Firmy preferują tanie naprawy

Marlena Gałczyńska
10-10-2002, 00:00

Z kontraktów serwisowych, podpisywanych z autoryzowanymi dealerami, korzysta zdecydowana mniejszość firm. Zdaniem większości, bardziej opłaca się dbać o stan techniczny firmowych pojazdów we własnym zakresie.

Przedstawiciele firm posiadających duże floty samochodów unikają odpowiedzi na pytanie o zasady współpracy z punktami serwisowymi, tłumacząc się świętą tajemnicą kontraktów handlowych lub wręcz odwołując się do odgórnego zakazu zarządu.

— Kwestie serwisu samochodów negocjowane są łącznie z warunkami ich zakupu. W tej dziedzinie obowiązuje jednak poufność umowy — twierdzi Ryszard Woronowicz, rzecznik prasowy Plus GSM.

Tymczasem o serwisie flot, choć zapewne częściowo objętym tajemnicą kontraktu (każda firma negocjuje go indywidualnie), chętnie mówią sami sprzedawcy.

— Jedną z opcji proponowaną kupującym u nas samochody jest podpisanie kontraktu serwisowego. Obsługa techniczna jest usługą, która sprawdziła się w Europie Zachodniej (w Wielkiej Brytanii Volvo zawarło 14 tys. takich kontraktów), a obecnie od kilku lat adaptuje się w Polsce. Jest to rodzaj ubezpieczenia od nieprzewidywalnych kosztów napraw samochodu. Stawka płacona jest miesięcznie i zależy od modelu pojazdu, jego wieku, rodzaju wyposażenia, rodzaju przewozu, przebiegu rocznego etc. W ramach kontraktu serwisowego wykonujemy m.in. przeglądy okresowe pojazdu, naprawy i wymiany części, uzupełnianie olejów i płynów itp. Świadczymy również 24-godzinny serwis na wypadek awarii, a także (w Polsce i na terenie UE z wyjątkiem Grecji) gwarantujemy czas naprawy w ciągu ośmiu godzin. Za każdą nadgodzinę wypłacamy rekompensatę. Z takiego rozwiązania korzysta coraz więcej średnich firm (10-20 samochodów), jednak i tak wciąż stanowią one mniejszość wśród odbiorców samochodów. Do tej pory podpisaliśmy 100 takich kontraktów — twierdzi Piotr Wysocki z Volvo Polska.

Rozwiązania, które zdają egzamin w Europie Zachodniej, nie zawsze szybko przyjmują się w Polsce. Zwłaszcza że tu w kwestii obsługi samochodów służbowych wiele polskich spółek wciąż woli korzystać z usług tańszych choć nieautoryzowanych warsztatów.

Roczny serwis całej floty samochodów służbowych jest jednak rozpatrywany przez ich właścicieli przede wszystkim przez pryzmat kosztów. Z ich kalkulacji wynika, że wykonując naprawy usterek, które rzeczywiście wystąpiły, ponoszą mniejsze koszty niż podpisując kontrakt serwisowy, obejmujący również te usterki, do których wcale nie musi dojść.

Spółka Kolporter w tym roku zakupiła 86 samochodów Mercedes Sprinter, ostatnio wymieniła dwanaście samochodów ciężarowych Volvo, a dla kadry menedżerskiej zakupiła 90 Fordów (Mondeo, Focus i Fiesta).

— We wszystkich przypadkach oczywiście korzystamy z napraw gwarancyjnych, ale nie podpisaliśmy kontraktów serwisowych. Zrobiliśmy symulację kosztów, która w efekcie wykazała, że samodzielne serwisowanie samochodów jest tańsze. Wszelkie naprawy, przeglądy wykonywane są oczywiście w autoryzowanych warsztatach — mówi Maciej Topolski, rzecznik prasowy Kolportera.

Polityka wyboru dostawców samochodów w przypadku każdego odbiorcy jest inna. Na jedną markę wozów zdecydowała się np. spółka Messenger Service Stolica, która dysponuje obecnie ponad pięćdziesięcioma Oplami różnych modeli.

— Podstawą do wyboru dostawcy samochodów był przetarg, który wygrał Opel. O wyborze tej akurat marki zadecydowało wiele czynników, takich jak: szeroka gama oferowanych modeli, dobra sieć serwisowa, bliskość dealera, korzystne warunki zakupu (zarówno cena, jak i wyposażenie samochodów) oraz terminy dostaw. Ponadto zaproponowano nam uproszczony system rozliczeń napraw i przeglądów — mówi Jarosław Witkowski, kierownik transportu MS Stolica.

Najbardziej spektakularne kontrakty podpisywane są oczywiście na rynku samochodów ciężarowych. Flota Euroad (268 samochodów własnych i 200 kontraktowych) składa się wyłącznie z dwóch marek: Man i Mercedes. Do niedawna Man był wyłącznym dostawcą Euroad. Jednak w czerwcu 2001 r. spedytor wybrał drugiego dostawcę. Euroad podkreśla, że wybierając Mercedesy nie kierował się renomą marki, lecz parametrami użytkowymi pojazdów.

— Flota Euroad jest stale powiększana i odmładzana. Średni wiek auta to 2 lata, a wymiana następuje już po 5 roku eksploatacji. W Europie jest 5-6 bardzo dobrych marek, spełniających nasze wymagania, a więc decyzja o zakupie konkretnego samochodu zależy tak naprawdę od jego ceny — wyjaśnia Grzegorz J. Bielowicki — prezes Euroad.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marlena Gałczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Firmy preferują tanie naprawy