Firmy mogą być spokojne o zagraniczne kontrakty

Jacek Kowalczyk
11-10-2011, 00:00

Polski handel międzynarodowy będzie rósł dwukrotnie szybciej niż średnia światowa – prognozuje HSBC

Przez najbliższe piętnaście lat Polska będzie jednym z krajów najszybciej zwiększających wymianę handlową. Jak prognozuje HSBC, w 2025 r. nasz handel zagraniczny będzie o 125 proc. wyższy niż w 2010 r. (wzrośnie z 283 mld USD do 692 mld USD).

Dla porównania — globalny handel w tym czasie wzrośnie zaledwie o 73 proc. Do światowego potentata będzie nam nadal daleko, ale nasz udział w międzynarodowych obrotach towarowych wyraźnie wzrośnie — z 1 proc. do 1,4 proc.

Europejskie zaplecze

— W nadchodzących latach Polska będzie zwiększała rolę w światowym handlu. Razem z Czechami i Słowacją będzie stopniowo stawać się kluczowym elementem łańcucha dostaw dla europejskiego przemysłu — twierdzi Rakesh Bhatia, szef pionu wspierania handlu w HSBC.

Prognozy brytyjskiego banku oznaczają, że przeciętna polska firma handlująca z zagranicą (zarówno eksporter, jak i importer) będzie odnotowywać średni roczny wzrost obrotów równy 8 proc. Średnia dla świata to tylko 4,4 proc.

Najbardziej będziemy wyróżniać się w pierwszych pięciu prognozowanych latach. Średni wzrost będzie oscylował wokół 10 proc. Później, kiedy dystans do krajów rozwiniętych będzie mniejszy, dynamika będzie stopniowo słabnąć, aż na koniec okresu zbliży się do średniej światowej.

— Firmy z Europy nie mogą zapominać, że rynki wschodzące to nie tylko Chiny, Brazylia czy Rosja. Powinny mieć świadomość, że na własnym kontynencie mają podobne gospodarki wschodzące, np. Polskę. One również, dzięki perspektywom silnego wzrostu gospodarczego, powinny być postrzegane jako szansa na rozwój — twierdzi Rebecca Harding, prezes Delta Economics.

Najmocniejszy wzrost obrotów zagranicznych powinny odczuć firmy uczestniczące w produkcji samochodów, sprzętu IT i RTV, artykułów spożywczych i chemicznych. Spośród naszych największych partnerów handlowych najmocniej będzie rósł eksport do Chin — przez piętnaście lat wzrośnie o 167 proc., czyli średnie roczne tempo wyniesie 7,3 proc. Szybko będzie ponadto rósł udział rynków, które obecnie stanowią znikomą część polskiego handlu, np. Wietnamu, Egiptu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Korei Południowej — przeciętna roczna dynamika wyniesie 7-10 proc.

Dobry znak

Jak twirdzi Marc Auboin, ekonomista Światowej Organizacji Handlu (WTO), wymiana towarowa między krajami to główny czynnik napędzający wzrost gospodarczy— stabilizuje koniunkturę w momentach szoków na rynkach finansowych. W ostatnich miesiącach dynamika handlu nieco spowolniła, ale nadal jest wysoka. Według WTO, w 2011 r. obroty na świecie wzrosną o 5,8 proc.

— To niezły wynik. Pozwala sądzić, że druga fala spowolnienia gospodarczego jest znacznie słabsza niż poprzednia z 2008 i 2009 r. Tym razem do światowej recesji nam daleko — twierdzi Marc Auboin. W czasie pierwszego dna kryzysu handel międzynarodowy miał znacznie gorsze wyniki — w 2008 r. wzrósł zaledwie o 2,2 proc., w 2009 r. spadł o 12 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Firmy mogą być spokojne o zagraniczne kontrakty