Firmy na razie mogą pomarzyć o długich obligacjach

Michał Sadrak, Obligacje.pl
opublikowano: 19-02-2017, 22:00

Podczas gdy w USA firmy wypuszczają papiery dłużne z 20-, 30-, a niekiedy nawet 100-letnim okresem spłaty, w Polsce emitenci muszą zadowolić się zwykle obligacjami nie dłuższymi niż pięć do siedmiu lat.

Wyjątek stanowić mogą listy zastawne czy obligacje podporządkowane banków, co bezpośrednio wynika z ich konstrukcji. W każdym razie naprawdę długie papiery dla polskich przedsiębiorstw pozostają na razie w sferze marzeń, mimo że pod względem prawnym nic nie stoi na przeszkodzie. Wszak nowa ustawa o obligacjach dopuszcza nawet emisję papierów wieczystych.

Zobacz więcej

SZYMON ŁASZEWSKI

Polski rynek dłużnych papierów korporacyjnych oczywiście nie jest na tyle dojrzały, żeby z dnia na dzień pojawiły się na nim obligacje z 20- czy 30-letnimi tenorami. Nie widać na nim specjalnie ani emitentów z odpowiednią historią, ani potencjalnych nabywców, najpewniej ubezpieczycieli. Natomiast wobec trwającego trendu wydłużania okresów spłaty z czasem doczekamy się, kiedy pierwsze firmy niebędące bankami szerzej zaoferują dług na około 10 lat. Warunek konieczny to jednak wzrost płynności na rynku wtórnym.

Na razie życie na Catalyst płynie powoli, a żadna transakcja nie przejdzie niezauważona.

Najbardziej jaskrawym przykładem płynnościowej posuchy pozostał w minionym tygodniu debiut obligacji Bestu. Choć w styczniowej ofercie publicznej popyt wyczerpał dostępną pulę papierów już pierwszego dnia, to na jakikolwiek handel podczas pierwszej sesji przyszło czekać kilka godzin, a całkowity obrót z trzech transakcji na debiucie tylko nieznacznie przekroczył 12 tys. zł. Szczęśliwie, w przyszłości może się to zmienić, bo starsze emisje Bestu, które — nawiasem mówiąc — ostatnio podrożały, wciąż pozostają w gronie relatywnie bardziej płynnych na Catalyst.

Na rynku pierwotnym zakończono natomiast kolejną ofertę publiczną, piątą w tym roku i zarazem trzecią bezprospektową, czyli taką, którą przy kwocie do równowartości 2,5 mln EUR prowadzić można na podstawie samego memorandum informacyjnego. Producent gier The Farm 51 Group zdobył w ten sposób 4,2 mln zł z oferty na 3-5 mln zł. Na razie więc w tym roku inwestorzy podchodzą do emisji bezprospektowych z pewną ostrożnością (wcześniej w niepełnej kwocie zamknęły się oferty Victorii Dom i Fachowcy.pl Ventures). Dla równowagi należy jednak dodać, że pod koniec ubiegłego roku z powodzeniem uplasowano w pełni trzy inne oferty memorandowe.

Zmienny popyt w przypadku małych emisji publicznych to bezpośredni efekt większego zróżnicowania tego rodzaju ofert. Nie będzie niczym nowym, jeśli stwierdzimy, że wśród emisji memorandowych nie brakuje propozycji wyłącznie dla inwestorów o podwyższonym apetycie na ryzyko. Zresztą same spółki też robią wiele, żeby inwestorzy traktowali takie oferty jak propozycje gorszego sortu, czego w ostatnich dniach byliśmy świadkami. Publikacja sprawozdania finansowego na niewiele ponad godzinę przed zamknięciem zapisów na obligacje czy trzykrotnie wyższa strata, niż kilkanaście dni wcześniej prognozowano podczas przyjmowania zapisów, nie są działaniami budującymi społeczność lojalnych inwestorów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Sadrak, Obligacje.pl

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Firmy na razie mogą pomarzyć o długich obligacjach