Firmy palą się do specjalnej strefy, ale brakuje w niej gazu

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 05-02-2008, 00:00

Nowy inwestor w Słubicach dowiedział się, że jedyny dostawca nie sprzeda mu gazu. Problem udało się rozwiązać, ale tylko tymczasowo.

Odkryliśmy negatywne skutki feralnej ustawy o rezerwach

Nowy inwestor w Słubicach dowiedział się, że jedyny dostawca nie sprzeda mu gazu. Problem udało się rozwiązać, ale tylko tymczasowo.

Wolny rynek to nie zawsze najlepszy system. Najlepiej wiedzą o tym w województwie wielkopolskim, gdzie działa jedna z nielicznych niezależnych firm gazowych — Międzyrzecz-Odra-Warta (MOW).

— Przedstawiciel MOW powiedział nam niedawno, że nie będzie w stanie dostarczyć gazu nowym inwestorom, dopóki nie zostanie zmieniona ustawa ograniczająca ilość importowanego gazu — mówi Roman Dziduch, wiceprezes Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSSE).

Zrobiło się groźnie, bo MOW twierdził, że nie sprzeda gazu firmie Frost, która niedawno weszła do strefy i lada moment ruszy.

Najlepsza prowizorka

— Na szczęście jest szansa, że firmy, które wcześniej zamówiły więcej gazu, nie wykorzystają limitów i jednak Frost zostanie obsłużony — wyjaśnia Roman Dziduch.

Frost to firma logistyczna, która potrzebuje 100 tys. m sześc. gazu. To dla MOW średniej wielkości klient. Ale co z Greensource, hiszpańskim inwestorem, który ma wydać 100 mln EUR na zakład biopaliw? Firma potrzebuje rocznie 120 mln m sześc. gazu!

— Choć PGNiG ma tam swoje gazociągi, też nie będzie w stanie obsłużyć tego inwestora — uważa ekspert z branży gazowej.

Przedstawiciele strefy ekonomicznej próbują ratować sytuację.

— Podejmiemy rozmowy z firmą z Wielkopolski sprzedają sprzężony gaz skroplony — zapowiada wiceprezes KSSSE.

Są pomysły

Dla MOW sprawa jest oczywista: albo będzie kupować więcej gazu w kraju, albo trzeba zmienić ustawę, które nakłada obowiązek posiadania magazynów na każdą firmę importującą powyżej 50 mln m sześc. gazu rocznie (magazyny ma tylko PGNiG). Oba rozwiązania zajmą miesiące lub lata.

— Zmiana stanu prawnego nie jest prosta i potrwa co najmniej kilka miesięcy, tym bardziej że u podstaw ustawy leży bezpieczeństwo energetyczne kraju. Proponujemy zmianę, która spowoduje, że firmy importujące gaz z krajów UE lub posiadające w tych krajach magazyny nie będą musiały mieć magazynów w Polsce. Przygotowujemy odpowiednie materiały, które zamierzamy przedstawić Ministerstwu Gospodarki — mówi Dariusz Brzozowski, prezes MOW.

W sprawę zaangażowane są władze lokalne i parlamentarzyści.

— Jestem na etapie diagnozowania sytuacji. Chcę poznać stanowisko MOW, wojewody, samorządów, PGNiG, Gaz Systemu. Po 13 lutego będę w stanie powiedzieć o tym coś więcej — zapowiada Witold Pahl, poseł PO.

Problemy z gazem mają także w województwie warmińsko-mazurskim.

— Dwa pierwsze pytania inwestorów: czy jest bocznica kolejowa i czy jest gaz. Tymczasem gazu ziemnego w większości województwa nie ma i nie można liczyć na wsparcie budowy infrastruktury z unijnych pieniędzy na lata 2007-13 — mówi Adam Puza, szef Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

okiem EKSPERTA

Marek Indyk

szef Tarnobrzeskiej SSE

Cudowny monopol

PGNiG

Na wschodzie mamy dobrą sieć gazową obsługiwaną wyłącznie przez PGNiG.

Inwestorzy z tarnobrzeskiej strefy nigdy nie skarżyli się na tę firmę. W zderzeniu

z dostawcami energii

elektrycznej PGNiG

zdecydowanie wygrywa. Spółka jest zawsze do

dyspozycji klienta, gotowa wybudować nową nitkę

i dostarczyć gaz do wybranej lokalizacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu