Firmy budowlane są w fatalnej formie

Marcin Gesing
23-05-2003, 00:00

Ubiegły rok branża budowlano-montażowa oceniła jako najgorszy w ciągu dekady. Wszystko wskazuje jednak na to, że obecny będzie jeszcze gorszy.

O 13,5 proc. spadła w kwietniu produkcja budowlano-montażowa w porównaniu z rokiem ubiegłym — wynika z danych GUS. Spadek dotyczył szczególnie przedsiębiorstw zajmujących się budownictwem ogólnym oraz inżynierią lądową i wodną. Wzrostem cieszyć się mogły jedynie przedsiębiorstwa zajmujące się przygotowaniem terenu i robotami wykończeniowymi.

— Budownictwo jest tym sektorem, który szczególnie mocno odczuwa spadek koniunktury w całej gospodarce. Co gorsza, nie widać na razie żadnych czynników makroekonomicznych, które mogłyby poprawić sytuację. Większość spółek notuje znaczące obniżenie przychodów, co przy coraz mniejszej rentowności kontraktów prowadzi do problemów z płynnością finansową — mówi Sebastian Słomka, analityk BDM PKO BP.

— Brak dużych kontraktów oznacza, że nie można się spodziewać, że ten rok będzie choć odrobinę lepszy niż ubiegły. Wiele spó- łek zapewne nie przetrwa tak ciężkiej próby — uważa Jan-Gunnar Glave, prezes Skanska.

Analitycy podkreślają że w szczególnie trudnej sytuacji znalazły się małe i średnie spółki, które z uwagi na status podwykonawcy najdotkliwiej odczuwają zatory płatnicze i niewypłacalność zleceniodawców.

Nieco lepiej radzą sobie z kryzysem największe spółki budowlane, choć i one w większości mocno odczuwają spadek koniunktury.

— Spośród giełdowych spółek budowlanych w najlepszej kondycji znajdują się największe oraz te, które wspiera duży inwestor branżowy z zagranicy. Takie podmioty mają szanse przetrwać kryzys nie tracąc płynności. Reszta przeżywa bardzo poważne problemy z wypłacalnością, a wiele ze znajdujących się na parkiecie firm sektora stoi na krawędzi bankructwa — podkreśla Sebastian Słomka.

Wśród ponad 30 publicznych spółek budowlano-montażowych zaledwie kilka zakończyło pierwszy kwartał bez strat, jedynie Mostostal Siedlce zanotował zysk powyżej 1 mln zł. Największa pod względem przychodów w pierwszym kwartale spółka Mitex zarobiła zaledwie 400 tys. zł przy sprzedaży na poziomie 161 mln zł. Kolejne firmy z pierwszej trójki — Warbud i Budimex — poniosły straty.

Szansą dla niektórych firm może być poszukiwanie zamówień za granicą. Szczególnie obiecujący pod tym względem jest rynek wschodni.

— Na wschodzie łatwiej dzisiaj o kontrakty niż choćby w Niemczech, gdzie branża budowlana również odczuwa spadek popytu. Poza tym rynek rosyjski chwalony jest ze względu na niezłą rentowność zamówień i wypłacalność inwestorów — zauważa Sebastian Słomka.

Część spółek ma też nadzieję na podreperowanie swoich finansów dzięki ewentualnym kontraktom związanym z odbudową Iraku.

Zdaniem fachowców, to wyraz przekonania, że bieżący rok zakończy się dla branży znacznie poniżej jej oczekiwań.

— Nie jestem też optymistą co do roku następnego. Pierwsze oznaki poprawy koniunktury powinny być widoczne dopiero na przełomie lat 2004/2005, a więc po przystąpieniu Polski do Unii — uważa Marek Michałowski, prezes Budimexu.

Okiem eksperta

To wina państwa

Sektor budowlany nie wyjdzie z recesji, póki nie zostaną wprowadzone istotne zmiany w polityce podatkowej państwa. Dotychczasowe działania rządu są fatalne, a kolejne pomysły, jak choćby nieszczęsny projekt obciążenia podatkiem VAT zakupu gruntów pod inwestycje, mogą tylko pogorszyć i tak tragiczną sytuację sektora.

Stefan Nawrocki

prezes Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Gesing

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Firmy budowlane są w fatalnej formie