Firmom wiatr w oczy

Anna Piecuch, radca prawny kancelarii Chałas i Wspólnicy
opublikowano: 29-03-2011, 00:00

ZAMÓWIENIA PUBLICZNE

Czekająca na podpis prezydenta nowelizacja prawa zamówień publicznych, wniesiona przez posłów PO i szybko przyjęta bez zmian przez Sejm i Senat — nie dość, że pogorszy sytuację na rynku zamówień, to nie jest zgodna z prawem unijnym. Nakłada obowiązek eliminowania z przetargu wykonawcy, z którym zamawiający uprzednio rozwiązał umowę albo od niej odstąpił z przyczyn leżących po stronie wykonawcy — w okresie trzech lat przed wszczęciem postępowania, gdy wartość niezrealizowanego zamówienia wyniosła co najmniej 5 proc. wartości umowy. Przepis ten daje ogromną swobodę zamawiającym, którzy z błahych powodów będą mogli pozbywać się na trzy lata niechcianych wykonawców.

W uzasadnieniu podkreślono, że przepis jest zgodny z dyrektywą klasyczną 2004/18/WE oraz sektorową 2004/17/WE. Niestety, autorzy utożsamili "zawinione poważne wykroczenie zawodowe wykonawcy" z przesłankami wypowiedzenia bądź odstąpienia od umowy, które to pojęcia nie są tożsame. Nie pochylili się nad wzorami umów oraz zawartymi w nich przesłankami odstąpienia, które często są naprawdę błahe.

Nowelizacja budzi sprzeciw nie tylko przedsiębiorców. Wątpliwości, a także

zarzuty nadmiernej restryk-

cyjności wyraziły m.in. Prokuratoria Generalna, Sąd Najwyższy oraz NBP. Wszyscy zgodnie twierdzili, iż zmiana przepisów jest konieczna, jednak kierunek obrany przez autorów tej nowelizacji jest błędny.

Anna Piecuch

radca prawny kancelarii Chałas i Wspólnicy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Piecuch, radca prawny kancelarii Chałas i Wspólnicy

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy