, że w kasie spółki brakuje 50 mld USD! Pół roku później Madoffa skazano na 150 lat więzienia.

W Polsce pojedyncze wyroki dotyczą nieuczciwych firm marketingu sieciowego, sprzedających nieistniejące usługi lub produkty. Właściciele firm finansowych, które działały jak piramidy, oskarżani są raczej o oszustwo.

Pierwszą polską piramidą była powstała w 1989 r. Bezpieczna Kasa Oszczędności Lecha Grobelnego. Wielkimi odsetkami skusiła 11 tys. osób, które wpłaciły 25 mld starych złotych. Firma zbankrutowała, inwestorzy odzyskali tylko 25 proc. pieniędzy, a Grobelny 5 lat spędził w areszcie.

Największą polską piramidą był Interbrok, z którego usług korzystali ludzie polityki, kultury i biznesu. Spółka straty z inwestycji na rynku forex pokrywała wpłatami od kolejnych klientów. Zbankrutowała, kiedy wyszło na jaw, że w kasie brakuje 150 mln zł. Właściciele Interbroka czekają na proces: oskarżeni o wyrządzenie szkód wielkich rozmiarów.

VIII 2004 r.

Bogusław Bagsik ze znajomym Markiem Jaworskim zakładają w Anglii spółkę Digit Serve (DS) z kapitałem 1 tys. GBP. Obaj zostają szefami firmy.

2005 r.

DS zaczyna zbierać w Polsce pieniędze, mamiąc klientów wizją wysokich zysków (52 proc. rocznie) z rynku forex. Wpłacający nie wiedzą, że za firmą stoi szef Art-B.

V 2007 r.

Przez dwa lata DS łącznie zbiera od klientów ponad 40 mln zł. Pojawiają się pierwsze problemy z wypłatami ich "zysków".

VII 2007 r.

Komisja Nadzoru Finansowego zawiadamia prokuraturę, że DS działa bez wymaganej licencji maklerskiej.

14 XII 2007 r.

W "PB" ujawniamy sprawę nielegalnej "maklerki" DS i poszlaki łączące tę spółkę z Bogusławem Bagsikiem. On sam zaprzecza jakimkolwiek związkom.

24 I 2008 r.

Ujawniamy w "PB", że DS nie zwraca klientom wpłaconych pieniędzy. Pokazujemy też kolejne tropy prowadzące w tej sprawie do byłego szefa Art-B.

V 2008 r.

DS zozstaje zlikwidowany, a dokumentacja spółki trafia na Brytyjskie Wyspy Dziewicze. Mimo to Bogusław Bagsik nadal obiecuje klientom zwrot pieniędzy.

21 VIII 2008 r.

"PB" ujawnia, że to Bogusław Bagsik od początku stał za DS.

15 VIII 2009 r.

Do prokuratury ma trafić uzupełnienie opinii biegłego z zakresu analizy kryminalistycznej. Na jej podstawie śledczy podejmą decyzję: o postawieniu zarzutów lub umorzeniu śledztwa w sprawie DS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane