Firmy tną inwestycje

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 16-07-2013, 00:00

Grono przedsiębiorstw planujących inwestycje skurczyło się do najniższego poziomu od czterech lat

Grono przedsiębiorstw planujących inwestycje skurczyło się do najniższego poziomu od czterech lat. Polska gospodarka już od ponad roku cierpi na inwestycyjny zastój. Po mistrzostwach EURO 2012 zaczęły spadać inwestycje publiczne, a spowolnienie gospodarcze ograniczyło chęć do rozwoju również w sektorze prywatnym.

Efekt jest taki, że od połowy 2012 r. nakłady brutto na środki trwałe już nie tylko nie napędzają polskiej gospodarki, ale wręcz ciągną ją w dół (od trzeciego kwartału 2012 r. ich wkład do PKB jest ujemny). Jest jednak ryzyko, że najgorsze ciągle przed nami i kryzys w inwestycjach będzie się dalej pogłębiał.

Fabryki z zapasem

Jak wynika z najnowszych wyników badania Narodowego Banku Polskiego (NBP), skłonność przedsiębiorstw do inwestowania w ostatnim kwartale dalej spadała. Odsetek firm, które deklarują, że w najbliższym kwartale rozpoczną nowe inwestycje, skurczył się z 21 do 19 proc. i jest najmniejszy od trzeciego kwartału 2009 r. Przez ostatnie 15 lat tylko w czterech kwartałach wskaźnik był niższy niż obecnie. Coraz więcej firm, które już realizują inwestycje, deklaruje, że tnie budżety rozwojowe. Grono to powiększyło się w ostatnim kwartale z 23 do 26 proc. i również sięga poziomów odnotowanych ostatnio w 2009 r.

— Przedsiębiorcy coraz mniej chętnie podejmują wysiłek inwestycyjny, bo czują, że popyt jest słaby i prędko się nie ożywi. Żeby podjąć decyzję o rozbudowaniu fabryki,firmy muszą wierzyć, że popyt na ich produkty wkrótce wyraźnie wzrośnie. Dziś trudno oczekiwać, że tak właśnie się stanie — tłumaczy Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Według ankiety NBP, już od pięciu miesięcy średnie wykorzystanie mocy wytwórczych w firmach utrzymuje się poniżej 80 proc. Czyli nawet gdyby popyt zaczął się nasilać, większość producentów może realizować zamówienia przy obecnym stanie kadrowym i posiadanym parku maszynowym.

— 80 proc. to bardzo niski odsetek, pokazuje, że przedsiębiorstwa mają jeszcze sporą rezerwę. Muszą odczuć naprawdę wyraźne nasilenie się popytu, żeby miały potrzebę inwestowania w nowe moce — mówi Mateusz Szczurek.

Zwłaszcza popyt krajowy jest problemem. To właśnie wśród firm skoncentrowanych na rodzimym rynku kurczy się grono podmiotów planujących inwestycje. Wśród eksporterów odsetek inwestorów utrzymuje się na dość stabilnym poziomie.

Szczęśliwa czternastka

Dlatego ekonomiści oceniają perspektywy dla polskich inwestycji raczej pesymistycznie. Mediana prognoz (na podstawie ankiety „PB” wśród 14 ekonomistów) mówi, że cały 2013 r. zamkniemy spadkiem inwestycji (o 1,8 proc.), a w 2014 r. zobaczymy skromny 2-procentowy wzrost.

— Jeszcze przynajmniej do końca bieżącego roku zobaczymy spadki nakładów inwestycyjnych w ujęciu rok do roku. Dopiero na początku przyszłego roku jest szansa na pierwsze sygnały odbicia. Powinny się wtedy nasilać popyt zagraniczny i krajowa konsumpcja. Istnieje jednak ryzyko, że ta poprawa koniunktury znowu się przeciągnie — zaznacza Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao. Za odbiciem inwestycji w Polsce w przyszłym roku przemawiają też deklaracje płynące z rządu.

— Według zapowiedzi premiera, w 2014 r. polityka fiskalna zostanie poluzowana. Ponadto, w przyszłym roku powinny zacząć napływać do Polski pierwsze fundusze unijne z nowej perspektywy finansowej. Wszystko to daje nadzieję, że inwestycje publiczne wreszcie odbiją — mówi Adam Antoniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu