Firmy chcą zatrudniać, nie chcą inwestować

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 22-04-2019, 22:00

Ruszą, nie ruszą; ruszą, nie ruszą; ruszą, nie ruszą? Pytanie,o to, kiedy firmy w Polsce zareagują na świetną koniunkturę porządnym wzrostem nakładów inwestycyjnych od dawna nurtuje ekonomistów.

I najnowsza ankieta NBP wśród firm wskazuje, że inwestycje wciąż nie ruszają. A co najwyżej rosną powoli. Co ciekawe, firmy wciąż są bardzo chętne do zatrudniania ludzi. Dlaczego więc nie chcą inwestować? NBP pyta co kwartał pyta w ankiecie menedżerów o ich postrzeganie koniunktury i plany firm na przyszłość. Wskaźniki konstruowane na podstawie tej ankiety całkiem nieźle obrazują realną aktywność gospodarczą (czyli korelują się ze zmiennymi ze sfery realnej), więc warto je obserwować. Wskaźnik nowych inwestycji, pokazujący odsetek firm planujących nowe nakłady inwestycyjne w ciągu kwartału, wyraźnie obniżył się na początku drugiego kwartału. Z kolei wskaźnik zatrudnienia wzrósł. Oba wskaźniki na wykresie pokazuję w ujęciu zmiany rok do roku. Widać, że oba wskaźniki w długim okresie poruszają się równolegle, ponieważ decyzje o inwestycjach i zatrudnianiu podejmowane są zwykle w tym samym czasie. Jednak w ostatnim czasie wskaźnik inwestycji dołował, a wskaźnik zatrudnienia rósł. Jak to wyjaśnić? Dlaczego firmy deklarują niską skłonność do nowych inwestycji? Oto kilka najbardziej prawdopodobnych teorii.

Pierwsza jest taka, że nastąpiło pogorszenie postrzegania perspektyw rozwojowych przez firmy. Nie widać tego w twardych danych z gospodarki, ale widać w indeksach nastrojów, również tych podawanych przez NBP. Wśród ekonomistów zapanował ostatnio wielki optymizm co do perspektyw gospodarki, ale firmy widzą to nieco inaczej. Jednocześnie firmy mogą być chętne do zatrudniania nowych ludzi, bo widzą, że w erze recesji demograficznej o pracownika jest generalnie bardzo ciężko.

Druga możliwość jest taka, że firmy doświadczając wzrostu kosztów pracy mają problem z wygenerowaniem przepływów finansowych koniecznych do sfinansowania inwestycji. Dla mniejszych i średnich firm, mających ograniczony dostęp do kredytu, lub niechętnie korzystających z kredytu, może być to ograniczenie rozwojowe. Stąd może się brać wysoka skłonność do zatrudniania i niska do inwestowania. Trzecia możliwość jest taka, że firmy są mało skłonne do inwestycji ze względów regulacyjnych. NBP podaje, że wskaźnik nowych inwestycji szczególnie obniżył się w m.in. handlu. Czyżby było to pokłosie dalszego zaostrzania regulacji dotyczących „wolnych niedziel”? Jednocześnie restrykcyjna polityka fiskalna w obszarze ściągalności podatków może wpływać na zaburzenia płynności i utrudnienia w planowaniu finansowania długookresowych przedsięwzięć. Pierwszy z podanych czynników ma charakter długookresowy, dwa kolejne — bardziej strukturalny. Wszystkie z wyjaśnień mają charakter hipotetyczny. Jakie wypływają z tego wnioski? Niska skłonność do inwestycji to jest niepokojące zjawisko, bo jeżeli będzie się przedłużała to może ograniczyć potencjał rozwojowy polskiej gospodarki. Ale w ostatnich kwartałach snucie negatywnych wizji w oparciu o słabość inwestycji sprawdzało się bardzo słabo. Więc do tego alarmującego sygnału można podejść z dystansem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski, szef platformy SpotData

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy