Firmy obawiają się przerostu sprawozdawczości

Materiał Partnera
opublikowano: 23-11-2016, 13:18

Małe i średnie firmy częściej korzystają z funduszy własnych, przyjaciół czy kredytu obrotowego niż z innych zewnętrznych źródeł finansowania. Obawiają się gmatwaniny sprawozdawczości, jakiej muszą się poddać przy staraniu się o dotacje czy pożyczki. W kreśleniu planów inwestycyjnych ograniczają je także zbyt szybko zmieniające się przepisy.

O tym jakie może być skuteczne finansowanie MSP na rzeszowskim Kongresie 590 rozmawiali: Patrycja Klarecka prezes, Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Mariusz Pawlak, główny ekonomista Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Marcin Kuksinowicz, prezes PKO Leasing, Janusz Cieszyński z Ministerstwa Rozwoju oraz Ryszard Lorek prezes SGB-Banku.

Przyczynkiem do rozmowy był raport przygotowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Wynika z niego, iż sektor MŚP przy inwestycjach, prawie w 60 proc. wykorzystuje kapitał własny, 29 proc. inwestuje zysk, a zaledwie 14 proc. pochodzi z zewnętrznych źródeł finansowania.

- Z jednej strony może to świadczyć o zaskakująco dobrej kondycji polskich firm, z drugiej – o ograniczonych możliwościach ich rozwoju. Niestety wciąż brakuje produktów kredytowych dostosowanych do potrzeb MŚP – stwierdził Mateusz Pawlak.

Przedstawiciele instytucji publicznych PARP i MR przypomnieli o programach i instrumentach finansowania, które oferują te instytucje. Idea ich powołania polega na pomocy w uzyskiwaniu bezpośredniego wsparcia (dotacji i pożyczek) lub zabezpieczeń dla kredytów, np. gwarancji de minimis

Patrycja Klarecka zwróciła uwagę, że 17 proc. firm finansuje się dzięki dotacjom publicznym.
- To nie jest mało. Ale z obliczeń PAPR wynika, iż luka pomiędzy potrzebami rozwojowymi, a możliwościami zabezpieczenia kredytów sięgają kilkudziesięciu miliardów złotych. W najbliższym czasie Polski Fundusz Rozwoju przedstawi projekty pomocy dla MSP. Jednak wsparcie unijne będzie dostępne do 2020 r. Po tym okresie sektor bankowy będzie głównym źródłem finansowania MŚP i powinien się do tego przygotować – zauważyła Partycja Klarecka.
- Nawet zupełne zatrzymanie zewnętrznego finansowania nie zatrzymałoby w rozwoju przedsiębiorców, taka jest w nich energia – powiedział pół żartem, pół serio Janusz Cieszyński.
Przypomniał, że program gwarancji de minimis działa czarty rok, skorzystało z niego prawie 115 tys. firm, udzielono zapieczenia na kwotę 59 mld zł.

– Każda złotówka dała efekt mnożnikowy 112 zł, więc to na pewno były dobrze zainwestowane pieniądze publiczne. Resort ma pomysł by do oceny wiarygodności finansowej przedsiębiorstw włączyć Zakład Ubezpieczeń Społecznych. ZUS wie, czy ktoś jest dobrym płatnikiem. Pojawi się więc możliwość by – za zgodą przedsiębiorcy - wykorzystać dane ZUS na potrzeby oceny ryzyka. W ten sposób zmniejszą się obowiązki administracyjne przy staraniu się o gwarancje i kredyt - zauważył Janusz Cieszyński.

Ryszard Lorek przyznał natomiast, że właściciele małych firm w banku szukają nie tylko kredytu, potrzebują też doradztwa. Banki spółdzielcze powinny spełnić taką rolę i to robią.

Bankowość spółdzielcza dopasowuje ofertę do do lokalnej specyfiki. Od banku lokalnego już podczas pierwszego kontaktu przedsiębiorca dostaje informację, co firma powinna zrobić i jakie kroki wykonać, by wykorzystać możliwości rozwojowe – powiedział Ryszard Lorek.

Przedsiębiorcy, którzy włączyli się do dyskusji zwracali uwagę na nadmierną sprawozdawczość. Ich zdaniem jej zmniejszenie pomogłoby firmom w sięganiu po zewnętrzne finansowanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał Partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu