Czytasz dzięki

Firmy mają dużo gotówki. Wystarczy na drugą falę?

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 22-10-2020, 22:00

Jednym z największych problemów w trakcie kryzysu epidemicznego jest płynność, czyli zdolność obsługi bieżących zobowiązań.

W przeciwieństwie do kryzysów wynikających ze zmian strukturalnych w gospodarce w kryzysie epidemicznym długookresowe perspektywy firm raczej nie powinny ulegać istotnym zmianom, pod warunkiem że będą one w stanie przetrwać rok lub dwa lata w stresie finansowym.

Ostatnie dane pokazują, że pod tym względem firmy w Polsce są na pewno lepiej przygotowane niż u progu wiosny. Aktywa gotówkowe i depozytowe firm są bardzo duże, a wskaźniki płynności są najwyższe w historii. Z danych NBP wynika, że we wrześniu firmy miały na kontach bieżących i depozytach aż o 30 proc. więcej środków finansowych niż rok temu. Przed epidemią takie wzrosty notowano tylko w 2007 r., gdy bardzo wysoki nominalny wzrost gospodarczy podnosił ilość pieniądza w gospodarce. Teraz w dużej mierze wynika to z pomocy finansowej udzielonej przez rząd oraz szybszego od oczekiwań odbicia aktywności gospodarczej w trzecim kwartale.

Sama ilość pieniądza oczywiście nie musi nic mówić o stabilności firm. To, co ma największe znaczenie, to ilość płynnych aktywów w stosunku do zapadających w krótkim okresie zobowiązań. I tutaj też widać znaczącą poprawę w tym roku. Z danych GUS wynika, że krótkoterminowe płynne aktywa firm (czyli gotówka i takie aktywa, które firma może szybko spieniężyć) w relacji do krótkookresowych zobowiązań wynosiły na koniec drugiego kwartału niemal 43 proc. wobec 35 proc. przed rokiem. Była to też najwyższa wartość w historii danych.

Wygląda więc na to, że firmy są lepiej przygotowane do wstrząsu niż pół roku temu. To powinno dać gospodarce pewien margines bezpieczeństwa w warunkach ewentualnego wprowadzenia silnych ograniczeń społecznych i gospodarczych.

Ale trzeba też pamiętać, że sama płynność posiadana przez firmy może nie wystarczać, by utrzymać normalny obrót gospodarczy i uniknąć załamania gospodarczego. W okresie silnego wstrząsu nawet solidne firmy mogą wstrzymywać niektóre płatności w celu gromadzenia krótkoterminowych zapasów gotówki, co może skutkować ogromnymi zatorami płatniczymi. Wtedy bez pomocy rządu i banku centralnego gospodarka nie może długo funkcjonować.

Dobra wiadomość jest taka, że w przeciwieństwie do wiosny więcej firm może przetrwać o własnych siłach. Gorsza jest taka, że jeżeli dojdzie do całkowitego lockdownu na dłużej niż parę tygodni, to bez kolejnego pompowania pieniądza do gospodarki się nie obejdzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski, główny ekonomista „Pulsu Biznesu”

Polecane