Firmy globalne mogą dać wiele polskiej gospodarce

Materiał partnera strony - BNP Paribas
opublikowano: 08-09-2016, 22:00

Rozmowa z Tomaszem Bogusem, prezesem BGŻ BNP Paribas

Europa Środkowo-Wschodnia to region, w którym globalne koncerny od lat inwestują z różnym powodzeniem. Tworzą nowe miejsca pracy, wpływają na poziom życia społeczeństwa i rozwój gospodarczy państw. Z ich obecnością wiążą się pytania, które zadaliśmy Tomaszowi Bogusowi, prezesowi banku BGŻ BNP Paribas — uczestnikowi panelu dyskusyjnego na temat roli globalnych firm w rozwoju państw i społeczeństw Europy Środkowo-Wschodniej.

Jakie zachęty są potrzebne, aby firmy globalne chciały inwestować w naszym kraju?

Możemy je podzielić na dwie grupy. Jedna wynika z tempa rozwoju i jest naturalną zachętą dla wszystkich zagranicznych inwestorów, bo każdy chce inwestować w kraju, który się szybko rozwija — załóżmy powyżej trzech procent dzisiaj. I to jest oczywiste. Jednak zapewne pytanie dotyczyło tych zachęt, które są tworzone przez rząd dla inwestorów zagranicznych. Sądzę, że trzeba przede wszystkim wymienić dwa podstawowe ich rodzaje. Pierwszy to otoczenie regulacyjne i prawne oraz stabilność tego otoczenia. Drugi to oczywiście infrastruktura. Wydaje się, że ten drugi czynnik reprezentuje dziś w Polsce naprawdę wysoki poziom. Mamy infrastrukturę drogową i komunikacyjną, jak również tę zapewniającą dostęp do nowych mediów — taką, która daje możliwości inwestowania. Jeśli natomiast chodzi o otoczenie regulacyjne, to tutaj jest trochę do zrobienia. Przede wszystkim chodzi o to, żeby reguły gry były jasne, a system prawny stabilny. Żeby przepisy nie zmieniały się zbyt często. Mówimy tu o przepisach dotyczącychelementów fiskalnych, czyli prawa podatkowego, które w przypadku sektora bankowego — jak wiemy — akurat zostało zmienione. Warto się więc zastanowić, na ile ta zmiana już zaważyła i w przyszłości będzie miała wpływ na dalsze inwestycje tego sektora w Polsce. Poza elementami fiskalnymi są również inne zagadnienia prawne. Przykładem takiej dyskusji, która się dzisiaj toczy i — w mojej ocenie — od rozwiązania tej kwestii będzie zależało to, jak inwestorzy będą patrzeć na klimat inwestycyjny w Polsce, jest np. problem kredytów we frankach szwajcarskich w Polsce.

Jaka jest rola polityków, przedsiębiorców, mediów w tworzeniu klimatu inwestycyjnego? Czy mają oni coś do zrobienia w tej sprawie?

Liderzy opinii, w tym dziennikarze, politycy czy przedsiębiorcy, mają wpływ na opinię publiczną i mogą wskazywać społeczeństwu — również wyborcom, którzy głosując, decydują o pewnych rozwiązaniach — jakie skutki mogą mieć określone rozwiązania, i jakie wybory mogą okazać się najlepsze. Oczywiście, nie zawsze liderzy opinii mają rację, czasami się mylą. Ale oni właśnie po to są, żeby pokazywać pewne kierunki. To właśnie na ich poziomie powinna się odbywać dyskusja o tym, jak mają wyglądać ramy prawne, jak ma być gwarantowana stabilność gospodarcza. Takim forum dla nich jest właśnie Krynica. Tu mogą się spotkać, przedyskutować, zderzyć zdania... Bo przecież liderzy opinii mają różne poglądy na temat tego, jak powinno wyglądać kształtowanie reguł rozwoju gospodarczego naszego kraju.

Jakie, pana zdaniem, powinny być kierunki rozwoju polskiej gospodarki. Czy powinniśmy postawić na usługi, czy raczej na przemysł?

Usługi czy przemysł... Gdzieś czytałem, że to pytanie jest jak wybór między złotem, a platyną. Jedno bez drugiego nie może istnieć. I jedno, i drugie jest potrzebne. Przemysł, szczególnie wytwarzający dobra zaawansowane technologicznie, buduje wartość dodaną i pozwala na wykreowanie pieniądza. Ten potem może być wydawany na usługi i budować nowe miejsca pracy. Sam wyspecjalizowany przemysł raczej miejsc pracy nie przysparza.

A patriotyzm gospodarczy... To hasło obecnie bardzo popularne i bardzo nośne. Ono też definiuje sposób prowadzenia biznesu. Jak pan widzi to pojęcie i jak by je pan zdefiniował?

Jako reprezentant globalnej firmy uważam, że patriotyzm gospodarczy ma różne oblicza. Powinien się przejawiać przede wszystkim na dwóch poziomach. Po pierwsze: konsument i przekonywanie go, że nasze polskie dobra są warte tego, żeby je kupować. Promowanie tych dóbr na poziomie konsumenckim i pokazywanie, że rzeczywiście możemy sprawiać — oczywiście w tych dziedzinach, w których jesteśmy rzeczywiście konkurencyjni — żeby wybór padał jednak na polskie produkty. To jest poziom konsumenta.

Drugi poziom to element patriotyzmu gospodarczego z punktu widzenia globalnej firmy. To jest wspieranie ekspansji polskich firm za granicą. I tu jest rola do odegrania np. dla BGŻ BNP Paribas — firmy globalnej, która może pomagać polskim klientom w budowaniu i prowadzeniu biznesów za granicą. Żeby tam dokonywali akwizycji, żeby tam się rozwijali. Uważam, że te dwa elementy są ważne i w takich kategoriach możemy mówić o patriotyzmie gospodarczym w Polsce.

Czy reindustrializacja jest możliwa w duchu zrównoważonego rozwoju?

Jest możliwa. Cywilizacja rozwija się cały czas. I oczywiście co jakiś czas następuje korekta tego zrównoważonego rozwoju, niestety poprzez różnego rodzaju rewolucje czy wojny, które najczęściej były efektem różnic w redystrybucji dóbr wynikających z industrializacji. Jeżeli więc chcemy się uczyć z historii i unikać tragicznych powtórek, to powinniśmy się starać o przeprowadzenie reindustrializacji, dbając jednocześnie o redystrybucję w taki sposób, żeby wszyscy w odpowiednim zakresie korzystali z jej efektów. Czy to jest łatwe? Nie. Nie jest, dlatego że po drugiej stronie mamy dążenie do maksymalizacji zysków, do akumulacji kapitału. Trzeba więc szukać w tym równowagi, kompromisu. Trzeba szukać rozwiązań. I nie ma na to idealnej reguły.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera strony - BNP Paribas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu